I kto tu jest pedofilem

I kto tu jest pedofilem

I kto tu jest pedofilem
I kto tu jest pedofilem
Dodano

Katolicy dali się zapędzić w kozi róg oskarżeniami o pedofilię w Kościele. To błąd, bo „grzechy” Kościoła są tu mniejsze niż tych, którzy oskarżają - pisze w najnowszym Do Rzeczy Piotr Gursztyn.

-Co z pedofilią wśród księży? Najbardziej znanym raportem w tej sprawie jest dokument z 2004 r. opracowany przez nowojorską uczelnię zajmującą się prawem i kryminalistyką John Jay College of Criminal Justice. Raport był zamówiony przez amerykański Kościół katolicki, ale ogólnie został uznany za bezstronny. Badanie objęło oskarżenia z lat 1950–2002. Przez ten czas czynnych w USA było około 110 tys. księży. Zanotowano wówczas 6,7 tys. oskarżeń wobec 4,4 tys. duchownych. W ponad 3 tys. spraw policja nie wszczęła postępowania, oskarżenie wniesiono już bowiem po śmierci duchownego. Tysiąc księży stanęło przed sądem, z czego skazano na więzienie stu, a 250 dostało inne kary. Na 110 tys. księży! To wszystko w USA, gdzie Kościół nie mógł liczyć na żadną taryfę ulgową.

Najciekawsze są inne dane raportu. Najwięcej nadużyć miało miejsce w latach 60., a sprawcami byli stosunkowo młodzi księża. W następnych dekadach liczba nadużyć znacząco spadła. Przytłaczająca większość – 81 proc. – to molestowanie chłopców. Najczęściej powyżej 15. roku życia. Brzmi niepoprawnie, ale raport ukazał, że problemem nie była pedofilia, ale homoseksualizm. Zamknięcie drzwi seminariów przed osobami o takich skłonnościach ograniczyło problem. Raport nie wykazał, że księża katoliccy jako grupa różnią się pod tym względem od innych zbiorowości. (...)

Raport John Jay College’u pokazał jeszcze jedną uniwersalną rzecz. Kościół nie doceniał wagi problemu, bo w tamtych latach nikt inny też nie uważał go za wyjątkową zbrodnię na tle pozostałych nadużyć seksualnych. Pokazuje to casus Romana Polańskiego. - W tamtym czasie trudno było mi przekonać samego siebie, że to było niewłaściwe. Myślałem, że w końcu nikomu nie dzieje się krzywda – opowiadał reżyser po latach. A Polański upił, odurzył narkotykami i zgwałcił 13-letnią dziewczynkę. Lista jego obrońców jest długa, jest na niej nawet minister Radosław Sikorski, który rozważał, czy nie wystąpić do władz amerykańskich z wnioskiem o ułaskawienie Polańskiego. Jednak wszystko przebili koledzy po fachu – od Krzysztofa Zanussiego, który nazwał jego ofiarę prostytutką, do osób twierdzących, że 13-latka sama była sobie winna. (...)

Dużo za uszami ma Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów (znane pod angielskim skrótem ILGA). Zrzesza ono także organizacje z Polski – m.in. Kampanię Przeciw Homofobii, Fundację Równości, Lambdę. Do 1994 r. członkami ILGA były dwie najbardziej znane organizacje pedofilskie: osławiona amerykańska NAMBLA (North American Man/Boy Love Association) i holenderskie stowarzyszenie Martijn. W 1993 r. ILGA otrzymała jako organizacja pozarządowa status doradczy przy Radzie Społecznej i Gospodarczej ONZ. W następnym roku jej członkostwo zostało zawieszone, gdy amerykański senator Jesse Helms wytknął przynależność do niego NAMBLA. Aby odzyskać status, ILGA wykluczyło organizację NAMBLA, Martijn i jeszcze jedną. Środowiska gejowskie nie przyjęły tego jednoznacznie, przynajmniej jedna organizacja (VSG z Monachium) została zawieszona w członkostwie w ILGA z powodu solidaryzowania się z NAMBLA.

W poprzednich dekadach środowiska pedofilskie maszerowały ramię w ramię z homoseksualnymi. „Święci” ruchu gejowskiego są też ikonami organizacji pedofilskich. Poeta Allen Ginsberg był wielkim obrońcą NAMBLA. Esej w obronie tej organizacji i „afirmacji młodego ciała” napisał jeszcze w 1994 r. Inną ikoną obu „ruchów” jest Harry Hay, przy okazji długoletni działacz Komunistycznej Partii USA.

O jednoczesną „emancypację” homoseksualistów i pederastów walczyli tacy ludzie jak Edward Brongersma i Frits Bernard z Holandii. Brongersma był senatorem holenderskiej Partii Pracy, a Bernard wpływowym psychologiem. Pakiet ich poglądów był zresztą kwintesencją „postępu”: walczyli o eutanazję (Brongersma nawet się jej poddał; po jego śmierci okazało się, że miał wielkie zbiory pornografii dziecięcej) oraz obniżenie wieku dopuszczającego współżycie seksualne. O niderlandzkim „wkładzie” w promowanie pedofilii warto pamiętać dziś, gdy polską opinię publiczną próbuje się epatować książką holenderskiego dziennikarza o pedofilii w polskim Kościele katolickim.

Środowiska lewicowe i homoseksualne obciąża też walka o obniżenie wieku przyzwolenia. Mały pokaz dał niedawno Janusz Palikot, który chciał obniżyć wiek z 15 do 13 lat. W 2008 r., po fali skandali pedofilskich, Kanada podniosła wiek przyzwolenia z 14. na 16. rok życia. Kto najgłośniej się sprzeciwiał? Środowiska LGBT, podnosząc argument rzekomego ograniczenia praw obywatelskich.

Czy ktoś im czyni jakieś zarzuty? Nie, bo pedofilia jest dobra jako młot na Kościół katolicki i jako dozwolona forma seksualnej ekspresji lewicowych celebrytów. (...)

Cały artykuł dostępny w 37. wydaniu Do Rzeczy.

Czytaj także

 0

Czytaj także