2,5 roku więzienia dla Falenty. Są wyroki ws. afery podsłuchowej

2,5 roku więzienia dla Falenty. Są wyroki ws. afery podsłuchowej

Rozprawa w procesie o podsłuchy w stołecznych restauracjach
Rozprawa w procesie o podsłuchy w stołecznych restauracjach / Źródło: PAP / Bartłomiej Zborowski
Dodano 20
Biznesmen Marek Falenta został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku bezwzględnego więzienia w tzw. aferze podsłuchowej. Prokuratura domagała się kary półtora roku więzienia w zawieszeniu i 540 tys. zł grzywny. Obrona chciała uniewinnienia. Sąd odstąpił za to od ukarania kelnera Łukasza N., który współpracował z prokuraturą. Mężczyzna ma wpłacić 50 tys. zł na cel społeczny. Z kolei drugi kelner Konrad Lassota został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz karę grzywny.

Afera taśmowa wybuchła 14 czerwca 2014 roku, kiedy na stronie internetowej tygodnika „Wprost” zostały ujawnione fragmenty nagrań podsłuchanych rozmów czołowych wówczas osób w Polsce: ówczesnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką oraz ministra transportu Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem, który pełnił funkcję ministra finansów. Wszystkie podsłuchane rozmowy odbyły się w restauracji Sowa i Przyjaciele.

Opublikowane w połowie czerwca nagrania rozpoczęły falę ukazywania się w różnych mediach fragmentów innych rozmów pomiędzy politykami. Do mediów wyciekły taśmy, na których uwieczniono m.in.: ówczesnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego, Pawła Grasia, prezesa PKN Orlen Dariusza Jacka Krawca, ministra skarbu państwa Włodzimierza Karpińskiego, wiceministra skarbu państwa Zdzisława Gawlika czy wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego.

ABW w redakcji „Wprost”

18 czerwca 2014 roku prokuratorzy wraz z funkcjonariuszami ABW weszli do siedziby tygodnika "Wprost" w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga dotyczącego nielegalnego podsłuchiwania. Zażądano wydania nośników z nagraniami. Ówczesny redaktor naczelny tygodnika Sylwester Latkowski odmówił wydania materiałów, powołując się na tajemnicę dziennikarską, w związku z czym prokuratura zarządziła przeszukanie. Próba siłowego przejęcia nośników nie powiodła się. Obecność innych mediów i osób postronnych sprawiła, że funkcjonariusze opuścili siedzibę tygodnika. Sposób przeprowadzenia akcji został skrytykowany przez media, Helsińską Fundację Praw Człowieka, OBWE oraz Ministerstwo Sprawiedliwości. 21 czerwca 2014 pełnomocnik „Wprost” przekazał prokuraturze nośnik ze wszystkimi nagraniami.

Po wybuchu afery taśmowej prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie założenia nielegalnych podsłuchów, zatrzymano w związku z tym cztery osoby, w tym przedsiębiorcę Marka Falentę, który zdaniem śledczych był zleceniodawcą całego przedsięwzięcia.
Toczyło się również postępowanie ws. przekroczenia uprawnień przez Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belkę oraz w związku z rozmową Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem, jednak obie sprawy dot. rozmów polityków zostały umorzone przed końcem 2014 roku.

Afera taśmowa przyniosła również polityczne konsekwencje. Krótko po jej wybuchu opozycja zażądała dymisji rządu Donalda Tuska oraz prezesa NBP. Tusk stwierdził wówczas, że zdymisjonuje ministrów byłoby działaniem pod dyktando przestępców, którzy chcą zdestabilizować polskie państwo. Wnioski o wotum nieufności dla rządu i ministra Sienkiewicza zostały odrzucone przez większość sejmową.

Niedługo potem Donald Tusk przyjął stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, a szefową rządu została Ewa Kopacz. Nowa premier poinformowała o dymisji trzech ministrów w związku z aferą taśmową (ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, ministra sportu Andrzeja Biernata oraz ministra skarbu państwa Włodzimierza Karpińskiego), trzech wiceministrów (skarbu państwa Rafała Baniaka, środowiska Stanisława Gawłowskiego oraz gospodarki Tomasza Tomczykiewicza), szefa doradców premiera Jana Rostowskiego i koordynatora służb specjalnych Jacka Cichockiego. Ze stanowiska zrezygnował również marszałek Sejmu Radosław Sikorski.

Nagrania „Do Rzeczy”

17 maja 2015 roku dziennikarze tygodnika „Do Rzeczy” podali na stronie internetowej, że są w posiadaniu nagrania z 5 czerwca 2014 roku między ówczesną minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską a szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego Pawłem Wojtunikiem. Stenogram opublikowano w papierowym wydaniu tygodnika. Rozmowa dotyczyła między innymi rzekomego zlecenia przez ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza podpalenia budki policyjnej przy ambasadzie Rosji podczas Marszu Niepodległości 11 listopada 2013.

Nagrania Telewizji Republika

21 października 2015 Telewizja Republika opublikowała stenogramy z kilku rozmów między przedsiębiorcą Janem Kulczykiem a prezesem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim, ówczesnym ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim i przedsiębiorcą Piotrem Wawrzynowiczem. Przedmiotem rozmów była m. in. sprawa prywatyzacji spółki Ciech S.A

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 20
  • Jasio IP
    Dlaczego ci zdemoralizowani ludzie (Sienkiewicz, itd., itp) nie są pociągnięci do odpowiedzialności karnej? (za gadanie o sprawach kraju po knajpach, tj. na terenie nie zabezpieczonym; za korupcję i spisek).
    Wielka szkoda, że głupota nie jest przestępstwem-- bo wtedy to nawet w naszym kraju dostaliby dożywocie.
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • Eugeniusz_Pomorze_ IP
      Sąd Okręgowy, a może raczej podła... sonda okolicznościowa, na ile Polacy są w stanie znieść sądowe manipulacje wobec porządnych obywateli...???!
      Dodaj odpowiedź 6 1
        Odpowiedzi: 0
      • 22paragrafy22 IP
        Gdyby nagrania dotyczyły życia prywatnego tych ludzi, kara byłaby adekwatna. Tak jednak nie jest a wyrok to kolejny skandal. Nawet jeżeli inicjator tej akcji mógł się kierować motywem zemsty, orzeczenie sądu pozbawia społeczeństwo polskie możliwości kontroli rządowych szantażystów, oszustów i wszelkiej maści łotrów, o potężnych możliwościach działania.Ten sąd zwiększył jedynie możliwości manipulowania opinią publiczną i bezkarność najbardziej niebezpiecznych dla społeczeństwa szumowin. Polityczne łotry powinno się ukarać niezależnie od źródła pozyskanych informacji, a jedynym ich kryterium ma być ich wiarygodność. Brak jest jakichkolwiek rozsądnych argumentów, by wpływowych ludzie władzy pozbawiać zagrożeń wynikających z jej nadużywania, a to właśnie ci sędziowie uczynili. Bezpieczniej będzie się żyło najniebezpieczniejszym społecznie jednostkom ze świadomością, że przypadkowe nagrania są mało prawdopodobne, bo ryzyko dla nagrywającego jest niepomiernie wyższe. Niestety, bezkarność sędziowska czyni na końcu każdy na niej oparty wymiar sprawiedliwości nieodpowiedzialnym i niebezpiecznym. Demokracja ma różne formy, ale idiokracja jest jej formą najwyższą i ostatnią przed jej upadkiem. Brak egzystencjalnych zagrożeń jednostki tworzy wyśmienitą pożywkę jej rozwoju, zamieniając większość świadomych obywateli, w większość potrzebną do funkcjonowania idiokracji. Niewątpliwie polski wymiar sprawiedliwości wykazał, że można na niego w tym zakresie liczyć, i to jako siłę przewodnią. Takie państwo, jacy jego sędziowie (w oryginale, "So ein Land, wie seine Richter"),
        Dodaj odpowiedź 13 1
          Odpowiedzi: 0
        • Mati44 IP
          Zamiast ukarać zdrajców ukarali nie winnych ! Afera whotergayt ! Ukarano dziennikarzy polityki nie winne ! Polskie sady ! Kasta ! Aferzystów z Warszawy !
          Dodaj odpowiedź 15 0
            Odpowiedzi: 0
          • Robek IP
            CZLOWIEK ktory to ujawnil powinien zostac odznaczoby a nie karany..wyrok STRASZAK zeby nikomu wiecej nie przyszlo to do glowy..Uwazam ze jesli zankna MARKA F to w Polsce powinna odbyc sie manifestacia i trwac dopuki Go nie uwolnia...A skazac nagranych i sedziow ktozy ten wyrok wydali....
            Dodaj odpowiedź 18 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także