Energoterapeuta Janusza

Energoterapeuta Janusza

Energoterapeuta Janusza
Energoterapeuta Janusza
Dodano

To od dawna wyświechtana sztampa, gdy słyszymy, że politycy są oderwani od rzeczywistości, lub, że są zaślepieni ideologią. Ile razy media zarzucały to klasie politycznej? Tymczasem nie brak sytuacji, gdy widać, że to media lewitują.

Co według dzisiejszej „Gazety Wyborczej” najbardziej fascynuje Polaków? Co dać na pierwszą strony, tak aby zachęcić czytelników do kupna gazety? Bo sprzedaż przecież systematycznie spada. Otóż taką rzeczą szczególnie intrygującą Polaków jest – według „GW” - sprawa legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych we Francji.

„To symboliczne wydarzenie w walce o prawa homoseksualistów w Europie” - krzyczy grubymi bukwami „GW”. Wiadomo, kto w tej narracji jest dobry i ma rację, a kto bardzo zły. I w domyśle wyląduje na śmietniku historii – jak np. kardynał Philippe Barbarin, który „histeryzował” (jak ujął to autor tekstu w „GW”) przestrzegając, że „reforma otworzy bramy dla poligamii i kazirodztwa”. Zwróćcie Państwo uwagę tylko na te dwa słowa – histeria i reforma. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości co do braku stronniczości „GW” - a wiem, że są tacy ludzie – to powinien zrewidować swoje odczucia.

Oczywiście nie jest tak, że „Wyborczą” kierują szaleńcy. Wiedzą, co Polacy sądzą na temat związków homoseksualnych i zdają sobie sprawę, że w krótkiej skali mogą stracić na ich promocji. Walczą jednak o cel strategiczny. „Gazeta” nie jest wyłącznie medialnym biznesem (choć to nominalnie spółka akcyjna), ale ma ambicję być inżynierem społecznym. W tej logice warto czasem stracić kilkadziesiąt tysięcy złotych, a zyskać co innego. Na przykład zmianę języka. Dziś w końcu określamy homoseksualistów sympatycznie brzmiącym słowem „gej”, gdy jeszcze dwie dekady temu uprawniony był termin „pederasta”. Teraz mało kto ośmieli się publicznie go użyć.

A „Polityka” narzeka, że polskie społeczeństwo na trwałe podzieliło się według kryterium klasowego. „Rozjechały się bieguny” - pisze tygodnik. To znaczy, bogatsi mają coraz więcej, a biedni wprawdzie nie biednieją, ale maleją ich szanse na awans. Bieda i wykluczenie się reprodukują. „Polityka” ubolewa. I słusznie! Rzecz jednak w tym, że to tygodnik programowo afirmujący polską rzeczywistość. Główna publicystka „Polityki” stale głosi, że Polska jest dobrze rządzona, a roszczenia niezadowolonych są niedopuszczalną pretensją. Mamy więc tu chyba obraz bogacza narzekającego, że jego parobcy żyją w coraz większej nędzy. Fascynuje tylko to, jak można dopuścić do takiej niespójności własnego przekazu. Chyba tylko dlatego, że i sami czytelnicy „Polityki” widzą wszystko oddzielnie – jak tuwimowscy straszni mieszkańcy.

Tekst o polskim bogactwie i nędzy jednak warto przeczytać. Mimo wyrażonych wcześniej zastrzeżeń. Jest w nim wiele ciekawych informacji. Choćby ta, że największymi biurami podróży dla dzieci ubogich jest Caritas i ruch oazowy. Gdyby nie ten pazerny ponoć Kościół setki tysięcy dzieci nigdy by nie wyjechało na kolonie czy obozy. Warto zapamiętywać takie informacje, bo media głównego nurtu wolą pisać o pedofilii pojedynczych duchownych, niż o ofiarności rzesz innych członków Kościoła.

„Politykę” za to trzeba pochwalić za rzetelny i dobrze udokumentowany artykuł na temat referendum w Elblągu. Tam – przypomnijmy – mieszkańcy w przytłaczającej większości odwołali prezydenta miasta z PO.

I skoro przyszedł czas na pochwały: warto zajrzeć do „Naszego Dziennika”, by przeczytać wywiad o. prof. Peterem Gumpelem, jezuitą, który prowadzi proces beatyfikacyjna papieża Piusa XII. O. Gumpel przekonująco opowiada o wojennej działalności Piusa XII, jednego z najbardziej oczernianych papieży. Jedyna pretensja do „ND” jest tylko o to, że nie potrafi rozreklamować tego, że opublikował tak doskonały wywiad.

I na koniec deser: w „Rzeczpospolitej” Bartłomiej Bodio, poseł, który opuścił Ruch Palikota, opowiada o obyczajach panujących w jego byłej partii: „... jeden człowiek wzbudził dużo śmiechu w klubie. To energoterapeuta Janusza [Palikota – red.], trener wschodnich technik medytacyjnych. Janusz kazał się każdemu posłowi z nim spotkać. Tłumaczył, że ten człowiek ustawił mu dietę z cyklami ćwiczeń i poprawiło mu to samopoczucie oraz percepcję. Otrzymaliśmy różne dziwne zalecenia. Np. jednemu z posłów kazał się wykapać w 13 kg soli.

- A panu?

- Mnie wziął za ręce, popatrzył mi w oczy i oświadczył: >Musisz jeść więcej fasoli<”.

Z wywiadu dowiemy się też, że Janusz Palikot jest pewny tego, iż zostanie premierem. To chyba dobra wiadomość dla polskich kopalń soli oraz plantatorów roślin strączkowych?

foto: Piotr Drabik, wiki

Czytaj także

 0

Czytaj także