W recesji i w depresji

W recesji i w depresji

W recesji i w depresji
W recesji i w depresji
Dodano

Unię Europejską można już chyba nazwać „chorym człowiekiem świata” -  stwierdza w najnowszym wydaniu Do Rzeczy Marek Magierowski.

- Strefa euro przeżywa ciężki kryzys. Kilka krajów jest pogrążonych w głębokiej recesji, bezrobocie rośnie w zastraszającym tempie, setki tysięcy ludzi wychodzi na ulice, by protestować przeciwko drastycznym oszczędnościom.(...)

Na szczęście urzędnicy w Brukseli nie szczędzą wysiłków, by znaleźć wyjście z tego ślepego zaułka. (...)

Kilka dni temu doszło wreszcie do przełomu. Komisja Europejska podjęła decyzję, która niechybnie zapisze się złotymi zgłoskami w historii Unii. Ku wielkiej radości obywateli UE ogłoszono, iż... od 1 stycznia 2014 r. we wszystkich lokalach gastronomicznych obowiązywać będzie zakaz podawania oliwy z oliwek w naczyniach wielokrotnego użytku. Żadnych glinianych dzbanków, żadnych flaszek ze smukłymi szyjkami, tylko jednorazowe, plastikowe butelki, których nie będzie można napełnić ponownie. To wszystko, oczywiście, dla dobra klientów restauracji i pubów. (...)

Niestety, w ubiegły czwartek Komisja wycofała się z tego projektu, bo nawet z najbardziej euroentuzjastycznych stolic popłynęły w kierunku Brukseli zdumione głosy o takiej, z grubsza, treści: „Czy was już naprawdę całkiem pogięło?”.

(...) Opublikowane niedawno wskaźniki ekonomiczne Eurostatu – unijnego biura statystycznego – brzmią jak wyrok: Europo, zmierzasz z dużą prędkością ku przepaści, a hamulce już dawno przestały działać. W pierwszych trzech miesiącach tego roku gospodarka eurolandu skurczyła się o 1 proc., a całej UE – o 0,7 proc., w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Czerwono niemal wszędzie: Grecja –5,3 proc., Cypr –4,1 proc., Portugalia –3,9 proc., Włochy –2,3 proc., Hiszpania –2,0 proc. Finlandia i Holandia – także na minusie, Austria stanęła w miejscu. Francja jest już oficjalnie w recesji. Niemiecki PKB wzrósł, ale tylko w stosunku do poprzedniego kwartału. (...)

Kiedy Europa zaciska zęby i płacze, inni powoli opuszczają niebezpieczną strefę. Na przykład Ameryka – w przeszłości odsądzana przez wielu europejskich polityków od czci i wiary, bo przecież tam właśnie zaczął się globalny kryzys, bo przecież to amerykańscy bankierzy, przez swoją nieodpowiedzialność i pazerność, zgotowali nam wszystkim ten ponury los. A teraz w dodatku – cóż za niewdzięczność – Ameryka się rozwija, a my się zwijamy.

Pierwszy kwartał – 2,5 proc. do przodu, najniższe bezrobocie od czterech lat, hossa na Wall Street. Unia Europejska zawsze patrzyła na USA z góry, jako na kraj dzikiego kapitalizmu i niesprawiedliwości społecznej, jako na ciemnogród, w którym nikt nie dba o środowisko naturalne, w którym naftowi giganci bezczelnie robią dziury w ziemi, szukając gazu łupkowego, a oliwa z oliwek nadal jest serwowana w opakowaniach wielokrotnego użytku. W Europie zaś od zawsze obowiązywała „społeczna gospodarka rynkowa”, chroniąca pracowników, dająca im wiele różnych, fajnych praw. Europa była też dumna ze swoich innowacji, technologicznego zaawansowania, miała na tym polu prześcignąć Stany Zjednoczone i Daleką Azję „już za chwileczkę”. Tylko jakoś dziwnym trafem Europejczycy rozmawiają przez iPhone’y albo samsungi, w biurach używają pecetów Della, w domu mają laptopy Asusa, czatują na Facebooku, korzystają z GPS, kupują e-książki w Amazonie, biegają w nike’ach. A z jakiej wyszukiwarki korzystają, gdy chcą wyguglować oferty pracy? No, z jakiej?

(...)

Cały artykuł Marka Magierowskiego "W recesji i w depresji" w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0

Czytaj także