Co zrobić z nie-człowiekiem

Co zrobić z nie-człowiekiem

Dodano
W środę na głównej stronie portalu Gazeta.pl pojawił się tytuł: "Zmarło dziecko pacjentki prof. Chazana. Sprawdziły się rokowania, że w ogóle nie powinno się urodzić". W wolnym tłumaczeniu: "Dziecko umarło, mimo że nie powinno żyć".

Krytycy prof. Chazana pogubili się w swoim ideologicznym zacietrzwieniu. Nawet w obliczu tragedii, jaką była śmierć dziecka, nie potrafili się powstrzymać od stwierdzeń nie tylko nikczemnych, ale i absurdalnych.

Idąc tym śladem moglibyśmy posunąć się jeszcze dalej: jeżeli to dziecko "nie powinno żyć", to może także nie powinno zostać poczęte? Zawsze wszak istnieje niebezpieczeństwo, że nie będzie idealne: urodzi się z zespołem Downa albo z rozszczepionym podniebieniem, nie wykształci się u niego jakiś organ, zabraknie lewej stopy czy prawego ramienia. Szczególnie jeśli ktoś tak bardzo pragnie potomka, iż decyduje się na zapłodnienie in vitro - jak się okazuje, nader ryzykowne.

Dręczy mnie jednak pytanie: czy rodzice decydujący się na "dziecko z probówki" realizują swoje marzenie o przekazaniu życia, czy raczej o "posiadaniu" perfekcyjnego bobasa? Problem z eugeniką polega na tym, że nie sposób przewidzieć, jak daleko zostaną przesunięte granice "dopuszczalności życia". Dziś pozwalamy na zabicie dziecka, które nie ma połowy mózgu i nie przeżyje dwóch tygodni od porodu. A jeśli rodzice dowiedzą się, że ich dziecko nie przeżyje roku? Czy to też zbyt krótkie życie, by było warte naszej miłości? A jeśli urodzi się głuche? Bez jednego oka? Z 90-procentowym prawdopodobieństwem, że będzie miało raka kości?

Co zrobić z takim nie-człowiekiem?

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 28/2014
Całość recenzji dostępna jest w 28/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ atr

Czytaj także

 0

Czytaj także