RPO interweniuje w sprawie Maćka

RPO interweniuje w sprawie Maćka

Dodano
Jak dowiedział się tygodnik Do Rzeczy Adam Bodnar podjął interwencję w sprawie mężczyzny przetrzymywanego - bez wyroku - od ponad trzech lat w areszcie. Rzecznik Praw Obywatelskich chce kontroli postępowania i żąda od sądu wyjaśnień - co i dlaczego zrobiono przez tak długi czas.

#Uwolnić Maćka

Sprawa Maćka Dobrowolskiego, młodego człowieka, który już ponad 40 miesięcy, choć nigdy nie został za nic skazany, od dłuższego czasu bulwersuje opinię publiczną i budzi szereg pytań o działania wymiaru sprawiedliwości wobec niego. Nie tylko o zasadność tak długiego przetrzymywania go w areszcie, ale również o powody ograniczania wolności człowieka na podstawie bardzo wątpliwych zeznań jednej osoby - świadka koronnego - wreszcie o to czy w grę nie wchodzą animozje i emocje sędzi prowadzącej postępowanie. 

O sprawie Maćka Dobrowolskiego i społecznej akcji „#Uwolnić Maćka” w „Do Rzeczy” pisaliśmy - zarówno w wydaniach online jak i papierowych – kilkakrotnie. Teraz sprawą zajął się nowo wybrany Rzecznik Praw Obywatelskich. To bodajże pierwsza interwencja dr Adama Bodnara na tym stanowisku. W środę zorganizował spotkanie robocze zespołu prawników biura rzecznika praw obywatelskich by ustalić możliwości i plan działań.

- Ustaliliśmy, że w czwartek wysyłamy dwa pisma w tej sprawie, które mam nadzieję, że spowodują prędzej czy później refleksję dotyczącą przedłużania wobec pana Dobrowolskiego aresztu. Wysyłamy pismo do Sądu Apelacyjnego w Warszawie o rozważenie objęcia sprawy nadzorem wizytacyjnym – mówi nam dr Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich chce by sąd wyższej instancji doprowadzenie do sytuacji podjął się kontroli prowadzonego przeciw Maćkowi Dobrowolskiemu postępowania sprawdzając czy jest ono realizowane w sposób prawidłowy.

Ale jak się dowiedzieliśmy dzisiaj do warszawskiego Sądu Okręgowego  biuro RPO wyśle też inny wniosek z prośbą o określenie obecnego stanu postępowania i bardzo konkretnymi pytaniami. Odpowiedź na nie da czytelną odpowiedź czy były powody by sąd kolejny raz przedłużył areszt wobec Dobrowolskiego. Co ciekawe - podobne pismo RPO skierował do sądu w połowie sierpnia. Do dziś pozostało bez odpowiedzi. 

- Ponawiamy je, a jednocześnie zadajemy trzy konkretne pytania: jak był wykorzystywany okres ostatnich kilku miesięcy tymczasowego aresztowania Maćka Dobrowolskiego w kontekście przeprowadzenia różnych czynności procesowych. Mówiąc najprościej chcemy spytać na ile był to efektywnie wykorzystany czas pracy sądu - tłumaczy Bodnar. -  Po drugie, chcemy wiedzieć jakie czynności procesowe i z jaką intensywnością, w jakim czasie były wykonywane. I wreszcie, jaki jest plan dalszego rozpatrywania sprawy, jak wygląda kalendarz zaplanowanych rozpraw i działań - dodaje rzecznik praw obywatelskich.

Podkreśla też, że nawet jeśli sąd uznaje, że aresztowanie jest konieczne to powinien  zdawać sobie sprawę, że odbywa się to kosztem pozbawienia wolności danej osoby „więc powinien też działać maksymalnie szybko, tak aby szkoda dla wolności osobistej następowania w jak najmniejszym stopniu.”

Maciej Dobrowolski, prywatnie kibic Legii Warszawa, wyższe wykształcenie, dotąd niekarany, wcześniej nie pojawiający się w materiałach policyjnych śledztw w żadnej ze spraw, od ponad trzydziestu dziewięciu miesięcy ogląda świat za krat. Ograniczono mu możliwość widzeń z rodziną, w tym z narzeczoną, z którą tuż przed aresztowaniem zamierzał wziąć ślub. 

-   Wciąż nie potrafię zrozumieć, jak można człowieka bez wyroku, trzymać tak długo za kratkami. Jego już zniszczono. Maciek miał dobre życie, ciekawą pracę, dziewczynę, na wrzesień miał zaplanowany ślub – mówił nam Jerzy Dobrowolski, ojciec Maćka (pisaliśmy o tym w poniedziałkowym wydaniu „Do Rzeczy”). - Teraz nie ma już nic. Pracy nie ma, partnerka też odeszła, straciła nadzieję, że Maciek kiedykolwiek wyjdzie - dodaje.

Maciej jest oskarżony - choć ustalenia prokuratury jak i zebrany przezeń materiał dowodowy budzą spore wątpliwości – o udział w „kibolskiej grupie przestępczej” i handel narkotykami. Dziś już wiadomo, że policja nie znalazła ani w mieszkaniu ani na materiałach i ubraniach należących do Dobrowolskiego nawet śladu narkotyków. Status majątkowy oskarżonego nie wskazuje by handel narkotykami był, jak twierdzi prokuratura, źródłem jego dochodu.

Według niektórych informacji w czasie, gdy rzekomo miał przebywać w Holandii realizując transakcje narkotykowe, był widziany w Polsce w pracy. 

Co więcej - jedynym dowodem prokuratury są zeznania świadka koronnego, skruszonego dilera narkotyków o pseudonimie „Hanior”. Przestępca zeznał, że Dobrowolski miał pomagać mu w przemycie narkotyków. Tyle, że jego słów nie potwierdzają inni świadkowie tak zwani „mali świadkowie koronni”. A mimo upływu ponad trzech lat prowadząca postępowanie sędzia Aleksandra Kussyk z warszawskiego Sądu Okręgowego nie była w stanie rozstrzygnąć o winie lub niewinności Macieja Dobrowolskiego.

Przyjaciele Maćka Dobrowolskiego zorganizowali wielką akcję społeczną #Uwolnić Maćka. Włączyło się w nią kilkunastu polityków od lewa i prawa oraz szereg publicznie znanych osób. Chcą by sąd zwolnił Macieja i zgodził się by odpowiadał on z wolnej stopy. 

O sprawie Maćka Dobrowolskiego i akcji społecznej pisaliśmy też w poniedziałkowym wydaniu „Do Rzeczy” .

fot. Michał Józefaciuk/wiki

/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także