Mój senny koszmar

Mój senny koszmar

Paweł Lisicki, red. naczelny
Paweł Lisicki, red. naczelny "Do Rzeczy" / Źródło: PAP / Andrzej Hrechorowicz
Dodano 153
Kiedy marszałek Józef Piłsudski żegnał się z życiem i przekazywał swoim następcom rady, podkreślił, że Polska nie może sobie pozwolić na jednoczesny konflikt ze Związkiem Sowieckim i z hitlerowską III Rzeszą.

My na dwa fronty wojny prowadzić nie możemy – mówił Piłsudski dowódcom. – Więc ja was wojny na dwa fronty uczyć nie będę. Wojna na dwa fronty to znaczy ginąć tu, na placu Saskim, z szablami w dłoni w obronie honoru narodowego”. Czasy się zmieniają, ustroje przemijają, ale czy ta podstawowa mądrość – nie wolno dopuścić do jednoczesnego starcia z Moskwą i Berlinem – już nie obowiązuje? Gdy patrzymy na obecną polską politykę zagraniczną, wydaje się, że nie.

Kilka dni temu prof. Andrzej Nowak zwrócił uwagę, tłumacząc weta prezydenta Andrzeja Dudy, jak niebezpieczna jest sytuacja, w której jednocześnie wprowadzenie przeciw Polsce sankcji rozważają rosyjska Duma i unijna Bruksela. Ta oczywistość do rządzących chyba nie dociera. Jeśli prawdą jest, jak twierdzi minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, że obecnie największym zagrożeniem dla polskiej niepodległości jest Rosja, to należałoby dbać co najmniej o poprawne stosunki z Niemcami. Jednak Warszawa, dokładnie w tym samym czasie, kiedy w Rosji coraz głośniejsze są wezwania do zemsty i do rozprawy z Polską, znajduje się w sporze z Berlinem. Nie bardzo rozumiem, czemu ma służyć projekt występowania, akurat teraz, z powojennymi roszczeniami wobec Berlina. Minister Macierewicz uważa je za „bezdyskusyjne”. Być może. Podobnie bezdyskusyjne byłyby zapewne roszczenia wobec Moskwy za straty i łupienie Polski w okresie PRL. Tylko moralna słuszność nie musi jeszcze oznaczać politycznej korzyści. Nie każda prawnie możliwa operacja jest roztropna. I nie każda chwila jest dla niej odpowiednia. Po prostu wojna na zbyt wielu frontach nie popłaca.

Czasy się zmieniły, ustroje przemijają – to prawda. Warto jednak pamiętać, że również w latach 30. ubiegłego wieku nikt niemal nie wierzył, iż ponad głowami Polski nastąpi porozumienie dwóch, jak mogło się wydawać, śmiertelnych wrogów. A jednak się pogodzili, i to kosztem Polski. Tak, wiem, brzmi to całkiem surrealistycznie, ale niech będzie, zaryzykuję i powiem, jaki sen mnie dręczy: Czy nie można sobie wyobrazić, że pewnego dnia Berlin uzna w Moskwie gwaranta zagrożonej „demokracji” w Polsce? Oby to był tylko groteskowy koszmar.

W głośnym wywiadzie dla tygodnika „Sieci Prawdy” minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, obok licznych mniej i bardziej kąśliwych uwag pod adresem prezydenta, podzielił się z czytelnikami i taką myślą: „W polityce warto mieć charakter. Pokazał to choćby Viktor Orbán, który nie przejmował się demonstracjami, krytyką czy próbami ośmieszania, ale zmieniał kraj wbrew europejskiemu establishmentowi i jego liderom. Większość rodaków jest mu wdzięczna za odwagę”. Tyle że to przeciwstawienie rzekomo twardego Orbána miękkiemu Dudzie kupy się nie trzyma. Orbán, o czym minister Ziobro chyba musi wiedzieć, widząc negatywne zagraniczne skutki reformy swojego Sądu Najwyższego, potrafił się cofnąć. Naprawdę warto to przypomnieć ministrowi i innym politykom PiS – w polityce charakter nie polega na umiejętności bicia głową w ścianę.

A skoro już o Orbánie mowa, to kto tu jest od kogo bardziej uzależniony? – pytam. Polska od Węgier czy Węgry od Polski? Kto na kogo bardziej zdany i kto może pozwolić sobie na więcej? Owszem, Polska bardzo się cieszy, że dzięki deklaracji Viktora Orbána unijne sankcje nam nie grożą. Ciekawe tylko, że Węgry, wielki przyjaciel Polski, nie miały żadnych skrupułów, żeby w przededniu spotkania państw Trójmorza w Warszawie podpisać wielką umowę gazową z Rosją. Równie ciekawe, że żaden głos krytyki z Warszawy się nie pojawił, mimo to owa węgiersko-rosyjska umowa ideę Międzymorza wywraca. Tak zatem w kwestii zarówno reformy sądownictwa, jak i polityki zagranicznej Orbán pokazał zręczność, elastyczność i – nie waham się tego powiedzieć – egoizm. Popiera Warszawę, ale interesy robi z Moskwą, idzie na wojnę z Brukselą, ale kiedy dostrzega ryzyko, umie ustąpić. Dokładnie odwrotnie, niż robi to Warszawa, która czy to w sprawach wielkich, czy małych zawsze postępuje pryncypialnie i zawsze gotowa jest iść, mniemam, na całość. Nie wyobrażam sobie, żeby Budapeszt dopuścił do sytuacji, w której jednocześnie na Węgry nałożyłyby sankcje i Rosja, i Unia Europejska. W przypadku Polski to jak najbardziej możliwe.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 32/2017
Artykuł został opublikowany w 32/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy
 153
  • to se ne vrati IP
    Lisicki już jawnie walczy z dobrą zmianą. Na poziomie gazetki "odrzeczy.pl" objawia sie to wyraznym skrętem pod niemiecką Angelę. W odpowiedzi gromada niemieckich trollów (i ruskich też, oni idą razem ręka w ręke wobec Polski, jest to pakt Ribbentrop-Mołotow na poziomie agenturalnym, Angela to przecież agentka Putina) popiera Lisickiego, najlepiej to widać po ilosci zielonych łapek. Oni nawet napompowali wypowiedzi swoich trolli do ponad 100 łapek a jednego napompowali do poziomu 209 !! zielonych łapek.
    Nic wam to nie pomoże! To co było se ne vrati!
    Dodaj odpowiedź 14 9
      Odpowiedzi: 0
    • Juras IP
      No tos sie Pan okreslil Panie lisicki . Mieki Pan jestes , nie spodziewalem sie ze az tak mieki . Polska , Polacy juz stawali przed takim dylematem i zawsze dobrze na tym wychodzili bo ani szwaba , ani moskala nie wybierali !!! Mieszko mogl z latwoscia pojsc w katolicyzm niemiecki i skonczyc jak Wieleci , albo pojsc w prawoslawie i stac sie prowincja ruska ... wybral Mieszko i tamtejsza klasa polityczna droge inna a byla to droga wolnosci !!! Pamietaj Pan ze dzieki tamtemu wyborowi Mieszka zowiesz sie pan Polakiem !!! Jaka mam rade ? ano , ARMIA DURNIU i jeszcze raz ARMIA !!!
      Dodaj odpowiedź 20 11
        Odpowiedzi: 1
      • Zdzislaw Kukula zkukula@bellaliant.net IP
        panie Lisicki ... nie ma konfliktu Polski na dwoch frontach tj niemieckim i rosyjskim ... Polska nie jest niepodleglym krajem i jak w czasie 2WS stala sie Gubernia Generalna niemiecka pod etykieta EU. Polski prezydent i premier oraz jego ministrowie jezdza tylko albo audii albo bmw ... dla polskiego kurdupla z Przecieszyna kupuje sie nowe opancerzone BMW za 2.5mln PLN ... a prezes od czasu do czasu po podpisaniu Traktatu Lizbonskiego przez glupiego Lesia ... wdaje sie w udawane awantury z frau Merkel ... by udawac ,ze Polska jest nadal niepodleglym krajem ... a przyglup Waszczykowski pisze "odwazne" listy do Timmermansa ... niemcy nawet nie chca z wami rozmawiac o odszkodowaniach wojennych ... bo prowadzacemu burdel polski nalezy sie pensja ... ale zadne odszkodowanie.
        Dodaj odpowiedź 4 29
          Odpowiedzi: 2
        • katon IP
          Radość mnie roznosi ,że prawda o szkodliwej działalności tego rządu /partii/ dociera również do kompletnie bezkrytycznych dotychczas komentatorów politycznych. Ślepota to ciężkie kalectwo , stąd radość z każdego uzdrowionego jest wielka. Nareszcie interes kraju staje się ważniejszy od prywatnej , krótkotrwałej karierki.
          Dodaj odpowiedź 20 26
            Odpowiedzi: 1
          • Amsel IP
            Alternatywą dziś jest albo Rosja albo nie... nie Niemcy a USA. Doktryna w tej wersji obowiązuje dopóki RFN jest pod butem stanowym. ( BTW z jakiego swojego interesu Niemcy zrezygnowały z powodu miękkości poprzednich rządów? Pytanie retoryczne).
            Dodaj odpowiedź 2 5
              Odpowiedzi: 0
            • Zezuś IP
              Toś się pan, Panie Lisicki, odsłonił. Chociaż nie często się z panem zgadzam, tym razem gratuluję odwagi. A teraz siup w zbroję, hełm na głowę i do okopu, bo Ziobro z Waszczykowskim nie darują takiej zdrady. No i żeby mieć jeszcze coś na ten złowieszczy cień jarka.
              Dodaj odpowiedź 9 13
                Odpowiedzi: 0
              • Andrzej IP
                Od dawna w swoich postach piszę o bardzo prawdopodobnej granicy na Wiśle. Oczywiście granicy niemiecko-rosyjskiej.
                Dodaj odpowiedź 20 3
                  Odpowiedzi: 0
                • dziadek, co niejedno widział IP
                  Ludzie mają krótką i wybiórczą pamięć, niestety.
                  Dobre rzeczy szybko zapominają, a złe rozpamiętują.

                  Unia Europejska to jedyny gwarant naszego bezpieczeństwa i względnego dobrobytu z szansą na "większy" dobrobyt.

                  Europa to nie tylko waluta, Schengen i dotacje unijne.

                  Jeżeli ROZPIEDOLIMY Europę (oczywiście niedoskonałą) to cofniemy się o 50-60 lat w stosunku do reszty dużych graczy i nigdy nie odzyskamy, jako Europa, swojej pozycji. Polska liczyć się może wyłącznie jako cześć Europy zjednoczonej.
                  W przeciwnym wypadku zostaniemy "rozegrani", bo będziemy za słabi.

                  Mówiąc o dużych graczach mam na myśli:
                  - USA - 0,4 mld ludzi (czy na nam się to podoba czy nie, to potęga)
                  - Chiny - 1,6 mld ludzi (jw)
                  - Indie - 1,8 mld ludzi (rosną w siłę z zastraszającym tempie + jw)
                  - Rosja (zwłaszcza w kontekście organizacji BIRCS)
                  - EU - 0,6 mld ludzi (póki co)



                  Ludzi zaściankowych, prostych, niewyedukowanych martwią jakieś śmieszne, drugorzędne problemy: geje (zawszy byli, są i będą), muzułmanie, których jest kilka-kilkanaście procent w Europie (oczywiście trzeba się z tym narastającym problemem jakoś uporać, choć humanitarnie), feminizm (banał) i gender.
                  Ludziom prostym, podatnym na wpływy wmawia się te problemy.

                  Ludzie prości, z klapami na oczach, zupełnie nie dostrzegają istotnych zagrożeń i długofalowych reperkusji rozbijania jedności Europy.

                  Dodam krótko:
                  ja zawsze marzyłem o Europie w której trzon stanowią trzy duże, centralne państwa: Francja, Niemcy i Polska. A biorąc pod uwagę niechęć Brytyjczyków do EU oraz nijakość i bylejakość Włoch i Hiszpanii (leniwi południowcy), to była duża szansa na spełnienie się mojej wizji. Powiem więcej - mam nadzieję, że moja wizja jeszcze się spełni.

                  Co do Polski...
                  Im mocniej kato-toruńsko-prawicowy motłoch wychyli wahadło w swoją stronę, z tym większym impetem wróci ono z powrotem, więc przestrzegam przed przeginaniem pały, bo kij ma dwa końce.
                  Wahadło zawsze wraca. Być może nastąpi to za 5 czy 10 lat, a może za 15 lat, ale wahadło wróci, tak jak wróciło w Hiszpanii po gen. Franko, we Włoszech po Mussolinim, w Chile po gen. Pinochetcie, czy przede wszystkim w Niemczech po Hitlerze.


                  Na prawdę chciałbym, aby Polska była silnym, stabilnym i bezpiecznym państwem, ale osiągnąć to możemy jedynie w oparciu o WSPÓŁPRACĘ w ramach UE - niczego lepszego póki co nie wymyślono.
                  Marzy mi się polska nowoczesna, otwarta, liberalna gospodarczo i społecznie, Polska nastawiona na przyszłość, a nie babrząca się tylko w przeszłości.


                  Rozwalenie UE niczego nam nie przysporzy, a z pewnością zaszkodzi.
                  PAMIĘTAJMY: Buduje się długo i mozolnie, a rozwala szybko i bezmyślnie.


                  Pozdrawiam normalnych.
                  Dodaj odpowiedź 43 27
                    Odpowiedzi: 4
                  • Bełdowski IP
                    Wyjątkowo rozsądny artykuł. Ale brak wniosku. A musi być on tylko jeden. Rządy Kaczyńskiego zagrażają bezpieczeństwu naszego kraju i wystawiają 38 milionów Polaków na ogromne ryzyko.
                    Dodaj odpowiedź 43 31
                      Odpowiedzi: 1
                    • Zibi___ IP
                      To tylko sen i jak każdy sen jest oderwany od rzeczywistości. Wyjaśniłem w innym komentarzu.
                      Dodaj odpowiedź 23 16
                        Odpowiedzi: 0
                      • No matter left or right IP
                        Jeszcze raz się odezwę, bo muszę podziękować Panu Lisickiemu za ten artykuł. Przyznam, że portale prawicowe zacząłem regularnie czytać dopiero po ostatnich wyborach parlamentarnych. Poglądy mam lekko na lewo od centrum więc wybierałem raczej tytuły z bańki informacyjnej odpowiadającej takim poglądom. Muszę stwierdzić, że "Do Rzeczy" jest tytułem wyróżniającym się tym, że przedstawia najpełniejsze spektrum informacji. Inne tytuły pomijają wiadomości niekorzystne dla "swojej" strony. Tu można takie znaleźć i nie są one opatrzone nachalnymi komentarzami ideowymi. To jest uczciwe dziennikarstwo.

                        Piszę o tym dlatego, bo Pan Lisicki poruszył temat najważniejszy dla Polski w całej naszej historii, teraźniejszości i przyszłości - nie wygramy jednoczesnego konfliktu z potęgami na wschodzie i zachodzie, musimy odrzucić emocje i pragmatycznie wybrać sojusz z jedną ze stron. Sojusz z Rosją mieliśmy w PRL, sojusz z zachodem mamy od 89 roku a w pełni od wejścia do UE i NATO. Możemy ocenić co jest dla nas korzystniejsze.

                        Nasz spór ideowy w Polsce jest jednym z narzędzi służących Rosji do prowadzenia swoich wrogich działań osłabiających państwa zachodu ale też zmierzających do rekonstrukcji stref wpływów z czasów Układu Warszawskiego. Nawet administracja USA o tym ostatnio powiedziała. Przyjąłem pseudonim podkreślający to, że musimy zawiesić spór oparty na sympatiach do wartości prawicowych/lewicowych i przejść Do Rzeczy - do obrony naszej obecności w gronie państw zachodu i sojuszu z tymi państwami, po to, żeby nie trafić znowu do strefy państw wschodu z centralą w wiadomym miejscu. Wojna hybrydowa trwa i polega przede wszystkim na mąceniu nam w głowach i skłócaniu nas wewnętrznie oraz z obecnymi sojusznikami.

                        Jeśli Pan Lisicki to czyta - uważam, że ma Pan szansę odegrać bardzo odpowiedzialną rolę dla Polski. "Do Rzeczy" może stać się bardzo nam potrzebną platformą do rzeczowej dyskusji ponad podziałami na sprawy kluczowe dla naszego kraju. Musimy wyrwać się z baniek informacyjnych i wyjść ze swoich idiotycznych okopów lewicowych czy prawicowych żeby znowu normalnie ze sobą rozmawiać a przede wszystkim dostrzec kto i w jaki sposób prowadzi grę o najwyższą stawkę. Ta gra jest mocno zakamuflowana za tonami propagandy i dezinformacji. Co gorsza, wykorzystywani są w niej polscy politycy i ich wyborcy. Codziennie trzeba to demaskować i pomagać sobie wzajemnie zrozumieć, co się w danej sytuacji rzeczywiście dzieje i jaki jest w niej nasz wspólny polski interes a nie doraźna okazja do zapunktowania przez PiS czy PO. Wydaje mi się, że Pan Lisicki już przyjął taką rolę. Zachęcam do tego, żeby to kontynuować i wzmacniać każdego dnia. Możemy się obronić przed sennym koszmarem albo się on zrealizuje.
                        Dodaj odpowiedź 48 20
                          Odpowiedzi: 1
                        • poloniusz IP
                          Tego niestety nasze sprawujące władzę przygłupy nie rozumieją, tak patrzę na tą ekipę i nie widzę ani jednej inteligentnej mordy...To my naród daliśmy władzę w te debilne łapy..Czas się opamiętać ...
                          Dodaj odpowiedź 40 27
                            Odpowiedzi: 2
                          • Piotr IP
                            Obecna ekipa realizuje krok po kroku strategiczne interesy Federacji Rosyjskiej . Robi to od pierwszych dni kiedy zaognila relacje z Niemcami potem z Francją czyli dwoma potegami militarnymi Europy. Czy ktokolwiek wierzy ,ze Niemiecki obywatel przeleje krew za Polaka który nazywa go wrogiem . Jeszcze niedawno sojusz polsko niemiecki byl tak mocny ze bylo to możliwe. Endecka mysl polityczna a raczej paranoiczna wizja Kaczynskiego Ziemkiewicza Radia Maryja to początek konca naszej ojczyzny . Przykro mi ale stawiam tezę iz wojna hybrydowa trwa , agentura wpływu FR rozjechala PL . Apeluję o przeswietlenie ośrodka torunskiego . Prorosyjskie poglady dominowaly tam już wiele lat temu . Także Ruchu Kukiza . Co robi kontrywiad . Czy istnieje , ......a moze jest gorzej niz myslimy. Bez wsparcia czesci rozsadnej prawicy widzę nasz los czarno.
                            Dodaj odpowiedź 57 30
                              Odpowiedzi: 1
                            • LechL IP
                              Czy dopiero teraz do pana Lisieckiego dotarlo ze, PISiaki to banda durniow?
                              Dodaj odpowiedź 50 28
                                Odpowiedzi: 1
                              • Adam K. IP
                                Obawa uzasadniona. Skoro Polską włada Grupa Rekonstrukcyjna Sanacji, to i Pakt Ribbentrop- Mołotow da się zrekonstruować.
                                Przy okazji mamy też 3-ci front, z UPAiną, o którym Autor nie wspomina.
                                Orban idzie właśnie drogą nakreśloną przez Dziadka, ma układ gospodarczy z Rosją, więc może iść na udry z Niemcami. Z nimi można powalczyć, ale trzeba umieć trzymać dystans do ruskiego niedźwiedzia. Nim niech się zajmują Amerykanie i Chińczycy. Dosyć mądrym posunięciem w tym kontekście jest idea Jedwabnego Szlaku swego czasu lansowana przez PAD-a. Jeśli Chińczycy mają z nami interesy, to będą je zabezpieczać wpływając na Rosję. Tak, jak Niemcy mając interesy z Rosją, zabezpieczają je wpływając na Polskę poprzez swoje pacynki w rodzaju różnych Timmermansów.
                                Wyjściem z sytuacji wydaje się być jeszcze silniejszy sojusz militarny i gospodarczy z USA. Jednak Amerykanów zniechęca wprowadzany przez PiS, komunizm.
                                Optymizmem nie zawiewa a głupcy się cieszą...
                                Dodaj odpowiedź 23 30
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także