Utracony mit Południa

Utracony mit Południa

Generał Robert Lee, dowódca wojsk Konfederacji w czasie wojny secesyjnej
Generał Robert Lee, dowódca wojsk Konfederacji w czasie wojny secesyjnej / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 9
Naprawdę nie zawsze wygrywają ci, którzy mają rację. Zawsze jednak ci, którzy wygrywają, tak potem upiększają fakty, zmieniają konteksty i naginają historyczną rzeczywistość, że wszystkich przekonują, iż zatriumfowała sprawiedliwość.

Ponieważ w pisaniu o historii nie ma nic ciekawszego niż obalanie narosłych i nabudowanych na niej mitów, szczególnie tych, które stworzono dla jakichś celów politycznych, sam się sobie nie mogę nadziwić, że dotąd nie napisałem książki albo bodaj artykułu o amerykańskiej wojnie secesyjnej. Z jednej strony, nie ma chyba w dziejach konfliktu staranniej udokumentowanego, opisanego i zrekonstruowanego w licznych opracowaniach i filmach do najdrobniejszego szczegółu. Z drugiej, wszystkie te imponujące pieczołowitością detali opracowania sumują się w wielki fałsz, mający post factum upewnić potomnych, że wygrała, jak zawsze, słuszność.

Jak zawsze nie znaczy to oczywiście, że naprawdę zawsze wygrywają ci, którzy mają rację – tylko że zawsze ci, którzy wygrywają, tak potem upiększają fakty, zmieniają konteksty i naginają historyczną rzeczywistość, że wszystkich przekonują, iż zatriumfowała sprawiedliwość.

Stany Zjednoczone, ocaliwszy swą spoistość, także nie zaniedbały tej pracy. A ponieważ z czasem zaczęła się w nich emancypacja innej ludności niż biała, protestancka i anglosaska z pochodzenia, ikoną stały się prawa obywatelskie, a w końcu zdominowały amerykańską mentalność wyrzuty sumienia wobec Indian i Murzynów, prawem kompensacji wiodące do obsesyjnego wynoszenia na piedestał praw mniejszości etnicznych, więc mitem wojny secesyjnej stał się mit, iż była to wojna o wyzwolenie z niewolnictwa Murzynów.

Czytaj także:
Włodzimierz Krzyżanowski - bohater Ameryki

Guzik prawda. „Szczególna instytucja”, jak nazywano niewolnictwo, była tylko pretekstem do tej wojny. Ani nie wszyscy politycy i generałowie Północy chcieli ją znieść, ani nie wszyscy na Południu kurczowo przy niej obstawali. W głośnym akcie likwidacji niewolnictwa Lincolna wstydliwie pomijany dziś passus ogranicza jego działanie do tych stanów, które się od Unii odłączyły. Paradne, prawda? USA zniosły niewolnictwo, ale nie u siebie, tylko u rebeliantów. No, ale przecież – kolejny wstydliwy fakt – nie wszystkie „niewolnicze” stany chciały się odłączyć od Unii i skonfederować. Jeden z nich pozostał po stronie Północy.

Zresztą, co tu długo mówić – gdyby naprawdę celem tej wojny była dla Północy poprawa losu kolorowej ludności na Południu, toby to po zwycięstwie zrobiła. A, jak wiadomo, ograniczyła się tylko do pewnych pozornych działań, skupiając wysiłki „rekonstrukcji” na zupełnie innych sprawach. Na równouprawnienie musieli Murzyni poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat i zawdzięczali je raczej zimnej wojnie niż jatkom pod Antietam lub Gettysburgiem.

Grzegorz Swoboda, który o tej ostatniej bitwie pisał już kilkakrotnie, wznowił ostatnio swe opracowanie w udoskonalonej wersji – to właśnie jest przyczyną niniejszego felietonu. Polecam jego pracę z czystym sumieniem, bo przed opisem wojennych zmagań – imponujących, niewiele było w całej historii przykładów tak bezwzględnego poświęcenia walczących – idzie w niej opis całej trudnej dziś do pojęcia sytuacji politycznej, wymykającej się prymitywnym, propagandowym schematom. Cóż, nikt dziś nie broni niewolnictwa. Gdyby jednak to sielskie, rycerskie i paternalistyczne Południe zatriumfowało nad dzikim kapitalizmem Północy (co oczywiście nie było możliwe ze względów ekonomicznych), dziś nikt nie broniłby wyzysku robotnika, któremu – zgroza! – płacili jankesi najmniej, ile można, nie troszcząc się zupełnie o jego edukację, dach nad głową, moralność… Nikt nie miałby wątpliwości, że męstwo południowców zniszczyło system urągający podstawowym humanistycznym wartościom.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 12/2015
Artykuł został opublikowany w 12/2015 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mba
 9
  • Ewell IP
    Dobrze autor napisał. Utracony "mit" Południa. Rzeczywiście właściciele niewolników musieli troszczyć się o dach nad głową, pożywienie, a czasem nawet rozrywkę dla swoich podopiecznych. O edukację nie. Był zakaz nauki niewolników. Moralności uczyli zwykle batem.
    Kapitaliści z Północy płacili robotnikom o wiele więcej niż pracodawcy w Europie Zach. O "zarobkach" podkieleckich chłopów nie ma co wspominać.
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • xxxdfd IP
      Jednak autor niedouczony. Istnieje taki błąd poznawczy nazywający się:
      "just-world fallacy" ( https://en.wikipedia.org/wiki/Just-world_fallacy )
      Polegający na tym, że identyczne działania oceniane są przez oberwatorów jako pozytywne jeśli sprawdą jest ktoś kto wygrał, a negatywnie jeśli sprawcą jest ktoś kto przegrał.
      Np. rzeczywistym powodem tego, że USA są powszechnie chwalone za swój udział w wojnie w Korei jest to że tam wygrały, a rzeczywistym powodem tego, że za udział w wojnie w Wietnamie są powszechnie potępiane i to że tam przegrały.
      Każdy kto jako tako zna psycholgię podwierdzi, że gdyby było odwrotnie (USA przegrałyby w Korei a wygrały w Wietnamie) to za udział w wojnie w Korei byłyby powszechnie potępiane a za udział w wojnie w Wietnamie powszechnie chwalone.
      Dodaj odpowiedź 6 14
        Odpowiedzi: 2
      • Ted Turner 2 c IP
        Tzw. wolne Stany przez lata sankcjonowały możliwość aresztowania i wywózki Czarnych (przez łowców głów) , którzy schronili się tam, uciekając z plantacji z Południa. Tego typu przykład etycznej dwuznaczności były w owym czasie powszechne. Ab Lincoln w trakcie kampanii wyborczej wielokrotnie szafował rasistowskimi hasłami.
        Dodaj odpowiedź 14 1
          Odpowiedzi: 0
        • takiam IP
          Zwycięstwo w wojnie zagwarantowało spekulantom pokroju Rockefellera dominację gospodarczą do końca 19 wieku. Zdobyte fortuny umożliwiły stworzenie korporacji, które łożyły na import tanich imigrantów z Europy. Wielkie firmy opanowały rynek medialny dzięki czemu jedne grupy można było poniżać, inne wywyższać. Polecam historię minejszości chińskiej w USA, która pracowała w podobnych warunkach co dzisiejsi niewolnicy w Dubaju.
          Dodaj odpowiedź 19 2
            Odpowiedzi: 1

          Czytaj także