#123.: Polska powinna zadbać o pamięć o własnych ofiarach

#123.: Polska powinna zadbać o pamięć o własnych ofiarach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polacy na Zachodzie przedstawiani są jako naród sprawców. To kłamstwo. Mało nacji w XX w. wycierpiało tyle co naród polski. Dlatego potrzebne jest poważne podejście do polskiej martyrologii, własnej polskiej opowieści o straszliwych mękach, o sowieckich i niemieckich planach zniszczenia i wymazania narodu polskiego. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” o tym, że Polska musi zadbać o pamięć o własnych ofiarach.

Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: rozmowa z autorem książki „Zapomniany Holokaust”, pytania o skład kancelarii prezydenta Dudy, dlaczego nowy prezydent ma szansę zmienić postrzeganie prezydentury w Polsce, jak wybór eurodeputowanego na prezydenta przyjęto w Brukseli, jak PO próbuje odzyskać inicjatywę, dlaczego już wkrótce niemieckie służby będą mogły prowadzić operacje w Polsce, czy Ryszard Petru będzie Kukizem dla lemingów i czy nowa ustawa uratuje polski rynek książki.

Kiedy kilka tygodni temu kandydat na prezydenta Andrzej Duda miał zadać pierwsze pytanie Bronisławowi Komorowskiemu, miliony widzów wstrzymało oddech. Tym większe było zaskoczenie, gdy okazało się, że Duda zdobył się na odwagę, żeby poruszyć kwestię nieszczęśliwej i szkodliwej wypowiedzi prezydenta Komorowskiego, który przed czterema laty, zwracając się do uczestników obchodów w Jedwabnem, powiedział, że Polacy bywali „narodem sprawców”. Takie słowa to przecież woda na młyn wszystkich nieprzyjaciół Polski – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” redaktor naczelny Paweł Lisicki. I dodaje, że Polska powinna zadbać o pamięć o własnych ofiarach. Potrzebne jest poważne podejście do polskiej martyrologii.

A na łamach tygodnika Piotr Zychowicz przypomina, że tylko w trakcie dwóch dekad XX w., w latach 1937–1956 naród polski został zdziesiątkowany. Wymordowano nam elity, przetrącono nam kręgosłup. Konsekwencje tego dramatu odczuwamy do dziś i odczuwać je będą kolejne pokolenia Polaków. Straty, które ponieśliśmy w wyniku ludobójczych działań naszych nieprzyjaciół, są nie do odrobienia – pisze Zychowicz. I przypomina listę 10 największych zbrodni przeciwko Polakom, poczynając od tzw. operacji polskiej NKWD. Tę masową operację eksterminacyjną uruchomił rozkaz szefa bezpieki Nikołaja Jeżowa. W jego efekcie na terenie całego Związku Sowieckiego doszło do polowania na Polaków. Zabijano ich w więzieniach, lasach, we wsiach, w opuszczonych klasztorach, łagrach. Kolejna zbrodnicza operacja to Intelligenzaktion, która rozpoczęła się jesienią 1939 r. i trwała do wiosny 1940 r. Ocenia się, że Niemcy zgładzili w jej ramach kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Dopiero na czwartym (chronologicznie) miejscu znalazła się zbrodnia katyńska. O jakich ofiarach powinniśmy jeszcze pamiętać, które upamiętnić – o tym w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”

W „Do Rzeczy” także rozmowa z Richardem Lukasem, autorem książki „Zapomniany Holokaust”. Dlaczego napisał tę książkę? (…) Zorientowałem się, że są na Zachodzie i w Ameryce sprawy zupełnie nieznane. [Ta niewiedza] wynika z pewnego specyficznego podejścia do okupacji Polski. Polska i Polacy dla historyków amerykańskich zajmują­cych się tym okresem są wyłącznie tłem, a Holokaust jest najważniejszym i centralnym wydarzeniem, do którego doszło podczas okupacji waszego kraju. Cała historia Polski XX w. jest na Zachodzie pisana z perspektywy cierpienia Żydów – mówi Lucas. I podkreśla, że przecież polskich ofiar wojny było nie mniej niż żydowskich. Nie ma więc powodu, dla którego nie można nazwać tego, co spotka­ło Polaków, Holokaustem. Domyślam się, że wielu osobom to się nie spodobało – opowiada. I dodaje, że od momentu wydania książki przestał otrzymywać zaproszenia na konferencje naukowe i wykłady.

„Do Rzeczy” zdradza tez,  kto prawdopodobnie będzie wspierał Andrzeja Dudę w Kancelarii Prezydenta. Słychać często komentarze, że Andrzej Duda będzie marionetką Jarosława Kaczyńskiego, gdyż nie ma własnego zaplecza i będzie musiał korzystać z ludzi podstawionych mu przez prezesa PiS. Sam Duda wymienił tylko trzy nazwiska osób, które chce mieć przy sobie. Krzysztof Szczerski, Janusz Wojciechowski i Adam Kwiatkowski – w takiej kolejności Andrzej Duda wyjawiał swoje typy. Ale w wywiadzie dla telewizji Polsat powiedział jeszcze jedną istotną rzecz. Andrzej Duda stwierdził, że „skoro Polacy wybrali młodego prezydenta”, to i jego kancelaria będzie składała się z polityków młodych wiekiem. To coś więcej niż zdawkowa polityczna mowa-trawa. Czy jego kancelaria faktycznie miejscem, w którym wykuwać się będą przyszłe kadry polskiej polityki?

Andrzej Duda znalazł się w niezwykłym położeniu. Trochę żartobliwie mówiąc: cokolwiek zrobi, przejdzie do historii – pisze z kolei Piotr Gociek. Już na finiszu kampanii prezydenckiej widać było, co może być siłą prezydentury Dudy – będzie to słabość prezydentury Bronisława Komorowskiego. Urzędujący jeszcze prezydent padł ofiarą minimalizmu Donalda Tuska, w którego doktrynie polityk oddelegowany „pod żyrandol” przede wszystkim miał nie przeszkadzać poważnym ludziom w robieniu polityki. Fajtłapowaty pseudo-Sarmata misję wykonał idealnie. Aż za dobrze – okazał się prezydentem tak nijakim, że pod koniec kadencji jedna piąta jego własnych wyborców z roku 2010 wolała poprzeć kandydata wrogiego obozu – podkreśla publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że ku przerażeniu PO Andrzej Duda serio traktuje zapowiedzi prezydentury aktywnej. Zamierza robić wiele i będzie robił wiele, w dodatku w stylu, jaki dotąd nie był kojarzony w Pałacem Prezydenckim – zapowiada Gociek. Czy Duda będzie prezydentem dumnego i silnego kraju – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.

Na łamach „Do Rzeczy” także rozmowa z Ryszardem Czarneckim o tym, jak wybór Dudy komentowany jest w Brukseli. Na posiedzeniu grupy Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy entuzjazm – to trzeci sukces wyborczy w ciągu ostatnich tygodni. (….) Perspektywy są jeszcze bardziej obiecujące – pewne zwycięstwo naszych sojuszników, partii prezydenta Erdoğana (AKP) w Turcji. Kiedy czytam omówienia prasy zachodniej publikowane w Polsce i niektóre publikacje pełne alarmistycznych tonów, muszę powiedzieć, że politycy na Zachodzie reagują o wiele mniej emocjonalnie – mówi Czarnecki. Jak oceniano Dudę jako europarlamentarzystę? Miał opinię bardzo pracowitego. Debiutant, który przygotował aż 15 raportów – to budziło uznanie. Jeśli chodzi o liczbę sprawozdań, to był jednym z dwóch najbardziej aktywnych polskich europosłów – podkreśla polityk PiS. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” też co nieco o sytuacji w Platformie Obywatelskiej. Po przegranej Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich politycy Platformy byli w szoku. Przez ostatnich osiem lat zdążyli się odzwyczaić od przegrywania wyborów. Stąd dość nerwowe reakcje, nie najmądrzejsze wypowiedzi i działania w pierwszych dniach po ogłoszeniu wyniku – pisze Kamila Baranowska. Teraz, kiedy emocje już nieco opadły, politycy PO próbują podsumowywać, co się nie udało w kampanii prezydenckiej, i wymyślić, co zrobić, by nie popełnić podobnych błędów w nadchodzącej kampanii parlamentarnej. Pomijając pomysły skrócenia kadencji parlamentu lub wymiany lidera, których realizacja jest dziś mało prawdopodobna, Platforma skupia się na tym, co zrobić, by odzyskać straconych wyborców i pozyskać „młodych, wkurzonych, nie tylko z dużych ośrodków”, którzy w ostatnich wyborach głosowali na Pawła Kukiza i Andrzeja Dudę – zauważa publicystka „Do Rzeczy”.  Jak PO próbuje odzyskać inicjatywę – w najnowszym wydaniu tygodnika.

Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że od lipca niemieckie służby będą mogły prowadzić w Polsce tajne operacje „pod przykryciem”. W „nagłych wypadkach” będą miały możliwość działać bez uzyskania wcześniej zgody polskich władz. Głośne walenie do drzwi, donośne „Halt!”, legitymacja bynajmniej nie z polskim orłem, lecz z pieczęcią Bundespolizei lub Bundesgrenzschutz (Straż Graniczna), rewizja, przesłuchanie... Nie, to nie sen szalonego prawicowego miłośnika teorii spiskowych zafiksowanego z powodu sprzeciwu wobec Unii Europejskiej. Taka sytuacja już za kilka tygodni stanie się realna na ziemiach polskich graniczących z Republiką Federalną Niemiec – pisze Wojciech Wybranowski. I wyjaśnia, że wszystko za sprawą „Umowy między rządem Rzeczypospolitej Polskiej a rządem Republiki Federalnej Niemiec o współpracy służb policyjnych, granicznych i celnych”. Dwustronne porozumienie ma ułatwić polskim i niemieckim policjantom współpracę w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej na terenach przygranicznych. Tyle że zapisy umowy pozostawiają wiele luk, które dają pole do zbyt dowolnej interpretacji i nadużyć. Więcej na ten temat – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.

W nowym wydaniu tygodnika także o tym, czy Ryszard Petru stanie się Kukizem dla lemingów. Pierwsze ostre opinie młodych internautów wskazują, że będzie to bardzo trudne zadanie – pisze Piotr Semka. I dodaje, że Ryszard Petru i jego ruch NowoczesnaPL to kolejni chętni do złapania wiatru w żagle po politycznym trzęsieniu ziemi z 24 maja. Wobec ewidentnej zapaści w Platformie wszystko wydaje się możliwe. Co prawda Peru zarzeka się, że nie będzie szalupą ratunkową dla ludzi PO, nie jest jednak tajemnicą, że nowy ruch najbardziej interesuje platformerskich posłów, którzy nie mają szans na reelekcję, startując z list swojej partii. A może polityczny show w hali Torwaru to tylko podbijanie ceny w targach z Ewą Kopacz o atrakcyjne miejsca wyborcze? Na razie Petru, wychowanek Leszka Balcerowicza, robi wszystko, by coś zyskać na nowym podziale politycznego tortu – pisze Semka i przypomina polityczne koleje i sympatie Ryszarda Petru. Szczegóły w nowym „Do Rzeczy”.  

W „Do Rzeczy” również o polskim rynku książki. Bo witryny sieci księgarń w całym kraju wyglądają podobnie: są pełne jaskrawych banerów z wielkimi informacjami o przecenach. Mamy do czynienia z sytuacją patologiczną – mówi Tadeusz Zysk, właściciel Zysk i S-ka, jednego z największych polskich wydawnictw. – Wydawcy celowo ustalają wyższe ceny książek, mając na uwadze to, że księgarnie już pierwszego dnia odliczą nawet 40 proc. Wielkie sieci księgarń zajmują się walką o klienta za pomocą niskich cen, zamiast myśleć o promocji czytelnictwa, co także przycią­ga klientów – dodaje. Zdaniem Włodzimierza Albina, prezesa Polskiej Izby Książki, receptą na bolączki wydawców, księgarń i autorów jest nowy projekt ustawy o książce. Głównym postulatem jest nałożenie na wydawców obowiązku wprowadzenia stałej i niezależnej od miejsca zakupu ceny nowości wydawniczych przez rok od ich ukazania się. Czy to uratuje polski rynek księgarski? Więcej – w najnowszym „Do Rzeczy”.  

Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 8 czerwca 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej.

Całość recenzji dostępna jest w 24/2015 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także