FelietonyW numerze

Cudowny program gospodarczy PiS

Cudowny program gospodarczy PiS

Prawo i Sprawiedliwość, a więc ugrupowanie, które ma dziś największe szanse na sięgnięcie po władzę i rządzenie albo co najmniej współrządzenie Polską, zaprezentowało zręby swego programu, w tym programu gospodarczego. Już dziś widać, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie zamierza dać się wyprzedzić żadnej innej – ani rządzącej, ani opozycyjnej – w obiecywaniu nam raju na ziemi.

Na przykład – w ramach Narodowego Programu Zatrudnienia PiS – przedsiębiorcy mogliby odliczać od podstawy opodatkowania koszt utworzenia nowego miejsca pracy. Państwo wspierałoby również rodziny z dziećmi, w których dochód na osobę nie przekracza połowy pensji minimalnej. A studenci z biednych regionów otrzymywaliby stypendia edukacyjne, jeśli dochód na członka ich rodziny nie przekraczałby 40 proc. pensji minimalnej. I tak dalej, i tak dalej – a wszystko za pośrednictwem specjalnie do tego celu powołanych Funduszu Wspomagania Zatrudnienia i Funduszu Wspierania Przedsiębiorczości Ludzi Młodych, które miałyby być zasilane przez budżet państwa i obowiązkowe składki.

Ponadto PiS obiecuje, że docelowe publiczne wydatki na służbę zdrowia wyniosą 6 proc. PKB (dziś około 4 proc.). W każdej szkole będą działać gabinet stomatologiczny i poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Leki, które są obecnie refundowane, będą dostępne w jednej cenie, a ceny te będą ustalane ustawowo. Znowu też będzie można studiować bezpłatnie na drugim kierunku, wreszcie powstanie program stypendialny, współfinansowany z budżetu państwa.

A skąd PiS chce wziąć na to wszystko pieniądze? To proste – z obniżenia stawki podatku VAT oraz zredukowania wieku emerytalnego, czyli ograniczenia wpływów podatkowych PIT od krócej pracujących obywateli. VAT ma bowiem zostać ścięty z 23 proc. z powrotem do 22 proc., a wiek emerytalny – z 67 lat do 65 dla mężczyzn i 60 dla kobiet.

Tak, program gospodarczy PiS jest programem cudownym. Cudownym w tym sensie, że musiałby się wydarzyć nawet nie jeden, ale cała seria cudów, aby udało się go zrealizować.

I uprzejmie proszę nie wmawiać wyborcom, że na sfinansowanie tylko zaprezentowanego powyżej koncertu życzeń – a przecież wymieniłem daleko nie wszystkie mamonożerne pomysły PiS – wystarczą pieniądze z podatków od hipermarketów i banków, które partia Kaczyńskiego zamierza wprowadzić. Albo z legendarnego „poprawienia ściągalności” podatków już nałożonych.

Kto więc zapłaci za zrealizowanie tych i innych wyborczych obietnic, jeśli będą one wcielane w życie? Jak zawsze – pan zapłaci, pani zapłaci, społeczeństwo zapłaci! Nie ma innego sposobu.




Społeczność

Tygodnik Do Rzeczy na Facebooku

Historia Do Rzeczy na Facebooku