Kula dla Piłsudskiego. Ukraińscy terroryści przeciw II RP

Kula dla Piłsudskiego. Ukraińscy terroryści przeciw II RP

Józef Piłsudski z ministrem Eugeniuszem Kwiatkowskim, 8 sierpnia 1926 r.
Józef Piłsudski z ministrem Eugeniuszem Kwiatkowskim, 8 sierpnia 1926 r. / Źródło: NAC
Dodano 7
„Nie zawahasz się popełnić największej zbrodni, kiedy wymaga tego dobro sprawy...”

Pierwszą wojną, jaką stoczyła odradzająca się Polska, była wojna z proklamowaną w listopadzie Zachodnioukraińską Republiką Ludową. Ta wojna była nieunikniona. Ukraińcy chcieli wyrzucić Lachów za San, a Polacy nie wyobrażali sobie niepodległego kraju bez Lwowa i dotychczasowej Galicji Wschodniej, sięgającej do Zbrucza. 1 listopada 1918 r. Ukraińcy usiłowali opanować Lwów, co spotkało się z kontrakcją Polaków, stanowiących większość mieszkańców miasta. Rozgorzały trwające trzy tygodnie walki, zakończone przybyciem odsieczy oddziałów Wojska Polskiego. Ukraińcy zostali wyparci ze Lwowa, jednak miasto aż do kwietnia 1919 r. znajdowało się w oblężeniu, ostrzeliwane przez artylerię ukraińską. Wojna trwała aż do lipca 1919 r., kiedy to wojska ukraińskie zostały wyparte za Zbrucz. Stał się on, na mocy traktatu ryskiego z 1921 r., rzeką graniczną między Rzecząpospolitą a bolszewicką Rosją. Jednak ententa, czyli mocarstwa zachodnie, dopiero w 1923 r. uznały polską granicę wschodnią.

Dlatego Ukraińcy aż do tego roku mieli prawo uważać, że kwestia przynależności dawnej Galicji Wschodniej do państwa polskiego, ze Lwowem i Stanisławowem, nie jest rozstrzygnięta.

Zamachy na Piłsudskiego i Wojciechowskiego

Nic też dziwnego, że w takiej sytuacji powstała w 1920 r. Ukraińska Organizacja Wojskowa (Ukrajinśka Wijśkowa Orhanizacija – UWO), na której czele stanął rok później Jewhen Konowalec, oficer Strzelców Siczowych. Celem UWO były: walka z Polską o odzyskanie Galicji Wschodniej i utworzenie ukraińskiego państwa. W 1921 r. Stefan Fedak, syn znanego adwokata, a w 1918 r. członka rządu ZURL, strzelał we Lwowie do samochodu, w którym siedział Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa. Ujęty zamachowiec tłumaczył się, że nie chciał zabić Piłsudskiego, lecz towarzyszącego mu wojewodę lwowskiego. Nawet jeśli brać te zeznania za dobrą monetę, to i tak Fedak chciał pozbawić życia przedstawiciela Rzeczypospolitej na terenie, do którego rościli sobie prawo Ukraińcy.

Czytaj także:
Sprawiedliwi wśród Ukraińców

Rok później zarządzone zostały wybory do parlamentu. Partie ukraińskie na terenie dawnej Galicji Wschodniej je zbojkotowały. Udział w wyborach oznaczałby zaakceptowanie przynależności ziem zamieszkanych przez Ukraińców do Rzeczypospolitej. Julian Nowak, ówczesny premier, wspominał, że mógł odetchnąć z ulgą. Oceniał, że gdyby nie bojkot, do Sejmu weszłoby nawet kilkudziesięciu Rusinów (jak jeszcze wówczas nazywano Ukraińców) i wraz z innymi posłami reprezentującymi mniejszości narodowe mogliby odegrać w parlamencie ważną rolę. „Nasuwały się wątpliwości, czy byłaby dla państwa polskiego korzystną”. Nowak pisał delikatnie, a przecież ukraińskie partie w tamtym roku były źle i wręcz wrogo nastawione do tego, że ziemie zamieszkane przez Ukraińców znalazły się w Polsce.

UWO wspierała bojkot wyborów także za pomocą zamachów terrorystycznych. Zabity został wówczas kandydat na posła, Sydor Twerdochlib, lider partii chliborobów, który uważał, że z władzami polskimi należy rozmawiać, a nie walczyć. Nie był jedyną ofiarą wśród Ukraińców, którzy zdecydowali się kandydować do polskiego parlamentu. Na skutek gróźb Ukraińcy nie brali udziału w głosowaniu, wycofywali się też z komisji wyborczych.

W 1922 r. rozpoczęło się tzw. pierwsze wystąpienie UWO, akcja o charakterze terrorystycznym. Zaczęły płonąć polskie dwory i chaty, podpalano stogi. W ciągu siedmiu tygodni odnotowano niemal 500 takich przestępczych aktów. Doszło do kilkunastu zabójstw, zarówno Polaków, jak i Ukraińców.

Dwa lata później doszło do próby zamachu na prezydenta Stanisława Wojciechowskiego we Lwowie. Teofil Olszański rzucił – jak pisał historyk Władysław Pobóg-Malinowski – raczej nieszkodliwą petardę niż bombę. Tak czy inaczej była to wyraźna demonstracja wrogości wobec państwa polskiego. Olszański zbiegł i znalazł schronienie w Niemczech, które wspierały UWO i szkoliły jej członków. W zamian za to UWO płaciła usługami wywiadowczymi. W 1924 r. pod zarzutem szpiegostwa aresztowana została Olha Basarab, członkini związanej z UWO organizacji kobiecej. Zmarła w więzieniu. Według oficjalnej wersji popełniła samobójstwo. Ukraińcy uważali, że została zamordowana, i uznali ją za męczennicę.

W 1926 r. terroryści UWO zamordowali Stanisława Sobińskiego, kuratora okręgu szkolnego we Lwowie. Była to zemsta za wprowadzanie, zgodnie z decyzją rządu, utrakwistycznych (dwujęzycznych) szkół, co spowodowało zdecydowane zmniejszenie się liczby szkół ukraińskich. Jednym z zamachowców był najprawdopodobniej Roman Szuchewycz, późniejszy dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Czytaj także:
Ocalała z pola śmierci

Prowokacyjne wystąpienie UWO

Latem i jesienią 1930 r. UWO znów zaczęła akcję terroryzującą polską ludność, tzw. drugie wystąpienie. Znów zaczęły płonąć polskie dwory i chaty, napadano na polskie instytucje. „Organizatorzy dążyli do sprowokowania reakcji władz, czyli represji, aby móc ogłosić światu, że sprawa ukraińska wcale nie jest zamknięta, a Polska nie radzi sobie z problemem. Chciano przekonać międzynarodowe środowiska, że współżycie Polaków i Ukraińców w ramach jednego państwa jest niemożliwe” – pisała Lucyna Kulińska w artykule o działalności terrorystycznej ukraińskich nacjonalistów („Biuletyn IPN”, lipiec–sierpień 2010).

Wydaje się jednak, że akcja ta, która musiała przynieść represje, była obliczona także – a może przede wszystkim – na to, że wywołają one nienawiść ludności ukraińskiej do polskich władz oraz skierują jej sympatię w stronę nacjonalistów. Represje rzeczywiście nastąpiły. Marszałek Józef Piłsudski, będący wówczas premierem, zarządził tzw. pacyfikację. Sławoj Składkowski, minister spraw wewnętrznych, zanotował następujące polecenia Piłsudskiego: podpaleń, gwałtów, sabotażów i napadów nie wolno traktować jak powstania, trzeba unikać przelewu krwi, natomiast tam, gdzie ludność ukraińska popiera dobrowolnie, lub nie, zamachowców, stosować represje policyjne i kwaterunek wojska – jego obecność uniemożliwi terroryzowanie ludności. „Ludność ma wiedzieć, że ma słuchać władz, a nie zamachowców”.


Zaczęły się aresztowania byłych posłów i działaczy ukraińskich, zamknięto trzy gimnazja ukraińskie. Wojsko zaczęło kwaterować we wsiach ukraińskich – około 450 – i dokonywało rewizji. W ich wyniku znaleziono 220 karabinów, strzelb i pistoletów oraz 100 kg ładunków wybuchowych. Ofiar śmiertelnych pacyfikacji nie było, choć bito Ukraińców w przypadkach stawiania oporu. Największą grupę aresztowanych stanowili ukraińscy uczniowie i studenci. Żadna z partii ukraińskich nie potępiła terrorystycznej akcji, natomiast gromy spadały na polskie władze. Ukraińska Reprezentacja Parlamentarna złożyła protest przeciwko ich postępowaniu do Ligi Narodów. Jednak ta międzynarodowa instytucja uznała, że pacyfikację sprowokowali sami Ukraińcy, a Polska nie prowadzi polityki prześladowań i gwałtów.

Śmierć dla zwolenników pojednania

Jednym z polskich polityków, który usiłował doprowadzić do polsko-ukraińskiej zgody, był Tadeusz Hołówko, prezes Klubu Parlamentarnego BBWR. Starał się porozumieć z umiarkowanymi politykami najsilniejszej partii ukraińskiej – UNDO, w której nie brakowało jednak zdecydowanych wrogów państwa polskiego. „Zabiegał o otwarcie zamkniętych szkół ukraińskich, brał w obronę prześladowanych działaczy politycznych oraz zawsze był gotów popierać szykanowanych przez władze ludzi nauki” – pisał Iwo Werschler, biograf Hołówki. Latem 1931 r. Hołówko przyjechał na kurację do Truskawca i zamieszkał w ukraińskim pensjonacie prowadzonym przez greckokatolickie zakonnice. Tam dopadli go 29 sierpnia 1931 r. zamachowcy. Nie udało się ich od razu ująć. W 1932 r. członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (powstała w 1929 r.) dokonali napadu na pocztę w Gródku Jagiellońskim. Dwóch napastników zginęło, pozostali, uciekając, zabili jednego policjanta, a drugiego ciężko ranili. Wśród ujętych znaleźli się Wasyl Biłas i Dmytro Danyłyszyn. Śledztwo wykazało, że byli oni mordercami Hołówki. Obaj zostali skazani na karę śmierci. Wyrok został wykonany. W godzinie ich egzekucji biły dzwony w kościołach greckokatolickich we Lwowie.

„Odpowiedzialność za tragiczny i brzemienny w konsekwencje stan stosunków polsko-ukraińskich spoczywa również na duchownych greckokatolickich lwowskiej katedry św. Jura i samym metropolicie Andrzeju Szeptyckim. To on przez lata tolerował narastający szowinizm, ba, sam na różne sposoby kopał głęboką przepaść między Polakami a Ukraińcami” – twierdzi Lucyna Kulińska.

Zupełnie inną postawę reprezentował greckokatolicki biskup stanisławowski Hryhorij (Grzegorz) Chomyszyn, zdecydowany przeciwnik radykalnych działań nacjonalistów ukraińskich. Opowiadając się za lojalną postawą wobec państwa polskiego, Chomyszyn pisał proroczo: „Gdyby Polacy pewnego dnia wynieśli się, wtedy na ich miejsce weszłyby chmary bolszewików, zamykając kościoły, duchowieństwo i inteligencję, wybijając albo zsyłając na Sołówki”. Biskup Chomyszyn zmarł w więzieniu NKWD w Kijowie w 1945 r.

W 1933 r. szefem egzekutywy krajowej OUN (w tymże roku połączyła się z UWO) został Stepan Bandera, przedstawiciel młodych radykalnych nacjonalistów. Miał wówczas 24 lata. Po przejęciu kierownictwa OUN przez Banderę głównym kierunkiem działalności stał się terror indywidualny. Członek OUN Seweryn Mada miał zastrzelić lwowskiego kuratora szkolnego Gadomskiego, jednak przy próbie wylegitymowania przez towarzyszącego kuratorowi policjanta to do niego oddał śmiertelne strzały.

Rządy Bandery uwieńczyło i zakończyło zamordowanie Bronisława Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych. Również on, tak jak Hołówko, próbował rozmawiać z Ukraińcami. Pieracki został zabity 15 czerwca 1934 r. strzałami z pistoletu przez Grzegorza Maciejkę, gdy zmierzał do klubu przy ul. Foksal w Warszawie. Komunikat UWO/OUN głosił, że zlikwidowano „kata narodu ukraińskiego”, przedstawiciela rządu okupacyjnego na ziemiach ukraińskich. OUN planowała również zamach na innego „kata”, wojewodę wołyńskiego Henryka Józewskiego, który prowadził politykę porozumienia z Ukraińcami, narażając się na krytykę miejscowych Polaków. Warto zauważyć, że dziś na Ukrainie również mówi się o polskiej okupacji w latach 1918–1939, a Polska zrównywana jest z okupantami niemieckimi i sowieckimi ziem, na których mieszkali Ukraińcy.

Zamachowcowi udało się zbiec, jednak doszło do zakrojonych na szeroką skalę aresztowań i procesów członków OUN. Stepan Bandera został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywocie.

Czytaj także:
Rebelia '39. Kresy w ogniu

Niedługo po zabójstwie polskiego ministra, 25 lipca 1934 r., został zamordowany Iwan Babij, były oficer Ukraińskiej Armii Halickiej, uczestnik wojny polsko-ukraińskiej, dyrektor ukraińskiego gimnazjum we Lwowie. OUN skazała go na śmierć za sprzeciw wobec jej polityki, niedopuszczanie do OUN-owskiej agitacji na terenie szkoły i lojalną postawę wobec państwa polskiego. Nie złamały Babija dwukrotne pobicia, więc musiał zginąć. Zamach na Babija potępił metropolita Andrzej Szeptycki, ale był to jego pojedynczy głos w sprawie terroru OUN. Może dlatego, że Babij był dobrym znajomym metropolity, a poza tym Ukraińcem.

Po zabójstwie Pierackiegi i Babija nie dochodziło już do tak głośnych zamachów na osoby publiczne. Szerzyła się nadal inna forma terroru OUN polegająca na zastraszaniu Polaków, w tym nauczycieli, podpalaniu ich domów i dobytku. Między innymi „w 1937 r. terrorystyczna działalność OUN szczególnie nasiliła się w Małopolsce w powiatach brzeżańskim, sokalskim, stryjskim. Dokonywano pobić, podpaleń, wandalizmu, zastraszania, poniżania, dochodziło też do zabójstw” – pisała Ewa Siemaszko w artykule o przemianach polsko-ukraińskich relacji od połowy lat 30. do II wojny światowej („Biuletyn IPN”, lipiec–sierpień 2010).

Kierownicy OUN szykowali się też do zbrojnego powstania na wypadek przewidywanej wojny. Robili spisy polskich urzędników i policjantów, aby się z nimi podczas wojny rozprawić. Na jednej z list znaleźli się polscy profesorowie ze Lwowa. Tę listę wykorzystali Niemcy, aresztując w 1941 r. po wkroczeniu do miasta i rozstrzeliwując lwowskich uczonych. Ostatnim akordem działalności OUN w II Rzeczypospolitej była dywersja we wrześniu 1939 r. Znane są przypadki walk uzbrojonych oddziałów ukraińskich z policją i wojskiem polskim, m.in. w Stryju.

Szkoła Bandery

We wrześniu 1939 r. mury więzienia opuścił Stepan Bandera. Jak pisze jego biograf, Wiesław Romanowski, z Banderą siedział Hryhorij Perehiniak, skazany za zabójstwo polskiego sołtysa. Romanowski cytuje innego skazanego członka OUN, Mykołę Kłymyszyna. Pisał on we wspomnieniach o Perehiniaku: w więzieniu „wsparliśmy go”, a rozmowy z Banderą „wzmocniły go psychicznie”. W 1943 r. oddział UPA pod dowództwem Perehiniaka („Dowbeszki-Korobki”) dokonał pierwszej masowej zbrodni przeciwko Polakom 9 lutego 1943 r. w miejscowości Parośla, mordując ponad 155 osób siekierami i nożami. Nie oszczędzono ani kobiet, ani dzieci. Za Perehiniakiem poszli inni wyznawcy ideologii OUN, kierujący się tzw. dekalogiem, w którym Stepan Łenkawśki pisał: „Nie zawahasz się popełnić największej zbrodni, kiedy wymaga tego dobro sprawy”. Perehiniak, sąsiad Bandery z celi, zapoczątkował zbrodnię wołyńską.

„Wielokrotnie powtarzana jest teza, że nie można wiązać przewodniczącego Bandery z ludobójstwem na Wołyniu. W 1943 r. był więźniem Sachsenhausen, nie miał więc wpływu na decyzje podejmowane wówczas na Wołyniu i w Galicji. Tak, to prawda. Hitlera też nie było w Wannsee, ale jego teksty, działania nie pozostawiają żadnej wątpliwości – był moralnie i politycznie odpowiedzialny za tę zbrodnię” – stwierdza Wiesław Romanowski.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2016
Artykuł został opublikowany w 10/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł
 7
  • wczoraj banderyzm dziś neobanderyzm IP
    Niestety wielu piłsudczyków popierając i szukając kompromisu ukręciło bat na Polaków, antypolskie nastroje to nie tylko terroryści z UWO/OUN czy zbrodniarze z UPA, ale w UNDO były też takie nastroje czy wśród kleru. Dziś piłsudczycy-giedroyciowcy popełniają ten sam błąd popierając Swobode, KUN, Korpus Narodowy, Ajdar,Azow,prawy sektor
    Dodaj odpowiedź 8 1
      Odpowiedzi: 0
    • Szacki IP
      Ukraińcy to hołota. Dzicz azjatycka taka sama jak Ruscy. Wyrzynają się wzajemnie ku uciesze Polski. Panie Putin, bierz Pan ten motłoch doprowadzając Rosję tym samym do upadku, na czym tylko Polska skorzysta.
      Dodaj odpowiedź 9 3
        Odpowiedzi: 0
      • sorry IP
        Ukraińcy, to bandyci i rezaki , dla nich zabić człowieka, to tyle co splunąć !!!!!!!
        Brawo Rosjanie,że odbiliście Krym !!!!!
        Dodaj odpowiedź 18 5
          Odpowiedzi: 1
        • Grody Czerwieńskie IP
          Przypominam ,że Lwów znajduje się na rdzennie zachodniosłowiańskich ziemiach plemienia lechickich Lędzian ,którzy już w X wieku posiadali tam swoją osadę na obecnej lwowskiej Górze Zamkowej co dodatkowo potwierdziło odkrycie ich cmentarzyska pod pobliską Cerkwią św. Mikołaja ...
          https://pl.wikipedia.org/wiki/L%C4%99dzianie
          Dodaj odpowiedź 27 1
            Odpowiedzi: 0
          • Hawaiian IP
            Dzisiaj nie wygląda to wiele lepiej. Polska powinna robić wiele aby zbliżyć się z Białorusią, a Ukraińcy niech się gryzą z kacapami.
            Dodaj odpowiedź 20 1
              Odpowiedzi: 0
            • gołębi puch IP
              Sto lat temu kiedy na nowo rozdawano karty Ukraińcy licytowali razem z Niemcami i Austriakami.
              Warto o tym pamiętać.
              Dodaj odpowiedź 23 1
                Odpowiedzi: 0

              Czytaj także