Kolonizacja pamięci

Kolonizacja pamięci

Janusz Radziwiłł, hetman wielki litewski, na obrazie Daniela Schultza
Janusz Radziwiłł, hetman wielki litewski, na obrazie Daniela Schultza / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 9
W ramach budowania nowej, czarnej wersji naszej historii elity nadwiślańskiego euroregionu dobrały się od Kresów. Traktując je, oczywiście, zgodnie z generalnym założeniem, które temu budowaniu przyświeca.

Generalne założenie jest takie, że nasza historia ma być analogiczna do historii pozostałych euroregionów, składać się z podobnych modułów i prowadzić nas w tę samą stronę w ramach tych samych procesów. To znaczy: trzeba w niej pokazać te same rodzaje zła i win, które mają za sobą kraje zachodnie i od których one się odcięły, a my nie, i – zdaniem treserów – by stać się Europejczykami, też się odpowiednio mocno odciąć musimy.

To ten mechanizm, na przykład, stał się przyczyną ataków lewicy na obchody Święta Niepodległości czy pomnik Romana Dmowskiego. Skoro w Niemczech toczą się boje antyfaszystów z neofaszystami, to i u nas muszą być i jedni, i drudzy. A kogo tu obsadzić w roli faszystów, jak nie nacjonalistów ze szkoły Dmowskiego? Nie ma sensu tłumaczyć eurotroglodytom, że w Polsce wszystko było inaczej, a polski nacjonalizm był akurat najbardziej niezłomnym wrogiem niemieckiego. Tak samo jak nie ma co tłumaczyć im, że Piłsudski, choć też wojskowy, nie był Salazarem ani Franco. Fakty muszą ustąpić propagandowo-ideologicznej potrzebie wprasowania historii euroregionu w normy unijne.

Z Kresami podobnie – postępactwo zaczęło je opisywać jako polski epizod kolonialny, analogiczny do podboju i skolonizowania przez Anglię, Francję czy Hiszpanię Afryki, Ameryk i wschodniej Azji. Z lubością powtarza tę tezę na wszystkich możliwych łamach chór autorytetów na czele z doktorem socjologii Janem Sową, któremu mgliste pojęcie o historycznych faktach nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz pomaga tworzyć ich bardzo jednoznaczne interpretacje. Niestety, to bredzenie w pewnych środowiskach bardzo chwyta, czego dowodem głośne, kompromitujące stwierdzenie ministra Schetyny, zrównujące historyczne związki Polski i Ukrainy z sytuacją Francji i Algierii albo Włoch i Libii. Było ono zresztą czymś więcej niż gafą i dowodem niedorośnięcia do otrzymanego w ramach frakcyjnych układów w PO stołka, bo w ustach szefa polskiego MSZ takie słowa to wielkie wsparcie dla ukraińskich czy litewskich szowinistów w prześladowaniu wciąż trwającej na wschodzie polskości.

Wspomnianemu panu Sowie zadałem kiedyś publicznie jedno proste pytanie, na które nie odpowiedział, więc je ponowię: Czy może wskazać w dziejach Francji, Anglii albo innego kolonialnego mocarstwa jakiś ród, dajmy na to, Bakongo czy Quitzilitzli, ród wywodzący się z elit kraju przez nie kolonizowanego, który w dziejach tego mocarstwa odegrałby istotną rolę? Który by nim i jego polityką trząsł tak, jak polityką Rzeczypospolitej Obojga Narodów trzęśli Radziwiłłowie, Sapiehowie, Pacowie czy Wiśniowieccy? Którego przedstawiciele sprawowaliby najwyższe wojskowe i cywilne urzędy, intrygowali przeciwko królom, sami pretendowali do tronu, niekiedy z sukcesem? No?!

Otóż właśnie. Państwo zbudowane na fundamencie Unii Lubelskiej z efektem „układów” podpisywanych przez plemienne afrykańskie starszyzny pod lufami kanonierek miało tyle wspólnego, ile internet z internatem, i żeby tej różnicy nie dostrzegać, trzeba być kompletnym historycznym idiotą. Albo pracownikiem frontu ideologicznego, odkomenderowanym do perswadowania tubylcom z kolonizowanej prowincji, że we wszystkim, także w swej historii, są tylko gorszą kopią metropolii.

Oczywiście jedno drugiego nie wyklucza.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 5/2015
Artykuł został opublikowany w 5/2015 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mba
 9
  • Arnol IP
    Jest nowa książka o Reytanie:
    https://ridero.eu/en/books/reytan/#.WlcL8c7uJ90.link
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • rehom IP
      Jedno drugiemu nie przeczy. Radziwiłłowie, Sapiehowie, Pacowie czy Wiśniowieccy - a czy to, z punktu widzenia naszych braci Litwinów i Rusinów, patriotów oczywiście, powtarzam - czy to nie byli tacy sami kompradorzy i zdrajcy jak - z punktu widzenia naszych patriotów - Tusk i cała prounijna reszta, robiąca kariery w Brukseli? Przecież właśnie narracja obecnych rządzących jest taka, że oto tamci z zachodu nas kolonizują, a w zamian dają naszym możnym dostęp do brukselskiego dworu.
      Dodaj odpowiedź 3 7
        Odpowiedzi: 0
      • Przemo IP
        Postkolonializm czyli ideologiczna narracja oparta o 'Teorię Krytyczną'(neomarksizm), przeniesiona na grunt Polski.
        Ciekawe w jaki sposób neomarksiści będą chcieli przenieść "krytyczną teorię rasy" do Polski, czarnych niewolników jak w USA w Polsce nie było?
        Tak naprawdę neomarksiści mają do dyspozycji tylko feminizm... a szczepionka w postaci filmu "Seksmisja" ciągle działa :-)
        Dodaj odpowiedź 13 2
          Odpowiedzi: 0
        • Grzegorz Rossa. IP
          Wielce Szacowny Pan Redaktor Rafał Aleksander Ziemkiewicz publikuje dwa wzajemnie wykluczające się stwierdzenia:

          1. Endeccy negocjatorzy Traktatu Ryskiego oddając Moskowii polskie ziemie zrobili dobrze, bo polskie ziemie, które oddali Moskowii, były nie do skolonizowania, a endecy w granicach ówczesnego państwa polskiego zostawili te ziemie Kresów, które uznali za nadające się do skolonizowania

          2. Kresy nie były kolonizowane.

          I po trzecie, przez większość czasu kolonizacja była uznawana za dobrą. Złą opinię kolonizacji po drugiej wojnie światowej narzuciła Moskowia, żeby dokonać dekolonizację, żeby Wielka Brytania przestała zagradzać Moskowii drogę do Oceanu Indyjskiego, co opisałem w książce „Ciężkie czasy dla agentów”.
          Dodaj odpowiedź 3 35
            Odpowiedzi: 4

          Czytaj także