ks. Isakowicz-Zaleski odpowiada „Gazecie Polskiej”

ks. Isakowicz-Zaleski odpowiada „Gazecie Polskiej”

Dodano
Gazeta Polska” szuka haków – komentuje ksiądz Tadeusz Isakowicz- Zaleski dla tygodnika „Do Rzeczy”.

W środę „Gazeta Polska” opublikowała felieton Katarzyny Gójskiej- Hejke- „Wołyń i organizator tituszek”, w którym zarzuca księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi- Zaleskiemu związki z ukraińskim deputowanym Wadymem Kołseniczenko, który- jak twierdzi „GP”- jawnie działa na rzecz przyłączenia Ukrainy do Rosji; organizował m.in. bandyckie tituszki. „Gazeta Polska” przypomina, że przed kilkoma laty Kołseniczenko organizował w Kijowie wystawę poświęconą Golgocie Polaków na Wołyniu i Podolu, twierdzi przy tym – „Tym zdobył zaufanie m.in. naszego dotychczasowego autora. Wielką naiwnością było jednak uznanie go za godnego partnera(…)”.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz- Zaleski publikację „Gazety Polskiej” nazywa nieuczciwym atakiem i za pośrednictwem „Do Rzeczy” odpowiada na niego.
Ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski dla „Do Rzeczy”: Jest mi po ludzki bardzo przykro. Pisałem dla „Gazety Polskiej” felietony przez siedem długich lat. Rozstaliśmy się, ale to co dzieje się obecnie jest bardzo nie fair, to przykre, że rozstanie przebiega w taki sposób, że po stronie Tomasza Sakiewicza i „Gazety Polskiej” mają miejsce podobne ataki, mijanie się z prawdą, szukanie haków.

Co do pana Wadyma Kołseniczenko, nie znam go i nigdy nie spotkałem. Nie współpracuję z nim. Wypowiadał się – jako ukraiński deputowany- jakiś czas temu na temat zbrodni UPA na Wołyniu i sytuacji Polaków, więc fragmenty jego wypowiedzi przytoczyłem na swoim blogu. Często cytuję na nim słowa różnych osób dotyczących ludobójstwa na Wołyniu i Podolu, czasami się z nimi nie zgadzam, ale nie jestem od tego by cenzurować czyjekolwiek opinie.

Tomasz Sakiewicz na antenie Radia Wnet powiedział, że deputowany Kołseniczenko jest moim najbliższym, zaufanym współpracownikiem na Ukrainie. To kłamstwo.

Nigdy nie spotkałem się z tym człowiekiem. Chciałbym jeszcze podkreślić, że rzeczywiście Kołseniczenko przyjechał 11 lipca do Warszawy na Marsz Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach, ale organizatorzy marszu nie zgodzili się, by wystąpił publicznie. Tak wygląda prawda o mojej i środowisk kresowych rzekomej współpracy z tym panem.
Not. ww

foto: Tadeusz Rudzki

https://commons.wikimedia.org/wiki/File%3AJaroslaw_Kaczynski_i_Tomasz_Sakiewicz_UW.JPG

 0

Czytaj także