Awantura o sankcje z gazem w tle

Awantura o sankcje z gazem w tle

Uroczyste oddanie do użytku Gazociągu Północnego z udziałem Rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, kanclerz Niemiec Angelą Merkel, premierami Francji Francois Fillonem i Holandii Markiem Rutte oraz szefami Gazpromu.
Uroczyste oddanie do użytku Gazociągu Północnego z udziałem Rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, kanclerz Niemiec Angelą Merkel, premierami Francji Francois Fillonem i Holandii Markiem Rutte oraz szefami Gazpromu. / Źródło: PAP/EPA / fot. DMITRY ASTAKHOV/RIA NOVOSTI/KREMLIN POOL
Dodano
Wtorkowa decyzja amerykańskiego kongresu o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji wywołała prawdziwa burzę w Europie. Powód jest prosty – to zagrożenie dla interesów europejskich potentatów, współpracujących z rosyjskimi firmami przy projektach wartych miliardy euro.

Izba Reprezentantów postanowiła we wtorek wprowadzić kolejne sankcje wobec Rosji, Korei Północnej i Iranu. Ale to początek drogi - ostateczna decyzja należeć będzie do prezydenta Donalda Trumpa. Sankcje odnoszą się do trzech państw, ale tylko te wobec polityki Kremla wzbudziły w Europie najwięcej emocji. I – w tym przypadku - sprawdziło się stare powiedzenie, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. A przy okazji i o wielką politykę.

Czytaj także:
Izba Reprezentantów za zaostrzeniem sankcji wobec Rosji. Co zrobi Trump?

Nord Stream ryzykowny

Wszystko dlatego, że sankcje nie obejmują jedynie rosyjskich firm, ale kary grożą też ich partnerom z innych krajów, czyli także europejskim koncernom. Chodzi o realizowane wspólnie przedsięwzięcia i inwestycje, w których Rosjanie mają jedną trzecią udziałów. Na tej liście jest też gazociąg Nord Stream, którego pierwszą nitkę ukończono w listopadzie 2011roku, a budowa drugiej (równoległej) ma się wkrótce rozpocząć i który umożliwia transport gazu z Rosji przez Morze Bałtyckie do niemieckiego wybrzeża. Inwestycja od początku wzbudza wiele kontrowersji, umacnia pozycję rosyjskiego Gazpromu jako głównego dostawcy gazu dla Unii Europejskiej, choć przez rosyjski koncern i firmy z nim współpracujące jest przedstawiana jako element poprawy bezpieczeństwa energetycznego Wspólnoty. Nord Stream II ma kosztować 9,5 mld euro, a w gronie inwestorów są tacy potentaci jak Shell – wicelider światowego rankingu firm w branży naftowo-gazowej. (Numer jeden to amerykański Exxon Mobil)

Gazprom w budowie gazociągu przez Bałtyk wspierają też austriacki koncern OMV, francuski Engie i niemieckie firmy Uniper i Wintershall. Każda z tej piątki zobowiązała się do współfinansowania przedsięwzięcia i ma wyłożyć po 950 mln euro. Jednocześnie nie brakuje opinii, że gdyby sankcje zaczęły obowiązywać, a Amerykanie podtrzymali zamiar karania firm europejskich, to projekty wynikające ze współpracy z Rosjanami zaczną wiązać się z pewnym ryzykiem.

Wkrótce sprawą ustawy wprowadzającej sankcje zajmie się znów amerykański Senat i do tego czasu najbardziej zainteresowane kraje unijne – takie jak Niemcy, Włochy czy Austria będą na pewno starały się zapobiec temu najgorszemu ze scenariuszy. Tym bardziej że już kilka tygodni temu sama zapowiedź zaostrzenia sankcji była przedmiotem krytyki Wiednia i Berlina.

W ubiegłym tygodniu reakcje na decyzję USA były w Europie niezwykle ostre i to nie tylko ze strony unijnych dyplomatów. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zasugerował, że sankcje negatywnie odbiją się na unijnym bezpieczeństwie energetycznym i jeśli Stany Zjednoczone nie wezmą tych obaw pod uwagę, to Komisja Europejska podejmie odpowiednie kroki. Zauważył, że hasło prezydenta Trumpa „America First” „Najpierw Ameryka” (Po pierwsze Ameryka?????) nie może oznaczać, że interesy Europy będą na szarym końcu.

 Do grona krytyków sankcji dołączyła się Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa. Według Szefa Komisji Międzynarodowej Izby Volkera Treiera (cytowanego przez Reutersa) uniemożliwiając niemieckim firmom współpracę z Rosją w sprawie projektów rurociągów, USA zaszkodzą niemieckim wysiłkom na rzecz zwiększenia stabilnych dostaw energii.

Dodatkowy zarzut wobec Amerykanów jest taki, że próbują - uderzając w rosyjskie interesy - forsować własne. Po wielu latach zniesiono bowiem embargo i firmy z USA mogą znów eksportować ropę oraz gaz ziemny (w postaci skroplonej), i w planach mają zwiększenie dostaw, zaś wśród potencjalnych odbiorców jest Europa (do gazoportu w Świnoujściu już trafił pierwszy statek z amerykańskim LNG). Jak podała PAP, zdaniem rzecznika niemieckiego MSZ Martina Schäfera wykorzystywanie sankcji jako instrumentu służącego interesom amerykańskiej polityki przemysłowej na rzecz amerykańskich koncernów energetycznych jest nie do zaakceptowania.

Kontrakty za miliardy

Oprócz gazociągu Nord Stream portal Euractive wskazał na sześć innych trwających projektów, które - jeśli sankcje staną się faktem – będą na cenzurowanym, a skutki odczują partnerzy rosyjskich firm. W sumie ich wartość szacuje się na ponad 60 miliardów dolarów. A w praktyce chodzi o przedsięwzięcia służące wzmocnieniu pozycji Rosji w sektorze naftowo-gazowym. Tak jest na przykład w przypadku planu budowy w rejonie portu Ust Ługa (k. Sankt Petersburga w Zatoce Fińskiej) terminalu skraplającego gaz, który przygotowują Gazprom. Obie firmy współpracują także przy inwestycji Sachalin 2, czyli eksploatacji złóż gazu na wyspie i eksporcie poprzez terminal, będący głównym miejscem skąd rosyjski gaz płynie do Azji. Na liście opublikowanej przez Euractive są też rurociąg CPC transportujący ropę z Kazachstanu przez Rosję do wybrzeży Morza Czarnego, w którym współudziałowcami (obok m.in. Rosjan i Kazachów) są włoski koncern ENI i Shell, jak również projekt wydobycia gigantycznych złóż gazu w Egipcie z udziałem rosyjskiego Rosnieftu ale też ENI i brytyjskiego koncernu paliwowego BP.

Polska po złej stronie

Przy okazji decyzji amerykańskiego kongresu niejako rykoszetem dostało się też… Polsce. W wyjątkowo ostrych słowach o działaniach naszego kraju wypowiedział się w artykule dla niemieckiego "Frankfurter Allgemeine Zeitung" jeden z szefów austriackiego koncernu OMV – tego samego, który jest w gronie partnerów europejskich przy Nord Stream 2. Jak podała PAP, dyrektor Rainer Seele stwierdził, że Ameryka oraz holowane przez nią Polska i kraje bałtyckie nie mają prawa do wetowania i blokowania europejsko-rosyjskich kontaktów w sprawie gazu ziemnego, włącznie z gazociągami.

Polska sprzeciwia się budowie nowego (drugiej nitki) gazociągu z Rosji przez Bałtyk do Niemiec, uznając, iż tylko zwiększy uzależnienie kontynentu od importu z Rosji. Nasze władze argumentują też, że jest w sprzeczności z zasadami unii energetycznej – m.in. dążenia do dywersyfikacji (zróżnicowania) źródeł i kierunków dostaw surowców.

Tymczasem zdaniem dyrektora Seele, „z europejskiego punktu widzenia, szczególnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo dostaw gazu ziemnego, Nord Stream 2 jest projektem faktycznie nieodzownym” i to atrakcyjna oferta dla klientów. Broniąc tej inwestycji używał więc tych samych argumentów co Rosjanie. Jednocześnie zarzucił Polsce, że "chce całkowicie zrezygnować z rosyjskiego gazu, a równocześnie chce nadal pobierać opłaty za korzystanie przez Gazprom z polskich gazociągów".

Rosjanie ślą gaz do Polski m.in. rurociągiem jamalskim, który biegnie przez Białoruś i nasz kraj do Niemiec. Ale polski rząd stawia na uniezależnienie od importu rosyjskiego gazu i chce, by było to możliwe już za 5 lat, m.in. dzięki budowie rurociągu do Norwegii (via Dania) i istniejącemu terminalowi gazu skroplonego w Świnoujściu.

 Dyrektor OMV zarzucił w artykule, że "pomimo Nord Streamu Rosja jest zainteresowana dalszym użytkowaniem polskich gazociągów, tylko że Polska tego nie chce. W ten sposób interesy gospodarcze zaplątują się w uścisku nacjonalistycznej polityki". Jego krytyka nieco przypomina postawę byłego prezesa niemieckiego koncernu Ruhrgas Burckharda Bergmanna, który w grudniu 2001 roku na spotkaniu z polskimi dziennikarzami pytał o sens podpisywania przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo umowy ze Statoilem na budowę gazociągu polsko-norweskiego, skoro jego firma planowała (wspólnie z Bartimpeksem Aleksandra Gudzowatego) połączenie Bernau – Szczecin, by słać dodatkowo rosyjski gaz do Polski.

Agnieszka Łakoma
Centrum Gospodarcze im. Mikołaja Kopernika

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

Od północy z 10 na 11 lipca trwa cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę 12 lipca. Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także