List do Kamila Stocha

List do Kamila Stocha

List do Kamila Stocha
List do Kamila Stocha
Dodano
Kochany Kamilu, Złoty Chłopaku!

Na początku chciałbym Cię bardzo przeprosić. Nie widziałem ani jednego Twojego skoku podczas igrzysk w Soczi. Choć jestem pełen podziwu dla Ciebie, choć zawsze wierzyłem, że będziesz osiągał ogromne sukcesy ku naszej chwale, to wybacz: nie mogłem Ci teraz kibicować.

W Kijowie leje się krew. Byłem tam kilkakrotnie, non stop jestem myślami, a pojadę znów w następny weekend. Tam, Kamil, depczą ludzką godność i nadzieje. Ty mnie na pewno zrozumiesz. Jesteś góralem, a nikt w Polsce tak jak Wy nie pielęgnuje tradycji, wartości, prawdy. Twój kask z biało-czerwoną szachownicą... Chłopaku! Żebyś Ty wiedział, jakie to dla mnie budujące, przewspaniałe i dodające otuchy w spedalonej etycznie Polsce, w tym gender-szambie, gdzie dupa ważniejsza od Duszy. Dreszcz mnie przechodził, kiedy widziałem foty w Internecie – na tle nieba Biało-Czerwona!

I trzeba, Kamil, pójść krok dalej. Dla Biało-Czerwonej właśnie. Oczywiście nic nie musisz – Twoje sumienie, cokolwiek zrobisz, Twoja decyzja, ale proszę – pomóż nam!

Na ogromną większość moich „kolegów” z Piedestału Polskiej Muzyki Rozrywkowej nie mam co liczyć. Oni pilnują kasy z ZAIKS-u, a jeśli nawet stwarzają pozory walki z psią „polityką” w Polsce, to gdy przychodzi do wyboru, zajęcia jakiejś postawy, mówią: „Nie wchodzę w politykę”. Skaczą z kolan Tuska na kolana Kaczora, na płycie „pojadą” równo po wszystkich, a następnie dyskutują, przy kawce i herbacie, tak z Michnikiem, jak z Sakiewiczem. Tak, żeby jeden i drugi żył w przekonaniu, że to „ich artysta”. A potem – hyc, na Teneryfę, do swojego apartamentu, by oddech złapać. Wentyle...

Ci, którzy zaangażowani są w sprawy Ojczyzny (a w związku z tym również Ukrainy), przez wiodące media są nazywani „faszystami”. Co ciekawe, najczęściej „faszystami” nazywają nas te media, które dostają srebrniki od potomków Hitlera i Goebbelsa. Od tych, którzy kiedyś zagazowywali ludzi, a dziś pozwalają – za ruski gaz – ich mordować.

Kamil, musimy pomóc Ukrainie! Bo w ten sposób sami sobie pomagamy! Jeśli dziś będziemy ich wspierać, to jutro nasze Narody będą się wspierać wzajemnie. W ten sposób i oni, i my staniemy się podmiotem polityki światowej, a nie przedmiotami, którymi grają pomiędzy sobą Rosjanie z Niemcami. Nasz (?) premier im w tym nie przeszkadza. Mało tego: dopuścił, że rura z gazem omija Polskę. Jednak może jemu tylko o Kaszuby chodzi? Nie wiem.

Kamil, proszę, trzymaj kciuki za Ukrainę! Mów o pomordowanych ludziach. Może malutką, ukraińską flagę z kirem namaluj obok naszej szachownicy? Rozmawiaj z innymi sportowcami.

Nie gniewaj się, ale to trochę jak spowiedź potraktuj. W czasie, gdy ginęli ludzie, wy fetowaliście zwycięstwa. To nie jest pretensja do Ciebie, przysięgam. Raczej do tej salonowej Europy, do tych skurwysynów, którzy ze strachu przed – jak to pięknie Ziemkiewicz określa – Kacapią dopuściły do pacyfikacji, a nawet wręcz dały Putinowi socjotechniczne narzędzie do gnojenia ruchów narodowo-wyzwoleńczych. Zauważ Kamil, to samo było w Gruzji. Igrzyska w Pekinie: w tym czasie nastąpił ruski atak. I podobnie było teraz.

Muszę kończyć, Kamil. Mam cholernie dużo roboty. Dla Nich, czyli i dla nas. Pomóż nam, błagam! Jak? Nie wiem. Wymyśl coś. Jesteś chłopakiem z Wielkim Charakterem, więc na sto procent wymyślisz coś dobrego.

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Paweł

foto: Łukasz Pieczyrak

 0

Czytaj także