Ukraińcy: Chełmszczyzna to nasza „ukradziona ojczyzna”

Ukraińcy: Chełmszczyzna to nasza „ukradziona ojczyzna”

Marsz ku czci Stepana Bandery w Kijowie
Marsz ku czci Stepana Bandery w Kijowie / Źródło: PAP/EPA / SERGEY DOLZHENKO
Dodano 82
„Polscy bandyci wypędzili Ukraińców z ich historycznych ziem” – to, ujęty w największym skrócie, przekaz pełnego emocji filmu dokumentalnego na temat deportacji ludności ukraińskiej z powojennej Polski.

„Ulice były pokryte trupami”, „to było potężne uderzenie w społeczność ukraińską”, „Ukraińcy nie mogli się zemścić”, „w chacie rozstrzelano dwoje dzieci” – od tych urywków tragicznych wspomnień rozpoczyna się narracja filmu dokumentalnego pt. „Ukradziona ojczyzna”, wyprodukowanego z inicjatywy Kijowskiego Towarzystwa Chełmszczyzna. Gdy Polacy z takimi emocjami opowiadają o wydarzeniach na Wołyniu, naturalistycznie opisując zbrodnie UPA, ze strony ukraińskiej opinii publicznej zazwyczaj słychać głosy oburzenia, oskarżenia o granie na uczuciach ofiar i niepotrzebne podgrzewanie antyukraińskich nastrojów. Ukraińcy o – nie da się zaprzeczyć, również tragicznych, ale nie równie tragicznych, bo o symetrii win nie może być mowy – wydarzeniach utrwalonych we własnej pamięci narodowej mogą mówić tonem równie mocnym. Tytułową „ukradzioną ojczyzną” jest Chełmszczyzna. Twórcy dokumentu nie mają wątpliwości – to ukraińska ziemia, w domyśle: okupowana przez polskie państwo. „Historycznie Chełmszczyzna jest częścią wielkiego Wołynia, od X wieku wchodziła w skład Rusi” – z tej konstatacji rozpoczyna lektor opowieść o dziejach tych ziem. Przy tym „kłamie prawdą”, a właściwie manipuluje faktami. „Historycznie” bowiem Chełm był grodem zachodniosłowiańskiego, podporządkowanego Piastom plemienia Lędzian. Dopiero w 981 roku został – uwaga – podbity przez księcia Włodzimierza Wielkiego. Istotnie więc, od X wieku (a właściwie od ostatnich dwóch dekad tego stulecia) należał do Rusi, ale jako zdobycz wojenna.

Część ukraińskich historyków – na czele z szefem tamtejszego IPN Wołodymyrem Wjatrowyczem – forsują tezę, w myśl której „tragedia wołyńska” była tylko częścią „wojny polsko-ukraińskiej”, którą zapoczątkowały antyukraińskie wystąpienia na Chełmszczyźnie w 1942 roku. Dokument w reżyserii Artura Hurala wpisuje się w tę narrację. Poświęcony jest jednak wyłącznie sprawie konfliktu na Chełmszczyźnie i późniejszym deportacjom, o antypolskich akcjach Ukraińców nie tylko nie ma ani słowa – wspomniana wzmianka o tym, że Ukraińcy nie mieli możliwości odwetu (wypowiedź jednego z deportowanych) wręcz przeczy późniejszym wydarzeniom na Wołyniu (które Wjatrowycz uważa za odpowiedź na to, co działo się na Chełmszczyźnie). Według twórców filmu, hitlerowscy okupanci wysiedlali Ukraińców z ich domów, żeby na ich miejsce na żyznych ziemiach osiedlić kolonistów z Niemiec. Następnie zaś „polskie grupy zbrojne rozpoczęły kolejną falę terroru przeciwko ukraińskiej ludności Chełmszczyzny”. Pomijany jest przy tym kontekst, w jakim dochodziło do antyukraińskich wystąpień – a mianowicie fakt, że Niemcy często wysiedlali także polską ludność, by na ich miejsce zasiedlać Ukraińców, zgodnie z zasadą „divide et impera”. O tym, że takie praktyki były powszechne, pisze nawet Wjatrowycz, choć w swoim osądzie oczywiście bardziej krytykuje Polaków za akty zemsty na zajmujących ich domy Ukraińcach niż Ukraińców za zajmowanie domów Polaków.

Twórcy filmu, podpierając się wspomnieniami przesiedleńców, opisują deportacje dokonane zaraz po wojnie. Natomiast Akcję Wisła, rzeczywiście niepotrzebną i antyukraińską, określają mianem „ostatecznego rozwiązania kwestii ukraińskiej”. Niezależnie od brutalności, z jaką ukraińska ludność była wypędzana ze swoich domów, retoryczne porównanie deportacji do Holokaustu w ustach formacji, która nie uznaje „tragedii wołyńskiej” za ludobójstwo, delikatnie pisząc – brzmi skandalicznie. Podobnie ciężko się zgodzić z krzywdzącym uogólnieniem, jakiego dokonał historyk Wołodymyr Serhijczuk, stwierdzając, że Polacy walczyli z Ukraińcami przy pomocy trzech sił: Armii Krajowej, niemieckiej policji (w której służyli Polacy) oraz partyzantki sowieckiej. Zapomina przy tym, że tuż po wojnie polskie podziemie współpracowało z UPA w walce z komunistami, m.in. zdobywając Hrubieszów. A także o tym, że AK nie współpracowała z Niemcami, co powoduje, ze zrównywanie tej formacji z kolaborantami hitlerowców (wśród których przecież, poza Polakami, było również wielu Ukraińców) nie jest rzetelnym podejściem. Ocena polskiego podziemia jest w filmie jednoznacznie negatywna. Gdy jeden z deportowanych z wielkim żalem mówi, że „polskie władze upamiętniają swoich bandytów”, wypowiedź tę ilustruje kadr z pomnikiem Armii Krajowej. Oczywiście, potraktowani brutalnie, zgodnie z niesprawiedliwą regułą „odpowiedzialności zbiorowej” przesiedleńcy mają prawo do swoich emocji, ale granie na nich bez uwzględnienia szerokiego kontekstu (o co przecież tak zawsze zabiegają obrażeni polską dyskusją o Wołyniu Ukraińcy) to posługujący się manipulacją rewanżyzm, a nie „droga do prawdy”.

Jedną z nielicznych wyważonych opinii z twórcami filmu podzielił się Hryhorij Kuprianowycz, historyk i działacz mniejszości ukraińskiej w Lublinie. Słusznie stwierdził, że Polacy mają bardzo małą świadomość faktu ukraińskiej kultury Chełma, i przez to nie rozumieją ukraińskiego sentymentu. To fakt, ale wydaje się, że Ukraińcy nie proponują kompromisowego uznania wielokulturowej przeszłości tego miasta. Dla nich – a przynajmniej dla twórców filmu „Ukradziona ojczyzna” – to miasto to „Chołm”, który Polacy niesprawiedliwie przejęli i przemianowali na polski „Chełm”.

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 82
  • wsedqaw IP
    Odesłać zbrodniczą banderowską mafię na UPAinę do swoich. Zero pomocy dla UPAiny.
    Dodaj odpowiedź 22 1
      Odpowiedzi: 0
    • Prawopisu IP
      Jaki cel tego artykułu? Myślę posiadać nienawiść między narodami!!!! Polska broni swego, Ukaraina swego = kto ma rację? Nikt! Przestańcie już wykorzystywać historię do tworzenia głupiej ideologii, która w dzisiejszych czasach jest "smieszna"! Niby historia pomoże wam zmienić życie? Nie - weźcie sie za pracę!!!! Takim gadaniem to nie macie szacunku do siebie, nie mówiąc o innych!
      Dodaj odpowiedź 7 31
        Odpowiedzi: 0
      • Patriotka IP
        A mało ich jest w Chełmie?? W szkołach jest ich masa.. Uczniowie czują się jakby byli na Ukrainie... Należy teraz to do Polski! Hańba tym którzy temu zaprzeczają.
        Dodaj odpowiedź 42 5
          Odpowiedzi: 0
        • Polexit IP
          Rosja wyprawiała najróżniejsze rzeczy ale niemcy dopiero poczuli się zagrożeni gdy m. Macierewicz zmodernizował i wzmocnił polską armię, utworzył WOT. Wtedy nielogicznie niemcy stwierdzili że muszą wzmocnić armię bo się obawiają Rosji? czy w takiej sytuacji, gdzie Polska staje się mocnym przedmurzem, nie powinni się czuć bezpieczniejsi? ale oni nie przeciw Rosji się zbroją.
          Dodaj odpowiedź 20 6
            Odpowiedzi: 1
          • stary IP
            Trzeba skupić uwagę na poczynaniach Ukraińców. Mam nadzieję, że po uzyskaniu możliwości swobodnego wjazdu do UE, większość ruszy na zachód.
            Dodaj odpowiedź 34 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także