Cud techniki Jagiełły. Dzięki niemu wygrał pod Grunwaldem
  • Grzegorz JaniszewskiAutor:Grzegorz Janiszewski

Cud techniki Jagiełły. Dzięki niemu wygrał pod Grunwaldem

Dodano: 5

Niezwykły most

Na naradzie zapadła decyzja o przeprawie przez rzekę w miejscu, które będzie dla Krzyżaków zaskoczeniem. Do tego potrzebny był most. Most, który można będzie transportować w dogodne miejsce, szybko zmontować i równie szybko przenieść w razie potrzeby tam, gdzie będą znajdować się powracające z wyprawy wojska. Pomysł zaczerpnięto prawdopodobnie z traktatu „Bellifortis” - bogato ilustrowanej księgi traktującej o późnośredniowiecznej technice wojennej, wydanej na początku XV w. Jedna z ilustracji przedstawiała drewniany most opierający się na łodziach, przerzucony przez szeroką rzekę.

Jego budowę powierzono mistrzowi ciesielskiemu Jarosławowi, a nadzorował ją starosta radomski Dobrogost Czarny z Odrzywołu. Za całość prac odpowiedzialny był Marszałek Wielki Koronny Zbigniew z Brzezia. Od razu przystąpiono do zbierania materiału potrzebnego do budowy. Pod topór poszły drzewa w królewskiej Puszczy Radomskiej. Dla zmylenia przeciwnika poszczególne elementy mostu powstawały w różnych puszczańskich osadach. Jagieło sam był bardzo zainteresowany przygotowaniami i budową. Od końca stycznia 1410 r. do rozpoczęcia Wielkiego Postu przebywał na zamku myśliwskim w Kozienicach, który był centrum przygotowań do wyprawy wojennej.

Cieśle musieli wziąć się ostro do pracy, bo w ciągu kilku miesięcy powstało ponad 150 łodzi. Ich wymiary wynosiły od 5 do 8 – 12 metrów długości i od 1,5 do 2 -3 metrów szerokości. Do tego zbudowano około osiemdziesiąt przęseł, składających się z dziewięciometrowych belek nośnych, których zużyto około 500. Na belki kładziono deski długości około trzy i pół metra. Do wykonania mostu zużyto około 1 200 metrów sześciennych drewna.

Czytaj też:
Zerwany sojusz. Dlaczego zaczęliśmy walczyć z Krzyżakami?

Most został zbudowany do końca czerwca i z Kozienic spławiony około 150 kilometrów w dół Wisły do Czerwińska – niewielkiego grodu obronnego leżącego na szlaku handlowym łączącym Pomorze z Mazowszem.

Było to miejsce koncentracji oddziałów z Wielkopolski, Małopolski i Rusi Czerwonej. Most pod nadzorem mistrza Jarosława został złożony jak podaje Długosz w ciągu pół dnia powyżej klasztoru w Czerwińsku. Wisła miała w tym miejscu około 500 metrów szerokości. Potem trzeba było przeprawić około 18 tysięcy jazdy, 4 tysięcy pieszych, 30 dział i 8 tysięcy wozów z wyposażeniem i zaopatrzeniem, ciągniętych przez 10 tysięcy wołów. Cała kolumna rozciągała się na około 140 kilometrów.

Przeprawienie takiej ilości ludzi i sprzętu samo w sobie było ogromnym wyzwaniem. I tym razem pomogła doskonała organizacja. Deski poszycia mostu pokryto pękami wikliny i przysypano warstwą ziemi. Przy obu końcach desek zamontowano biegnące przez całą długość mostu grube odbojnice, zapobiegające zsuwaniu się wozów do wody. Przed wjazdem na przeprawę ustawiono drewniane kobylenie – połączone żerdziami kozły kanalizujące ruch i kierujące przybywające oddziały wprost na przeprawę. Jagiełło kazał też wyznaczyć przewodników zaznajomionych z położeniem i konstrukcją mostu, którzy jeszcze na lewym brzegu Wisły dołączyli do wojska i wskazywali chorągwiom miejsce i kolejność wejścia. Przy wjeździe na most stał doborowy oddział królewskich rycerzy „by zapobiegali tłokowi i zamieszaniu wśród wchodzących”.

Domniemane miejsce przeprawy w 1410 (sierpień 2016)

Wszystko to sprawiło, że przedsięwzięcie odbyło się nad wyraz sprawnie i szybko. Panika na moście mogła mieć nieobliczalne skutki dla prowadzonej kampanii, tudzież finansowe dla rodzin potopionych rycerzy. Wystarczy wspomnieć, że jedna zbroja płytowa, podobnie jak bojowy rumak miały wartość mniej więcej jednej-dwóch wsi. Już drugiego czerwca całość wojska znalazła się na drugim brzegu rzeki, gdzie bez przeszkód połączyła się z wojskami litewsko-ruskimi.

Oszwabiony Jungingen oddaje pola

W tym czasie Wielki Mistrz czekał na Polaków ze swoimi głównymi siłami przy brodzie nieopodal Świecia nad Wisłą – około dwustu kilometrów od miejsca w którym przeprawiały się wojska Jagiełły. Spodziewając się pomocniczego ataku Litwinów, część wojska zostawił w zamkach na wschodzie Prus. Prawdopodobnie doszły do niego informacje o tym, że Polacy przeprawiają się specjalnie „wybudowanym w powietrzu” mostem. Szczegółowo opowiedział mu o tym rycerz Dobiesław Skoraczewski, pozostający na służbie Zygmunta Luksemburczyka, który jako poseł przebywał w polskim obozie i widział przeprawę. Wielki Mistrz wyśmiał jednak te rewelacje, zawierzając swoim zwiadowcom, którzy przekonywali go jak pisał Długosz, że „Władysław kręci się nad rzeką Wisłą, objeżdża ją i usiłuje się przez nią przeprawić, ale nie może. Już wielu jego ludzi, którzy szukali brodów, utonęło w falach. A Witold przebywa nad rzeką Narwią i nie śmie jej przekroczyć”. Wielki mistrz dał się zwieść Jagielle, który pozostawił wzdłuż brzegu Wisły niewielkie oddziały, pozorujące ruch wzdłuż rzeki i próby przeprawy.

"Bitwa pod Grunwaldem", obraz Jana Matejki z 1878 roku

Królewska armia pozorowała jeszcze działania w Ziemi Dobrzyńskiej, ale szybko zmieniła kierunek i ruszyła wprost na Malbork. Kiedy zaskoczony Ulrich von Jungingen zorientował się, że siły przeciwnika połączyły się i zmierzają ku sercu jego państwa, było już za późno na przejęcie inicjatywy. Jedynym rozwiązaniem było wyjście naprzeciw Jagielle i przyjęcie walnej bitwy zgodnie z planem króla i na niekorzystnych dla Zakonu warunkach. Którą też bitwę jak wiadomo Krzyżacy sromotnie przegrali. Nie byłoby to możliwe bez owego cudu ówczesnej techniki militarnej, jakim był most łyżwowy na Wiśle, tudzież bez wspaniałej organizacji na jaką zdobyło się wówczas państwo Jagiellonów.

 5
Czytaj także