#8.: pierwszy w Polsce wywiad z Le Pen

#8.: pierwszy w Polsce wywiad z Le Pen

Dodano
Uważa, że powinniśmy uznać aneksję Krymu, że Rosja jest naturalnym sojusznikiem Europy, że euro jest sztucznie podtrzymywane przy życiu, a USA to typowy przykład strażaka piromana. Na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” - kobieta, której boi się cała Europa, Marine Le Pen, w kontrowersyjnym wywiadzie – pierwszym na łamach polskiej prasy.

Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: czy Marine Le Pen zostanie prezydentem Francji, jak profesjonalizują się polskie związki zawodowe, dlaczego Paweł Kukiz stanął do wyborów, czy islam naprawdę jest religią pokoju, historia wzlotu i upadku Arkadiusa oraz historia wielkiego Ajaksu.

– Od początku tego konfliktu popełniliśmy masę błędów. Gdy negocjowano układ stowarzyszeniowy z Kijowem, trzeba było od razu zaprosić do stołu negocjacji Rosję. Wykluczenie Moskwy z tych rozmów oznaczało zanegowanie historii, zanegowanie korzeni narodu ukraińskiego. Mówiąc krótko – to była głupota – tak Marine Le Pen komentuje w rozmowie z „Do Rzeczy” konflikt na Ukrainie. I zgadza się, że rząd francuski powinien uznać aneksję Krymu. Sądzę, że nie ma innego wyjścia. Tym bardziej że to wszystko działo się  w momencie, gdy władze w Kijowie były nielegalne. Mieliśmy do czynienia z puczem: legalny rząd – którego posunięcia skądinąd także budziły wiele wątpliwości – został odsunięty w wyniku rewolucji – podkreśla. Zwraca uwagę, że z wielu europejskich stolic płynie propaganda przepełniona hipokryzją. Pozwalamy na przykład, żeby ukraińskie siły rządowe strzelały do własnych obywateli, ale oburzamy się, gdy Baszar al-Asad strzela do Syryjczyków – mówi Marine Le Pen. Dodaje, że Rosja jest naturalnym sojusznikiem Europy. A Zachód traktuje ją dzisiaj gorzej, niż kiedyś traktował Związek Sowiecki. Nie uważa też Władimira Putina za dyktatora. Kiedy widzę francuskich przywódców, którzy płaszczą się przed królem Arabii Saudyjskiej, a potem nazywają Putina „dyktatorem”, dostrzegam pewną niekonsekwencję – dodaje. Pierwszy w polskiej prasie wywiad z Marine Le Pen, liderką francuskiego Frontu Narodowego, na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”.

Francuska eurodeputowana jest populistka, ale populistką bardzo profesjonalną. Na każdy temat ma wyrobione zdanie, każda odpowiedź na pytanie dziennikarzy ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Marine Le Pen jest spójna, a jej słowa na początku brzmią logicznie. Dopiero po ułamku sekundy człowiek dochodzi do wniosku: „Przecież to jakieś niestworzone bajki!” - pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski, współautor wywiadu z Le Pen. Czy liderka francuskiego Frontu Narodowego zostanie prezydentem Francji? Po zamachu na redakcję „Charlie Hebdo” i ataku na żydowski sklep w Paryżu wydawało się, że politycznie najbardziej skorzysta na tych wydarzeniach właśnie FN, który zawsze przestrzegał przed konsekwencjami zbyt pobłażliwego traktowania islamskich ekstremistów. Ale we Francji nic nie jest oczywiste. Skok w sondażach stał się udziałem Françoisa Hollande’a, który wreszcie odbił się od dna. Ale jeśli w najbliższych wyborach prezydenckich nad Sekwaną do drugiej tury wyborów trafi Le Pen i właśnie Hollande, to może być różnie. Więcej – w najnowszym „Do Rzeczy”.

Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, jak zmieniają się polskie związki zawodowe. Do niedawna przaśne i  obumierające, zaczęły działać jak korporacje. Na wzór francuskich i hiszpańskich central skupiły się na poszerzaniu swojej działalności i walce o zmiany prawa. Palonym oponom, starciom z policją i marszom rolników na Warszawę obok żądań branżowych towarzyszą roszczenia systemowe. Miałyby one upodobnić Polskę do socjalistycznych demokracji – Francji, Hiszpanii, Grecji czy Portugalii. Były szef amerykańskiego banku centralnego Alan Greenspan nazywał to kiedyś francuskim wirusem. To system, w którym mechanizmy rynkowe infekowane są przywilejami coraz to nowych grup społecznych. Aż wreszcie „wirus” przejmuje władzę nad całym organizmem gospodarczym i stopniowo pogrąża społeczeństwo w stagnacji. Czy Polska będzie kolejną ofiarą francuskiej choroby?

„Do Rzeczy” prezentuje także kolejnego kandydata na prezydenta. Na łamach najnowszego wydania tygodnika – wywiad z Pawłem Kukizem, muzykiem rockowym, radnym sejmiku dolnośląskiego i felietonistą Tygodnika „Do Rzeczy”. Trzeba zmienić ordynację wyborczą - o podział na dobro i zło. O wyrazistość tych pojęć. O rozróżnienie tego, co jest kłamstwem, a co prawdą - mówi Kukiz w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim. I dodaje, że kandyduje w trosce o młodych ludzi w Polsce. Mogłem przecież mieć w nosie młodych, żyć sobie wygodnie i swoim córkom kupować domy w Kanadzie czy Stanach, by uciekały póki czas z kraju, który się sypie - dodaje. Czy nie obawia się, że bez partyjnej machiny jest skazany na klęskę? Ta machina nie może być skonstruowana na takiej samej zasadzie jak ta, z którą walczysz. W przeciwnym razie stajesz się jej trybem. Walczyłbyś więc sam ze sobą – twierdzi z żelazną logiką muzyk. Rozmowa z Pawłem Kukizem – w poniedziałek w „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” również rozmowa z Anjemem Choudarym, radykalnym brytyjskim imamem pochodzenia pakistańskiego, m.in. o ataku na „Charlie Hebdo”. Byłem szczęśliwy, że ci ludzie nie będą już obrażali proroka Mahometa. Myślę, że wszyscy muzułmanie byli szczęśliwi z tego powodu – mówi Choudary. I zwraca uwagę, że muzułmanie, którzy potępili atak na „Charlie Hebdo”, twierdzą, że islam to religia pokoju. Tymczasem utożsamianie islamu z pokojem to błąd. Muzułmanin to człowiek, który w każdej sytuacji poddaje się woli swojego Pana. Jeżeli chodziłoby tu o pokój, to jak w takim razie rozumieć wszystkie wersy i objawienia proroka, które dotyczą dżihadu czy kodeksu karnego: obcinanie rąk złodziejom czy kamienowanie cudzołożników? Islam z całą pewnością nie oznacza pokoju – podkreśla imam, który urodził się w Wielkiej Brytanii. On sam z chęcią wyjechałby do Państwa Islamskiego, ale we wrześniu odebrano mu paszport. Wszystkie te prawa obywatelskie, dla których rzekomo wasze kraje zabijają muzułmanów w Iraku i Afganistanie, nie są nawet gwarantowane waszym własnym obywatelom – twierdzi. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”.

Na łamach tygodnika także o historii, która jest czymś więcej niż tylko burzliwym następstwem błyskotliwych poczynań, lekkomyślnych kroków i nieodpowiednich znajomości. Jest pouczającą przypowieścią o sile rażenia mediów i o tym, jak rynek sprowadza do parteru medialne mity. Jest także o tym, jak bardzo Polacy są głodni każdego zagranicznego sukcesu rodaka, nawet jeśli do końca nie wiadomo, na czym ten sukces polega. O tym, jak łatwo w Polsce zostaje się „ikoną” i jak łatwo przestaje się nią być. I o tym, że talent to nie wszystko. Czy Arkadius, dziś 46-letni Arkadiusz Weremczuk, szykuje swój wielki powrót? Z czym wraca? Więcej w „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” również o rywalu Legii Warszawa w 1/32 finału Ligi Europejskiej. Bo Legia zmierzy się z klubem, obok którego nie da się przejść obojętnie. Mało kto go nienawidzi, większość zaś go kocha, bo z tą nazwą wiąże się dużo historii i pięknych chwil europejskiego futbolu. Na początku lat 70. nie było drużyny grającej piękniej, efektowniej i nowocześniej niż Ajax Amsterdam. Nie było klubu, który mógłby się w tamtym czasie równać z nim sukcesami, a dwa nazwiska z tamtych lat – Rinus Michels i Johan Cruyff – są do dziś wymieniane w panteonie największych sław piłki nożnej. Historia wielkiego Ajaksu – na łamach „Do Rzeczy”.

Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 16 lutego 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00.

/ atr
Okładka tygodnika Do Rzeczy: 8/2015
Cały artykuł dostępny jest w 8/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także