Przywrócić Niemcom pamięć

Przywrócić Niemcom pamięć

Dodano

To wręcz niesłychane – słowa te cisną się na usta Polakom, którzy dowiedzieli się, że w filmie obejrzanym przez miliony Niemców Armia Krajowa została pokazana jako siła nacjonalistyczna i skrajnie antysemicka. Obraz wywołał, i słusznie, w Polsce powszechne oburzenie. Nasza redakcja zorganizowała nawet w tej sprawie protest, tysiące ludzi wysłało e-maile i listy. Czy to wystarczy? Trzeba zrozumieć powody, dla których powstanie tego filmu było możliwe.

Rzecz pierwsza i najważniejsza to zanik pamięci. Obecne pokolenie Niemców nie miało doświadczenia wojny. Jej przebieg znają tylko z opowieści. W świadomości wielu Niemców całą wojnę można sprowadzić niemal do jednego wydarzenia – do Holokaustu. Inaczej niż pokolenie bezpośrednich sprawców zbrodni i uczestników wojny, którzy pamiętali również o innych niewinnych ofiarach prześladowań, dziś myśl o nich została wyparta. Przedstawiciele podbitych i niszczonych narodów mogą występować tylko w dwóch rolach – albo jako ci, którzy ofiarom Holokaustu pomagali, albo – przeciwnie – przyczynili się, biernie lub czynnie, do ich męczarni. Holokaust jako globalny symbol zła w historii skutecznie wypiera inne konkurencyjne symbole.

Rzecz druga to postępujący w Niemczech proces dechrystianizacji. Jeszcze w czasach Adenauera chrześcijaństwo było ważnym i wspólnym – tak dla Polaków, jak i Niemców – punktem odniesienia. To dzięki niemu można było mówić o potrzebie pokuty, przebaczenia, pojednania. Zło popełnione przez Niemców, przez Hitlera, było traktowane jako zdrada ideałów cywilizacji chrześcijańskiej, a powrót do jej korzeni jako najlepszy sposób jego przezwyciężenia. Dziś Niemcy to kraj coraz bardziej pogański. O moralności świadczy już nie stosunek do niezmiennych i uniwersalnych etycznych zasad chrześcijaństwa, ale gotowość walki z tym, co jedynie absolutne i bezwarunkowe, z Holokaustem. Wielu przedstawicieli niemieckich elit postrzega go nie jako wypaczenie i chorobę cywilizacji chrześcijańskiej, ale jak jej konieczne uwieńczenie. Tym samym Polacy, którzy nie chcą wziąć na siebie roli współsprawców i współodpowiedzialnych, jawią się jako ludzie szczególnie obłudni. Jako ci, którzy inaczej niż Niemcy nie odrobili do końca lekcji II wojny światowej. Niemcy przyjęli na siebie rolę sprawców par excellence i to dopiero pozwala im pamiętać o swoich ofiarach. Polacy, przeciwnie, uporczywie trwają w przeświadczeniu, że byli jako naród niewinną ofiarą. Nie zrozumieli, że ich cierpienia są niejako gorsze i do niczego już ich nie uprawniają. Nic dziwnego, że niektórzy niemieccy komentatorzy najpierw nie rozumieli polskiej reakcji na film ZDF, a potem, gdy już musieli ją tłumaczyć, sprowadzali ją do zakorzenionego rzekomo w Polakach antysemityzmu.

Proces dechrystianizacji zachodzi niezależnie od polskiej polityki. Na przywracanie Niemcom pamięci Polacy mogą mieć jednak wpływ. Potrzebna jest odważna polska polityka historyczna, która będzie nieustannie przypominała Niemcom o masowych polskich ofiarach wojny. Protesty gazet i zwykłych ludzi nie wystarczą.

Czytaj także

 0

Czytaj także