Parada burek w Brukseli

Parada burek w Brukseli

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Z dr Elżbietą Kuźmą, specjalistką w dziedzinie nauk społecznych i politycznych rozmawia Dominika Ćosić

Dominika Ćosić: Od 13 lat mieszka pani w Brukseli. Czy ma pani wrażenie, że Belgów jest tu z każdym rokiem mniej?

Elżbieta Kuźma: Ma pani rację, w Brukseli już ponad jedna trzecia populacji (35 proc.) to cudzoziemcy. Wspólnota muzułmańska w tym mieście liczy 350 tys. osób, z czego 150 tys. to Marokańczycy, 85 tys. Turcy, a pozostałą część stanowią Albańczycy, Irańczycy, Pakistańczycy i Senegalczycy. Muzułmanie to w sumie 22 proc. populacji Brukseli. Przypuszcza się, że za 15–20 lat będą już większością wśród brukselczyków, bo na muzułmankę przypada średnio 4,9 dziecka, Belgijki rodzą ich średnio zaledwie 1,67 dziecka. Od 2001 r. na obszarze Regionu Stołecznego Brukseli najczęściej nadawanym imieniem nowo narodzonym chłopcom jest Mohammed. (...)

Co Belgia, poza świadczeniami socjalnymi, ma im do zaoferowania?

Czy wartości proponowane przez nią są akceptowane przez muzułmanów? Belgia to bardzo specyficzny kraj. Istnieje tutaj bardzo silny podział pod względem językowym, kulturowym i religijnym na północ oraz południe państwa. Większość kompetencji w istotnych dziedzinach życia społecznego, takich jak chociażby edukacja i polityka zatrudnienia, spoczywa w rękach władz regionalnych i wspólnotowych. W tak zróżnicowanym kraju trudno mówić o jednolitej tożsamości narodowej, co stwarza korzystny klimat do osiedlania się cudzoziemców, także tych z odmiennymi systemami praw i wartości. Belgia – jako kraj niewielki i pełen kompleksów chociażby względem sąsiedniej Francji, ale także mający niechlubną przeszłość kolonialną, która kosztowała życie 10 mln Kongijczyków – stara się wzorowo podporządkować współczesnym trendom z poprawnością polityczną i polityką wielokulturowości na czele. W imię tej ostatniej akceptuje kolejne żądania wspólnoty muzułmańskiej, wyrzekając się stopniowo własnych tradycji i wartości, co może stanowić czynnik zachęcający radykalnych muzułmanów do wysuwania coraz to nowych postulatów. Ważną rolę odgrywa też obecność licznych skupisk muzułmańskich, z doskonale rozwiniętą siecią wszelkich biznesów etnicznych (sklepy z chustami hidżab, masarnie halal, księgarnie z książkami po arabsku), miejscami kultu, własnymi centrami kulturowymi, edukacyjnymi i sportowymi. To niewątpliwie czynniki sprzyjające ciągłemu napływowi nowych imigrantów i rozwojowi społeczności arabskiej w tym kraju. (...)

fot. AP/East News

Cały artykuł dostępny jest w 45/2015 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także