Żony, kochanki i komunistyczne służby

Żony, kochanki i komunistyczne służby

Maria Teresa Kiszczak
Maria Teresa Kiszczak
Dodano
Niezbyt atrakcyjne, niezbyt bystre, z dala od polityki. Rola partnerek życiowych władców PRL najczęściej ograniczała się do prowadzenia domu. Więcej uwagi komunistyczne służby poświęcały kochankom i przyjaciółkom partyjnych bonzów

W tradycji systemu komunistycznego kobiet we władzach partii praktycznie nie było albo było ich bardzo niewiele. Jednym z wyjątków była Zofia Grzyb, działaczka komunistyczna, która w 1981 r. zasiadała w Biurze Politycznym KC PZPR. Żony partyjnych i wojskowych dygnitarzy, inaczej niż w krajach demokratycznych, nie uczestniczyły też w życiu społecznym i prawie w ogóle nie funkcjonowały w świadomości publicznej. 

– Pewnym wyjątkiem była Nina Andrycz, znana aktorka filmowa iteatralna, a prywatnie żona Józefa Cyrankiewicza. W pewnym momencie pojawił się nawet pomysł: skoro Bolesław Bierut, I sekretarz KC PZPR, nie ma żony, to niech Andrycz występuje w roli pierwszej damy. Trudno powiedzieć, na ile był to pomysł Cyrankiewicza, a na ile ambitnej aktorki, ale został szybko spacyfikowany – opowiada nam prof. Jerzy Eisler, dyrektor warszawskiego oddziału IPN.

Nic więc dziwnego, że w teczkach, jakie przejął Instytut Pamięci Narodowej po zlikwidowanych Służbie Bezpieczeństwa i Wojskowej Służbie Wewnętrznej, materiały dotyczące żon i kochanek kacyków Polski Ludowej, zwłaszcza tych, którzy stanęli na czele KC PZPR, są niezwykle ubogie. (...)

fot. Maksymilian Rigamonti/FORUM

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 9/2016
Cały artykuł dostępny jest w 9/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także