Euroentuzjaści z eurowiochy

Euroentuzjaści z eurowiochy

Dodano:   /  Zmieniono: 

Polskie partie polityczne mogą wreszcie oderwać się od uciążliwej pracy w parlamencie i zająć się tym, co lubią najbardziej, czyli produkowaniem durnych spotów wyborczych.

Dwaj najwięksi adwersarze – PiS i PO – przerzucają się w swoich reklamówkach argumentami wprost z imprezy dla nastolatków: kto mianowicie jest bardziej, a kto mniej obciachowy. Kto się upija w samolocie, kto się rozbija meleksami, kto ma mniejszego penisa. Kto o fladze Unii Europejskiej mówi per „ta szmata”, a kto bije jej pokłony.

W ten sposób polityczny spór w Polsce trafił już nie tylko pod strzechy, ale także pod budki z piwem. Dzięki tej niewyszukanej retoryce Czesiek, Zenek i Marian „zrozumiom”, o co chodzi w tych dziwnych wyborach, i „zagłosujom” na godnych, nieobciachowych reprezentantów Polski w Sztrasber..., Sztrusbar..., Sztrasburger... czy jakoś tak...

Mnie jednak najbardziej urzekły filmiki kilku pań startujących z list Twojego Ruchu. Wynika z nich pokrótce, że Unia Europejska to takie jedno wielkie, krągłe i ciężkie wymię, z którego powinniśmy wydoić jak najwięcej euro, a potem się w nich taplać. Taka na przykład Dorota Gardias, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, w swoim klipie używa w tym celu strzykawki. Najpierw „wysysa” kasę z Brukseli, a potem „robi zastrzyk” Polsce.

Trudno wyobrazić sobie gorszą antyreklamę Polski w Europie. Proponuję pokazać spot pani Gardias w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Holandii – niewątpliwie tamtejsi podatnicy będą zachwyceni, że najwięksi euroentuzjaści nad Wisłą tak właśnie traktują „wspólną Europę”.

I pokochają nas jeszcze bardziej.

Cały wywiad opublikowany jest w 16/2014 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Marek Magierowski
 0
Czytaj także