Szewach Weiss do szefa FBI

Szewach Weiss do szefa FBI

Szewach Weiss
Szewach Weiss
Dodano
Gdy dowiedziałem się o słowach szefa FBI, byłem wściekły – mówi komentator „Do Rzeczy” Szewach Weiss, profesor politologii, były przewodniczący Knesetu i ambasador Izraela w Polsce,

Jacek Przybylski: Turyści stają pod bramą obozu w Auschwitz i spoglądają na napis „Arbeit macht frei”. Jeden pyta: Co tu jest napisane? – Nie wiem, nie znam polskiego – odpowiada drugi. Ten rysunek stał się popularny w mediach społecznościowych po wypowiedzi szefa FBI, w której James Comey zasugerował, że Polacy są – obok Niemców i Węgrów – współodpowiedzialni za Holokaust.

Szewach Weiss: To mocny przekaz, który dobrze oddaje istotę problemu fałszowania historii. Obozy zagłady były niemieckimi fabrykami śmierci, utworzonymi na okupowanych przez hitlerowców ziemiach Polski. Każdy wie, jak potworne rzeczy się wówczas działy. Opublikowano na ten temat setki tysięcy książek i prac naukowych.

Sam napis „Arbeit macht frei” to nie tylko szczyt niemieckiego cynizmu. To również jeden z dowodów na to, jak bardzo podczas II wojny światowej Niemcy dbali o swoje prawa autorskie do Zagłady. O prawa autorskie do likwidacji narodu żydowskiego. Nie bez powodu niemieccy żołnierze zamiast użyć polskiej nazwy, stworzyli nazwę Auschwitz. Również pobliską wioskę – Brzezinkę – przemianowali na Birkenau.

To niemieccy prominenci podczas konferencji w Wannsee 20 stycznia 1942 r. radzili nad „Ostatecznym rozwiązaniem europejskiej kwestii żydowskiej”. W protokole tej konferencji napisano: załatwiliśmy już sprawę 1,5 mln Żydów, a teraz nadszedł czas, aby zlikwidować pozostałych. Przygotowane bardzo dokładnie – z niemiecką precyzją – dokumenty nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że Auschwitz, Birkenau, Treblinka, Majdanek, Chełmno, Bełżec, Sobibór, tak samo jak położone już w Niemczech Dachau, Buchenwald, Ravensbrück i znajdujący się niedaleko Linzu w Austrii obóz Mauthausen to były niemieckie fabryki śmierci!

Polska była pierwszym krajem, który stawił zacięty opór niemieckiej armii. Jak to możliwe, że 70 lat po zakończeniu wojny tak ważna postać jak szef FBI niemalże zrównuje odpowiedzialność Polaków za Holokaust z winą Niemców?

Nie wiem. Chciałbym móc zobaczyć dusze tych, którzy używają określenia „polskie obozy śmierci”. Nie chodzi przecież tylko o szefa FBI. Trzy lata temu o „polskim obozie śmierci” wspomniał sam prezydent Barack Obama, i to podczas uroczystości pośmiertnego uhonorowania Medalem Wolności Jana Karskiego. Z rąk prezydenta Baracka Obamy odbierał go wówczas mój przyjaciel, były szef polskiej dyplomacji Adam Daniel Rotfeld. Stała się rzecz okropna. I to niezależnie od tego, czy tamto przemówienie pisał sam Obama czy któryś z prezydenckich doradców – z pewnością człowiek wykształcony i bardzo inteligentny.

20 lat temu w podobny sposób o obozach zagłady wypowiedział się jeden z ministrów w Izraelu. Prezydent Lech Wałęsa wysłał wówczas do Izraela ministra kultury, który wystąpił chyba we wszystkich możliwych izraelskich mediach i jasno wytłumaczył, jak poważnym błędem jest mówienie o „polskich obozach”.

Tym razem polskie władze również szybko zażądały oficjalnych przeprosin. Szef FBI nie ma jednak zamiaru za tę wypowiedź przepraszać. Napisał jedynie, że żałuje, iż powiązał Polskę z Niemcami. Co pan – człowiek, który żyje dzięki temu, że Polacy z narażeniem życia ukrywali pana i pańską rodzinę – czuje, gdy ktoś w taki sposób fałszuje historię?

Gdy dowiedziałem się o słowach szefa FBI, byłem wściekły. To stwierdzenie nie ma bowiem żadnego pokrycia w faktach. 
Chociaż jednak wiem, że nie ma on racji i chociaż się z nim nie zgadzam, to jednak mogę się domyślać, co on czuł i dlaczego wypowiedział takie słowa. Europa była centrum życia narodu żydowskiego przez mniej więcej tysiąc lat. W 1939 r. więcej niż 5 mln Żydów na świecie, czyli jedna trzecia całego narodu żydowskiego, miało polskie korzenie. W samej Polsce mieszkało 3, 5 mln Żydów. Niemcy – i celowo mówię „Niemcy”, a nie „naziści”, bo Hitlera popierała większość narodu niemieckiego – podczas wojny wymordowali na polskich ziemiach ponad milion Żydów.

Szef FBI powinien przeprosić?

Nie jestem jego pedagogiem. Warto spróbować go przekonać. Nie będzie to jednak łatwe.

Może polski rząd powinien go zaprosić na lekcję do Auschwitz?

Ja bym tego nie zrobił. On przecież doskonale wie, co się tam działo. Szef FBI musi być człowiekiem świetnie wykształconym i błyskotliwym. Moim zdaniem lepiej byłoby, gdyby na przykład profesor Zbigniew Brzeziński lub jakiś wielki polski lub żydowski pisarz wysłał do pana Comeya osobisty list.

Czy to znaczy, że nie wierzy pan, iż wypowiedzi dyrektora FBI czy prezydenta USA to po prostu wyraz ignorancji?

Nie wyobrażam sobie, żeby tak wysokie stanowiska mogli piastować ignoranci. Barack Obama to absolwent Harvardu, doktor prawa i jeden z najinteligentniejszych prezydentów w historii USA. Za tymi błędami musi więc kryć się coś głębszego.

To znaczy?

Te błędy mogą wynikać po prostu z „krwawej geografii”, czyli z tego, że Niemcy właśnie na polskich ziemiach wymordowali aż tylu Żydów. Gdy ktoś mówi Auschwitz, przypomina sobie Polskę. Podobnie jeśli mówi Jan Paweł II, to też myśli o Polsce.

A jeśli ktoś mówi Al-Kaida, to przypomina sobie zamachy na Nowy Jork. A jakoś nikt nie mówi o amerykańskim ataku na World Trade Center.

To dobry przykład. Dlatego podkreślam, że należy walczyć z określeniami typu „polski obóz zagłady”. Takie uproszczenia z czasem mogą bowiem prowadzić do rozmycia winy i głębokiej niesprawiedliwości.

Dyrektor James Comey, mówiąc o wspólnikach Niemców, wymienił Polaków i Węgrów. Nie zająknął się o Austriakach, Włochach, Francuzach czy Holendrach. Dlaczego to Polacy wciąż padają ofiarą fałszowania historii?

Holendrzy stworzyli faszystowską policję, której funkcjonariusze złapali i oddali Niemcom między innymi Annę Frank. We Francji władzę sprawował faszystowski rząd Vichy. Węgrzy w obozach zagłady wymordowali tysiące Żydów. Faszystom pomagali też Litwini i Łotysze.

Mówienie o „polskich obozach zagłady” to albo celowe kłamstwo, albo wyraz ignorancji. Trzeba sobie jednak uświadomić, skąd bierze się negatywny stereotyp Polaków. Wynika on z faktu, że przed wojną w Polsce żyło wiele milionów Żydów. I to na okupowanych polskich ziemiach byli masowo mordowani. Zniknęły tysiące żydowskich synagog, osiedli, wsi. Skala tej zbrodni sprawia, że dla milionów Żydów polska ziemia jest przeklęta. W zbiorowej żydowskiej pamięci wielu Polaków zapisało się bardzo źle – między innymi szmalcownicy. Wielu Polaków wspominamy jednak również bardzo dobrze: Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Innymi słowy: niemieccy okupanci zostawili na polskich ziemiach i na polskiej historii wielką plamę. Do jej wywabienia potrzeba czasu.

   

Cała rozmowa w już w poniedziałkowym wydaniu „Do Rzeczy”

/ atr
 0

Czytaj także