Gucio o dziadku Jaruzelskim

Gucio o dziadku Jaruzelskim

Gucio o dziadku Jaruzelskim
Gucio o dziadku Jaruzelskim
Dodano
Mądrej głowie dość po słowie – mówi stara mądrość. I tak samo mądrej głowie dość po cytacie, aby ocenić wartość i przesłanie prasowego przekazu. Bo taki cytat pokazuje to, co ważne, a reszta tekstu to  ściema.

Na przykład to, co opowiada o ojcu w wywiadzie dla „Newsweeka” Monika Jaruzelska: „... był taki czas, że ojciec był ciągle w sądzie, media to pokazywały, ja to oglądałam, a Gucio gdzieś obok się bawił. A potem minął jakiś czas, byłam akurat w kuchni i nagle Gucio woła: »Dziadek! Dziadek!«. No to idę i widzę, że w telewizorze pokazują salę sądową, a w niej jakiegoś bandziora. Ale Gucio zobaczył sąd i od razu pomyślał, że to będzie związane z dziadkiem”.

No cóż, mały Gucio – wnuk gen. Jaruzelskiego – doszedł do właściwej konkluzji. I to mimo szczenięcego wieku. Taka musiała być kolej rzeczy z oceną życiorysu Jaruzelskiego i jego „dokonań”. Skojarzenia proste, acz właściwe – sąd, bandzior. A nie patriota, mąż stanu, przywódca – tak jak chcieliby różni ornamentatorzy.

Albo cytat z zupełnie innej beczki. Tekst „Gazety Wyborczej” o tym, że wybory do Parlamentu Europejskiego „mogą być dla Donalda Tuska sposobem na aksamitny rozwód z częścią ministrów”. Tekst jest zbiorem eufemizmów, które tłumacząc z „gazetowyborczego” na polski, można by ująć: Tusk chce wykopać na placówkę kilku ministrów, których uważa za kompletnych gamoni i nieudaczników. Najlepiej brzmi cytat na temat minister nauki: „– Kudrycka się wypaliła […] nie dokończyła reformy stopni naukowych, ugięła się pod presją środowiska – mówi polityk z kręgu premiera”. Ciekawe stwierdzenie z tym ugięciem się „pod presją środowiska”.

Czyli Kudrycka była zbyt miękka wobec tych wszystkich jajogłowych mędrków z uniwersytetów? Profesor Żółkiewski z rządu premiera Cyrankiewicza mniej patyczkował się z autonomią akademicką. A Miczurin! Ten to dopiero był twardy…

Podobnie jeden tylko cytat wystarczy za omówienie artykułu z „Rzeczpospolitej” o tym, że poseł Bodio przechodzi z Ruchu Palikota do Platformy. „– Najbliżej mi do PO. Są tam konserwatyści tacy jak Gowin i Godson, z którymi niewiele mnie łączy, ale na szczęście nie stanowią większości – mówi nam Bodio”. Mówi nam – nie tylko „Rzepie” – jaka coraz bardziej jest Platforma. Ludzie głosują nogami, idą tam, gdzie im lepiej. Więc poseł Bodio uznał, że PO będzie najlepszym miejscem dla artykulacji jego poglądów. Może też poseł Ryfiński odnajdzie się w PO i wzmocni tamtejsze skrzydło antyklerykalne.

A poza tym „Gazeta Wyborcza” zamieściła kolejny, bardzo obszerny tekst o powstaniu w getcie warszawskim. Ciepły, patetyczny. Bez prób dekonstrukcji, szukania wątków homoseksualnych, trupów w szafie, czyli tego, co „GW” przez dwie dekady robiła we wszystkie rocznice powstania warszawskiego.

Szkoda, bo przez to bardzo wielu czytelników to pamięta i teraz z dystansem podchodzi do okrągłej rocznicy bardzo ważnego wydarzenia, czyli powstania 1943 r. Ale sama tego chciałaś „Gazeto”.

Tę samą rocznicę „Newsweek” uczcił ciekawym wywiadem z angielskim historykiem żydowskiego pochodzenia Bernardem Wassersteinem. Stawia on tezę, że tuż przed II wojną światową większość polskich Żydów chciała się spolonizować, ale była odrzucana przez „aryjską” większość. Teza ciekawa, choć oczywiście podlegająca dyskusji, bo jest odwrotnością tej, która mówi, że polski antysemityzm był odpowiedzią na żydowską niechęć do asymilacji.

Wywiad został jednak zepsuty błędem rzeczowym popełnionym jednocześnie i przez Wassersteina i przez przepytującego go dziennikarza. – W polskiej armii w latach 30. był tylko jeden generał pochodzenia żydowskiego – mówi Wasserstein. – Wilhelm Orlik- Rückemann, dowódca KOP – dopowiada mu dziennikarz „Newsweeka”. Otóż nie! Bo oprócz bohaterskiego dowódcy Korpusu Ochrony Pogranicza takiegoż pochodzenia byli też generałowie Mond i Norwid-Neugebauer. A i pewnie na nich nie kończy się lista.

Foto: Andrzej Barabasz, Wikipedia

Czytaj także

 0

Czytaj także