Pistolet w każdym polskim domu

Pistolet w każdym polskim domu

Walther P99 RAD
Walther P99 RAD
Dodano

Nie mają Państwo  pojęcia, jak bardzo tym razem chciałbym się mylić. Jak bardzo chciałbym, aby czytając ten tekst za rok, za dwa lata, za pięć,  a jeszcze lepiej za 10, 20 i 50 lat mieli Państwo używanie, przypominając, jak niepotrzebnie, na wyrost przestrzegałem przed najgorszym i wzywałem do przeciwdziałania mu. Bo to będzie oznaczało, że Polska jest bezpieczna, „nasi chłopcy” siedzą w koszarach albo ćwiczą na poligonach, a reszta Polaków oddaje się na przemian pracy i wypoczynkowi.

Wszelako dziś w sprawie ziszczenia się takiego pozytywnego scenariusza pewności mieć nie możemy, mamy ją natomiast w kwestiach żałosnej kondycji naszej armii i do cna rozbrojonego narodu. 

Polacy zostali nie tylko rozbrojeni – najpierw przez zaborców, a potem komunistycznych władców PRL, którzy z oczywistych powodów, zwłaszcza ze strachu o własną skórę, bali się jakiejkolwiek broni w polskich rękach. (A III RP jest pod tym względem wierną kontynuatorką PRL).

Polacy w ciągu ostatnich ponad 200 lat zostali więc nie tylko rozbrojeni – stało się dużo gorzej. W tym samym czasie większość z nas pozwoliła sobie bowiem wbić do głów wierutną bzdurę, że posiadanie broni jest czymś nagannym, niebezpiecznym i z gruntu szkodliwym.

W rezultacie pod względem liczby sztuk broni znajdującej się w prywatnych rękach, w przeliczeniu na liczbę obywateli, Polska plącze się na szarym końcu wszystkich rankingów. Na 100 Polaków przypada - dokładnie rzecz ujmując - 1,3 sztuki broni. W przybliżeniu zatem zaledwie jeden na 100 z nas ma broń w domu.

O tym, jak bardzo jesteśmy pod tym względem upośledzeni, niech świadczy to, że własną broń ma ponad 30 na 100 Niemców, Francuzów, Austriaków, Norwegów, Szwedów, Kanadyjczyków i na przykład 16 na 100 Czechów oraz prawie dziewięciu na 100 Rosjan. O Amerykanach nie ma nawet w tym kontekście co wspominać – 88 na 100 z nich ma swoją broń, dzięki czemu stanowią oni najpotężniejszą armię pod słońcem. Przeszkodę nie do pokonania dla każdego potencjalnego agresora.

Jednak zostawmy na boku broń znajdującą się w Polsce w rękach prywatnych. Cała nasza armia dysponuje mniej niż 2,5 mln sztuk broni, rachując wszystko, co strzela, w tym antyki z ostatniej wojny światowej. W razie zagrożenia w karabiny i pistolety można byłoby więc wyposażyć – z grubsza biorąc – zaledwie jednego na 10 Polaków zdolnych do ich używania. Zaiste, jesteśmy uzbrojeni po zęby.

Dlatego apeluję: niech władze III RP wreszcie ułatwią dostęp do broni tym z nas, którzy tego chcą. Teraz, bo później może być za późno. Rzecz jasna w przypadku najgorszego nie zastąpi to konieczności dozbrojenia i rozbudowania naszej mizernej armii, ale bezsprzecznie wzmocni – niechby tylko odrobinę! – a nie osłabi naszą zdolność obronną. 

Albowiem przezorny zawsze uzbrojony. 

foto: Pibwl/wiki

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 34/2014
Cały wywiad opublikowany jest w 34/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także