Polacy porzuceni przez II RP

Polacy porzuceni przez II RP

Jan Karszo-Siedlewski podczas uroczystości pod Krzyżem-pomnikiem na cmentarzu wojskowym w Kijowie 3 maja 1935 r. Fot: NAC
Jan Karszo-Siedlewski podczas uroczystości pod Krzyżem-pomnikiem na cmentarzu wojskowym w Kijowie 3 maja 1935 r. Fot: NAC
Dodano 4
W latach 30. bolszewicy dokonali masowych zbrodni na Polakach. Rząd II RP milczał, bo nie chciał się mieszać w "wewnętrzne sprawy ZSRS".

Z sowietologiem prof. Robertem Kuśnierzem, autorem książki „Nas, Polaków, nie ma kto bronić”, rozmawia Piotr Włoczyk

PIOTR WŁOCZYK: Dlaczego wszyscy Polacy, którzy żywo interesują się tragicznym losem rodaków w ZSRS, powinni usłyszeć o Janie Karszo-Siedlewskim?

PROF. ROBERT KUŚNIERZ: Ponieważ był to właściwie jedyny człowiek w polskim MSZ, któremu zależało na losie Polaków żyjących w ZSRS. Karszo-Siedlewski, kierownik Konsulatu Generalnego w Charkowie, a następnie w Kijowie, był wyjątkiem. Reszta aparatu państwowego II RP zachowywała się w tej sprawie kompletnie biernie. W świetle materiałów archiwalnych z tamtych czasów wydaje się, że był on równocześnie najlepszym polskim analitykiem i dyplomatą pracującym w ZSRS w latach 30. Rozumiał naturę komunistycznego państwa i zdawał sobie sprawę, do czego zmierzał Kreml w sprawie Polaków żyjących w Sowietach. W marcu 1935 r. bardzo trafnie i charakterystycznie pisał, że „mamy do czynienia z wrogiem, który się maskuje, ale faktycznie nas nienawidzi i stara się gdzie może niszczyć u siebie resztki polskości – z bezceremonialnym chamem, który liczy się jedynie z brutalną siłą”.

(...) W mojej książce skupiam się na latach 1935–1938. To są dwie różne fale represji wobec ludności polskiej. Lata 1935–1936 to deportacje na wschód, tymczasem 1937–1938 to metodyczne mordowanie aresztowanych Polaków, czyli tzw. operacja polska NKWD. Jeżeli chodzi o deportacje, to ta wiedza dochodziła do naszych dyplomatów i wywiadu. Wiedzieli oni, że wywózki obejmują bardzo dużą liczbę Polaków mieszkających na dalekich Kresach, przede wszystkim w obwodzie winnickim i w obwodziekijowskim, choć nie znali dokładnej skali tej akcji.

(...)

Dla Polaków wychowanych w wierze, że nasz kraj od zawsze zajmował nieprzejednane stanowisko wobec Sowietów, może to być mocno zaskakujące.

Należy to rozpatrywać w kategorii próby utrzymywania „poprawnych” relacji polsko-sowieckich, które miał rozpocząć pakt o nieagresji z 1932 r. Inną przyczyną takiego stanowiska była zapewne chęć uniknięcia sytuacji, w której Sowieci zaczęliby bardziej ingerować w skomplikowaną strukturę narodową na kresach II RP.

(...)


Deportacje to jedna odsłona represji wobec ludności polskiej w ZSRS, ale w latach 1937–1938 doszło do prawdziwej rzezi. Czy polskie władze zdawały sobie sprawę, że po drugiej stronie dochodzi do ludobójstwa?

11 sierpnia 1937 r. rozpoczęła się operacja polska, której efektem było rozstrzelanie 111 tys. Polaków. W dokumentach widać, że pracownicy polskich konsulatów zdawali sobie sprawę z nowej fali represji, ponieważ pojawiło się mnóstwo doniesień o znikaniu Polaków, do konsulatów
docierały dramatycznie brzmiące listy. Wicekonsul RP w Kijowie Adam Koch napisał w raporcie z 13 listopada 1937 r., że znowu zaczęły krążyć „czarne worony”: „Nasilenie aresztowań wśród masy szarego człowieka nie zmalało. Karetki więzienne dalej jeżdżą energicznie po nocach, ogonki rodzin niosących pożywienie na Łukianówkę [więzienie w Kijowie – przyp. red.] są równie olbrzymie jak i w październiku, mimo wywiezienia bardzo znacznych ilości aresztowanych”. Z kolei szef polskiego wywiadu wojskowego, płk Tadeusz Pełczyński, informował w specjalnym komunikacie, odnoszącym się do ostatniego kwartału 1937 r., o masowych aresztowaniach Polaków, przepełnionych więzieniach
i wywózkach do Kazachstanu i na Sybir. W Berdyczowie 60 proc. Polaków zostało usuniętych, czyli aresztowanych. Z Krzywego Rogu, Szyrokoje, Zofiówki wywieziono prawie wszystkich Polaków.

Jakie były efekty spotkania Jana Karszo-Siedlewskiego z szefem NKWD na Ukrainie? Czy polskie władze zdawały sobie sprawę, że po drugiej stronie granicy dochodzi do ludobójstwa na Polakach? Jak wypada stanowisko Polski na tle innych państw europejskich, których rodacy żyjący w ZSRS również poddawani byli represjom?

O tym wszystkim w najnowszym numerze Historii Do Rzeczy!

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2018
Cały wywiad dostępny jest w 9/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł
 4
  • tototo IP
    Wśród tych Polaków byli również komuniści prześladowani przez reżim stalinowski
    Dodaj odpowiedź 7 1
      Odpowiedzi: 0
    • Skrzypek na dachu IP
      Mongolskim zwyczajem stalinowce niszczyli wroga
      najbardziej cywilizacyjnie do nich niczym nie podobnych .
      Bolszewickich kanibali szalona ideologia marksistowska ze niszczenie wlasnosci prywatnej
      i ludobojstwo wyzszych warstw w zacofanym spoleczenstwie Wszechrusi
      doprowadzi do szczesliwego socjalizmu
      to jest chyba pomysl do takiego stopnia absurdalny ze dzisiaj juz nawet komunistyczne kitajki w to juz nie wierza .
      Tylko brakuje im Gorbaczowskiej odwagi aby sie przyznac ze Mao to szkodnik .
      Dodaj odpowiedź 4 3
        Odpowiedzi: 0
      • Czyt. IP
        Obowiązkową lekturą powinna być wstrząsająca książka ,,Sowieci" opisująca bezmiar bolszewickiego okrucieństwa wobec Polaków i swojego narodu .
        Dodaj odpowiedź 13 3
          Odpowiedzi: 1

        Czytaj także