Sąd Najwyższy stanął za Turowskim

Sąd Najwyższy stanął za Turowskim

Sąd Najwyższy stanął za Turowskim
Sąd Najwyższy stanął za Turowskim
Dodano
Tomasz Turowski nie zostanie ponowienie uznany za kłamcę lustracyjnego. Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratora generalnego na  niekorzyść Tomasza Turowskiego. Jest to orzeczenie ostateczne i nie podlega dalszemu zaskarżeniu.

– Podstawą uwzględnienia kasacji może być jedynie rażące naruszenie przepisów – stwierdził Sąd Najwyższy.

SN uznał, że Turowski podając nieprawdę w oświadczeniu lustracyjnym, działał w stanie wyższej konieczności, chcąc chronić interes państwa. Chodzi o źródła osobowe, jakie miał prowadzić Turowski jako oficer wywiadu. – Ich ujawnienie prowadziłoby do naruszenia interesu prywatnego lustrowanego oraz osób, z którymi się kontaktował – mówi sędzia Michał Laskowski w uzasadnieniu ustnym postanowienia.

Tomasz Turowski do Sądu Najwyższego przybył jak zwykle w towarzystwie rosłych ochroniarzy, którzy blokowali do niego dostęp. – Zawsze wierzyłem w to, że polskie organa prawne nie podlegają żadnym presjom zewnętrznym tudzież presjom czwartej władzy – powiedział tygodnikowi „Do Rzeczy” po ogłoszeniu postanowienia Tomasz Turowski.

– Państwo stawia swojego pracownika w sytuacji bez wyjścia – komentował sprawę w rozmowie ze swoimi obrońcami Piotrem Kruszyńskim i Mikołajem Pietrzakiem przed decyzą sądu. – Następnie dodał po rosyjsku: „Это было бы смешно, если б не было так грустно (byłoby to śmieszne, gdyby nie było tak smutne).

Tomasz Turowski to oficer Departamentu I – komunistycznego wywiadu. W Służbie Bezpieczeństwa służył od połowy lat 70. w najbardziej zakonspirowanej komórce – Wydziale XIV zajmującym się tzw. wywiadem nielegalnym.

Już jako oficer bezpieki wstąpił do zakonu jezuitów i został wysłany do Włoch. W zakonie spędził aż 10 lat, szpiegując m.in. Stolicę Apostolską, polską opozycję we Francji oraz w Polsce. Był tak głęboko zakonspirowany, że jego meldunki najczęściej sygnowano jedynie numerami rejestracyjnymi – 9596 i 10682. Przypisanych mu kryptonimów Orsom i Ritter oraz fałszywego nazwiska Dzierżoń używał niezmiernie rzadko.

Po upadku komunizmu rozpoczął pracę jako dyplomata, pracując jednocześnie najpierw dla Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, a potem dla Agencji Wywiadu. Jako dyplomata w 2009 r. złożył oświadczenie lustracyjne, w którym nie podał, że przez wiele lat był funkcjonariuszem bezpieki.

Instytut Pamięci Narodowej odkrył jego przeszłość dzięki ustawie deubekizacyjnej, która obcinała emerytury funkcjonariuszom SB. W 2007 r. Turowski sam wypełnił kwestionariusz emerytalny, w którym podał, że służył w wywiadzie od połowy lat 70. Ponieważ zataił ten fakt dwa lata później, IPN skierował do sądu wniosek o uznanie go za kłamcę lustracyjnego. W październiku 2010 r. sąd okręgowy wniosek uwzględnił i orzekł dla Turowskiego zakaz sprawowania funkcji publicznych przez trzy lata oraz odebrał mu na taki sam okres bierne prawa wyborcze.

Jednak Turowski skutecznie odwołał się od wyroku. Pod koniec lutego 2012 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, że proces lustracyjny Turowskiego w ogóle nie powinien mieć miejsca. Z tym orzeczeniem nie zgodził się IPN, który wystąpił do prokuratora generalnego z wnioskiem o złożenie kasacji na niekorzyść Turowskiego. Andrzej Seremet zaakceptował stanowisko IPN i w sierpniu 2012 r. skierował wniosek kasacyjny. Na wszystkich etapach postępowania lustracyjnego rozprawy toczyły się z wyłączeniem jawności.

Wniosek kasacyjny w sprawie Turowskiego rozpoznał Sąd Najwyższy w składzie trzyosobowym: Piotr Hofmański – przewodniczący, Michał Laskowski – sprawozdawca oraz Bogdan Rychlicki.

Największe doświadczenie w sprawach lustracyjnych ma z nich sędzia Hofmański. Był on m.in. w składzie orzekającym, który uwolnił od zarzutu kłamstwa lustracyjnego Mariana Jurczyka, przewodniczącego „Solidarności” w Szczecinie. Materiał obciążający Jurczyka był bardzo mocny. Zachowały się m.in. jego donosy oraz pokwitowania pieniędzy, jakie brał od Służby Bezpieczeństwa.

Czytaj także

 0

Czytaj także