Czas pelikanów

Czas pelikanów

Ilustracja do tekstu
Ilustracja do tekstu "Czas pelikanów" / Źródło: Fotolia
Dodano 26
Skupianie się tylko na najgorętszych zwolennikach zawsze obraca się przeciw władzy.

Jednej nadziei na pewno rządy PiS nie spełniły i nie spełnią: nadziei na zakończenie „wojny polsko-polskiej”, a co za tym idzie – na jakościową zmianę polskiej polityki i debaty publicznej. Nowa władza, podobnie jak „totalna opozycja”, skupia się tylko na obsługiwaniu emocji i oczekiwań swojego zdeklarowanego elektoratu, wszystkich pozostałych, zgodnie z piłsudczykowską tradycją, traktując jak legioniści w Pierwszej Brygadzie: „j… was pies”. A zdeklarowany elektorat obsługuje się łatwo. W Internecie przylgnęło już do niego miano „pelikanów” (analogiczne do „lemingów”, bezrefleksyjnych wyborców PO) – pelikanów, które „łykają wszystko”. Efekt skupienia na przekonywaniu przekonanych jest taki, jakiego od samego początku należało się spodziewać. Po półtora roku maksymalnego mobilizowania „żelaznych elektoratów” sondaże, jeśli wyciągnąć średnią z wyników podawanych przez rozmaite pracownie, nie odbiegają od tych przeprowadzonych tuż po wyborach. Przez cały ten rok jedynym przepływem był wirtualny wzrost Nowoczesnej kosztem PO, po którym notowania obu opozycyjnych partii wróciły do stanu wyjścia. Zgodnie ze starym powiedzeniem o szklance do połowy pełnej lub do połowy pustej każda ze stron sporu uznaje to za swój sukces: nie straciliśmy! To oczywiście przyjemniejsze niż przyjęcie do wiadomości, że sytuacja taka dowodzi klęski – przez cały ten czas niczego nam się nie udało zyskać.

Małpa Platformy

W czasach swej świetności Platforma i stanowiące jej bezpośrednie zaplecze elity żyły w przekonaniu, że władza i „rząd dusz” są im dane raz na zawsze, bo cały świat idzie – umownie to ujmując – na lewo, narody i patriotyzmy zanikają, triumfy święcą: tolerancja, laicyzacja oraz polityczna poprawność i jest to proces nieodwracalny, wskutek którego także rodzimi patrioci i tradycjonaliści „wymrą jak dinozaury” – można im w tym najwyżej pomóc, „dorzynając watahę”. Z tego przekonania zrodziła się polityczna doktryna Tuska: doktryna polaryzacji, mobilizowania „swojej” większości stałym poczuciem zagrożenia przez tę PiS-owską. Sposobami jej realizacji były: nieustanne prowokowanie przeciwnika, brutalne łamanie kolejnych kulturowych tabu, które miało regularnie poniżaną, opluwaną i wyszydzaną „watahę” doprowadzać do zachowań, w przekonaniu postępowych „dorzynaczy”, tym bardziej ją kompromitujących. Na wewnętrznych szkoleniach PO mówiono o braciach Kaczyńskich, i w ogóle o PiS obrazowo jako o „małpie w klatce”, i zalecano, by ani na chwilę nie pozwalać „małpie” siedzieć cicho, tylko stale „kopać w klatkę”, aby ją prowokować do wrzasku.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 10/2017
Całość dostępna jest w 10/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ poz

Czytaj także

 26
  • Jasiu IP
    Chcą oZUSować umowy o dzieło, więc dziennikarze zapłacą składkę emerytalną od swoich pensji, dlatego z taką nienawiścią jadą po PiSie (wykorzystując do tego zamieszanie wokół reelekcji Tuska) i ubliżają jego twardemu elektoratowi wymyślając im od "pelikanów". Chodzi po prostu o pieniądze.
    Dodaj odpowiedź 7 1
      Odpowiedzi: 0
    • Ziutek IP
      Czas gawnojedów.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Franz IP
        Mnie przekonuja fakty a nie pustoslowie i ordynarna propaganda. Nie jest zaskoczeniem ze podobnie mysli znaczna wiekszosc obywateli. Fakty zas mowia za siebie. Od roku dokonania rzadu (PIS) nie musza nikogo przekonywac, nie "pelikany" tylko rozsadni lub realisci decyduja o nieklamanym poparciu dla rzadu i PIS. I to w dodatku nie za synekury czy jakies szemrane stanowiska (w samorzadach!) tylko ze zwyklego obywatelskiego rozumienia interesow panstwa i co za tym idzie, interesow przecietnego obywatela nie uwiazanego do politycznie (PO) motywowanych stanowisk w administracji czy innych. Jezeli pelikanizmem ma sie nazywac akceptacje czlonkow PIS ale i innych obywateli za  realizowanie obietnic wyborczych partii rzadzacej ,to niech sie tak nazywa ale ironia czy sarkazm jest nie na miejscu.
        Dodaj odpowiedź 5 1
          Odpowiedzi: 0
        • Piotr Gordon IP
          Irytujący jest ten bełkotliwy zarzut o przekonywaniu przekonanych w sytuacji działania na szkodę Polski tzw. opozycji i jej sympatyków, kluczem do pomyślnej przyszłości nie jest fałszywe pojednanie ale pokonanie obcego plemienia mówiącego po polsku, dopiero sprowadzenie tych ludzi do poziomu marginesu pozwoli budować normalny kraj.
          Obciążanie PiS-u odpowiedzialnością za wojnę polsko-polską świadczy o złej woli lub całkowitym oderwaniu się od rzeczywistości red. Ziemkiewicza, w internecie popularność zdobywa hasło "pogonić stetryczałych niepokornych".
          Dodaj odpowiedź 7 4
            Odpowiedzi: 2
          • Polaq IP
            Po słowach Tuska z kampanii wyborczej 2005r. o przyzwoitości w polityce głosowałem na PO. Wkrótce po wygranej PiS-u opozycjonista Tusk pokazał prawdziwą twarz i już nigdy więcej nie popełniłem tego błędu. Przez dwie kadencje nie mogłem się nadziwić wynikom wyborczym aż okazało się jak manipulowano przy urnach. Droga do "sukcesu" wiodła przez samorządy które są organizatorami komisji wyborczych. To zagrożenie nadal trwa.
            Dodaj odpowiedź 30 5
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także