Zbrodnie przywódcy Legionu Michała Archanioła. Jego wyznawcy mordowali ludzi w rzeźni

Zbrodnie przywódcy Legionu Michała Archanioła. Jego wyznawcy mordowali ludzi w rzeźni

Ion Antonescu i Horia Sima pod portretem Corneliu Zelea Codreanu. Bukareszt, październik 1940 r.
Ion Antonescu i Horia Sima pod portretem Corneliu Zelea Codreanu. Bukareszt, październik 1940 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 13
80 lat temu zamordowany został Corneliu Codreanu, założyciel Legionu Michała Archanioła, człowiek, który podpalił Rumunię. Jego zwłoki przestrzelono, polano kwasem i pospiesznie pochowano. Dlaczego przeciwnicy Codreanu zadali sobie tyle trudu, by na zawsze wymazać jego nazwisko z historii?

Ciężarówka zjechała z wyboistej drogi do Twierdzy Jilava, wjechała w las i zatrzymała się. Siedzący na drewnianych ławkach aresztanci zaczęli rozglądać się na boki. W ciemności, w okienku szoferki trzy razy błysnęło światło latarki. Sierżant Sârbu wstał i wyjął z kieszeni kawałek drutu, z zaplecionymi na obu końcach pętlami. Szybko zarzucił go na szyję siedzącemu przed nim ciemnowłosemu mężczyźnie i pociągnął za oba końce. Mężczyzna wyprężył się i chciał wstać, ale zatrzymały go kajdanki, którymi był przykuty do ławki. Sârbu zacisnął pętlę jeszcze mocniej. Mężczyzna zaczął uderzać nogami w drewnianą podłogę ciężarówki. W końcu jego ciało zwiotczało, a głowa odchyliła się na bok. Sierżant spojrzał na przystojną, okoloną falami gęstych, przetykanych siwizną włosów twarz i odetchnął z ulgą. Wiedział, że żandarmów wybranych do tej akcji, zarządzonej przez ministra Călinescu, a może nawet samego króla, spotkają niemałe nagrody. Może nawet dostanie wreszcie służbowe mieszkanie w Bukareszcie. Nie spodziewał się pewnie, że w rok później sam podzieli los Corneliu Codreanu, którego właśnie udusił drucianą pętlą.

Wielka Rumunia, małe możliwości

Rumunia w latach międzywojennych znajdowała się w permanentnym kryzysie. Aspiracje tworzenia „Wielkiej Rumunii”, zderzały się boleśnie z rzeczywistością. 80% Rumunów mieszkało na wsi, ponad 40% było analfabetami. Brakowało nowoczesnego przemysłu. Stosunki własnościowe
i zacofanie podminowywały sytuację na wsi. Klasa średnia była nieliczna i słaba. Znaczna część środków produkcji należała do Żydów, znienawidzonych przez chłopów jako dostawcy alkoholu, lichwiarze i pośrednicy w handlu drewnem. Wolne zawody i prasa również w dużej mierze były w rękach żydowskich. Niezatarte piętno odcisnęło kilkusetletnie chciwe i okrutne panowanie Turków i ich protegowanych – w urzędach normą był bakszysz, a na wsi kij żandarma. Do tego dochodziły terytorialne pretensje sąsiadów.

Czytaj także:
„Za Tisa pełna misa”, czyli jak Słowacy wyszli na kolaboracji z Hitlerem

Odpowiedzią rządzących liberalnych elit na problemy wewnętrzne były próby modernizacji państwa. Jednak kopiowanie zachodnich - głównie Francuskich - wzorów, dawało zwykle opłakane skutki. Większość Rumunów wywodziła się z tradycyjnych, prawosławnych społeczności rolniczych i pasterskich, nierozumiejących i niechętnych forsowanym zmianom. Coraz więcej młodych ludzi kończyło studia, ale nie mogło znaleźć odpowiedniej dla siebie pracy. Rozwiązywaniu problemów nie służyła rumuńska sejmokracja i karuzela zmieniających się jak w kalejdoskopie rządów. Wydawało się, że Rumunia potrzebuje kogoś, kto nadludzkim wysiłkiem pozwoli zachować Rumunom ich wiarę
i tradycje, i da nadzieję na przyszłość.

Zbrodnia założycielska

Corneliu Codreanu urodził się 13 września 1899 r. Jego ojciec był Polakiem, który dopiero kilka lat po urodzeniu syna zmienił nazwisko z Zieliński na rumuńsko brzmiące Zelea. Matka była Niemką. Już podczas studiów na uniwersytecie w Jassach, dała o sobie znać jego wyrazista osobowość. Kiedy zbolszewizowana rada uniwersytetu wycofała religię z programu nauczania, Codreanu stanął z toporem w ręku przed drzwiami do auli, uniemożliwiając prowadzenie zajęć. Wraz z grupą towarzyszy rozbijał zebrania komunistycznych jaczejek, zrywał budionówki z głów studentów i czerwone flagi z kominów. Po skończeniu studiów prawniczych wyjechał do Niemiec po dalszą naukę, ale szybko skończyły mu się pieniądze. Wrócił, kiedy w Rumunii odbywały się masowe protesty studenckie przeciwko przyznaniu w nowej konstytucji praw obywatelskich Żydom.

W 1923 r. razem ze znanym rumuńskim antysemitą Alexandru Cuzą zakłada Ligę Obrony Narodowo - Chrześcijańskiej (LANC). Wtedy też organizuje próbę zamachu na ministrów i żydowskich przedsiębiorców, za co zostaje aresztowany. Jak napisze później w swoich wspomnieniach, w celi więzienia Văcărești pod Bukaresztem ukazuje mu się Archanioł Michał, który każe mu resztę życia poświęcić walce o narodowe odrodzenie. Uwolniony z więzienia w 1924 r., Codreanu zakłada organizację Bractwo Krzyża i zaczyna budować wspólnotowy dom w Jassach. Miejscowy prefekt policji Constatin Manciu - pomny reputacji Codreanu - rozpędza budowniczych i każe przegnać ich związanych powrozami przez miasto. Sam Codreanu z kilkoma towarzyszami zostaje aresztowany i torturowany na posterunku policji. Kiedy kilka miesięcy później występuje na procesie jako obrońca, strzela z rewolweru do Manciu, zabijając go na miejscu. Zabójstwo odbiło się szerokim echem w całym kraju. Sędziowie, występujący ze znaczkami LANC na togach uniewinnili oskarżonego, powołując się na usprawiedliwione pobudzenie, spowodowane sytuacją w kraju. Od tego czasu zbrodnia będzie stale towarzyszyć działaniom Codreanu.

Narodziny Legionu

W 1925 r. wyjeżdża kontynuować studia do Francji. W tym czasie styka się z włoskim ruchem faszystowskim. Kiedy wraca do Rumunii, zastaje Ligę podzieloną i skłóconą. Zrażony do systemu partyjnego, w czerwcu 1927 r. wraz z 19 towarzyszami zakłada własną organizację - Legion Michała Archanioła. Początkowo działalność Legionu skupia się na samopomocy i budowaniu poparcia wśród ludności. Legioniści budują kolejne domy dla ubogich studentów, pomagają przy pracach polowych, zakładają ogrody na nieużytkach, organizują obozy dla młodzieży.

Codreanu przyjmuje tytuł Kapitana (Capitanul) i formułuje założenia ruchu. Unika sztywnych zasad. Jest bardziej charyzmatycznym przywódcą ocierającym się o mistycyzm, niż teoretykiem. Ważne jest działanie i akcja, a nie kwieciste przemowy polityków. Zasadą ruchu ma być sprzeciw przeciwko liberalnemu systemowi i indywidualizmowi, wyrastającym z Rewolucji Francuskiej. Do tego radykalny antysemityzm i antybolszewizm. Demokracja według Codreanu „łamie jedność narodu, dzieląc go na części, wzniecając konflikty i kłótnie, narażając na walkę ze zjednoczonym blokiem żydowskiej siły w trudnym okresie historii”, a system wielopartyjny działa tak, „jakby co rok zmieniać właściciela gospodarstwa rolnego, a każdy miałby inne plany i odrzucał wszystko, co zrobił poprzednik”.

Stanowczo sprzeciwia się narzucaniu pasterskiej i rolniczej od wieków Rumunii zachodnich wzorców. Najważniejszą zasadą ruchu miała być miłość, prowadząca do przemiany duchowej. Modlitwa, posty, nocne czuwania i przeżycia duchowe miały stworzyć nowego człowieka. Dopiero on mógł zbudować nową Rumunię na podobieństwo pszczelego ula, gdzie interes ogólny będzie miał prymat nad indywidualizmem, a Rumuni dzięki poniesionym ofiarom dostąpią prawosławnego, wspólnotowego zbawienia.

Ruch czerpał pełnymi garściami z rumuńskiej ludowości z jej nieprzetrawionymi przez prawosławie miłością do śmierci, kultem ziemi i przodków. Odrzucając kulturę Zachodu Codreanu odwoływał się do rumuńskich ludowych legend i mitów. Jedną z najważniejszych była legenda
o ofierze założycielskiej, złożonej przez mistrza murarskiego Manole. Żeby wybudować monastyr w Curtea de Argeş, zamurował on w ścianie swoją ciężarną żonę. Na zacofanej rumuńskiej prowincji, ideologia była prymitywna, uboga i chłopska. Legioniści nosili amulety z ziemią z pól bitewnych, które miały zapewnić im zwycięstwo i składali przysięgi, pieczętowane piciem ludzkiej krwi.

Wielki Kryzys

Legion długo był prowincjonalnym bractwem o niewielkim zasięgu. Wybuch Wielkiego Kryzysu zmienił sytuację. Bezrobocie w Rumunii sięgnęło 35%. Dochody budżetu państwa spadły o połowę. Wielu niezamożnych ludzi wpadło w skrajną nędzę.

Codreanu uznał, że nadszedł czas na ogólnokrajową krucjatę. W grudniu 1929 r. do niewielkiego miasteczka Berești na wschodzie kraju wchodzi procesja z ikoną Archanioła Michała na czele. Za nią na białym koniu, ubrany w strój ludowy jedzie Codreanu. Potem w równych szeregach kroczą legioniści. Po nabożeństwie w cerkwi, Codreanu przemawia do mieszkańców, zachęcając ich do przyłączenia się do Legionu. W ten sposób objeżdża kolejne miasta i wioski pozyskując członków, a główną siedzibę organizacji przenosi do stolicy.

W skorumpowanej Rumunii, gdzie rządziła skupiona wokół króla kamaryla rozdzielająca między siebie stanowiska, rządowe zamówienia i ogromne dochody od eksploatowanych przez zagraniczne koncerny złóż ropy naftowej, dla wielu pozbawionych perspektyw ludzi Legion był interesującą alternatywą. Był też zaporą dla przenikającego do Rumunii bolszewizmu. Aż do końca wojny komuniści byli ugrupowaniem pozostającym na marginesie rumuńskiej polityki. Legion miał też silne poparcie niższego, prawosławnego duchowieństwa.

Żelazna Gwardia

W 1930 r. powstaje paramilitarne skrzydło Legionu - Żelazna Gwardia. Jej celem jest walka z „żydowskim komunizmem”. Później nazwa ta przylgnie do całego ruchu. Coraz częściej dochodzi do aktów przemocy. Władze nie pozostają dłużne. Żandarmi mordują i torturują gwardzistów. Spirala terroru zaczyna się coraz bardziej nakręcać. W 1933 r. premier Ion Duca zdelegalizował organizację, zabijając przy okazji kilkunastu legionistów i więżąc kilka tysięcy. W odwecie został zamordowany, a jego grób zbezczeszczony.


Rumunia nie mogła wyjść z kryzysu. Nieustannie dochodziło do wymiany rządów i skorumpowanych polityków. Legion rósł w siłę. W 1935 r. w legionowych „gniazdach” było już 50 tys. członków. Oprócz chłopów i studentów, pozyskiwano coraz więcej robotników, skupionych
od 1936 r. w odrębnym korpusie. Stworzono też batalion handlu legionowego do walki z żydowską konkurencją. Legion przyciągał najwybitniejszych rumuńskich intelektualistów. Związani z nim byli m.in. Mircea Eliade, Emil Cioran i Eugene Ionescu.

W wyborach 1937 r. ruch wystąpił jako partia „Wszystko dla Ojczyzny” i zgarnął 15,6% mandatów w parlamencie. Liczył wtedy, łącznie z przybudówkami około 700 tys. członków. Nie było jednak szans na porozumienie czy współpracę w ramach systemu parlamentarnego. Król Karol II prowadził własną grę, mającą doprowadzić do jego dyktatury. Przywódcy głównych partii politycznych optowali za status quo, z którego czerpali korzyści. Codreanu kazał nowo wybranym deputowanym przekazywać diety na rzecz organizacji i zakazał kontaktów z posłami innych ugrupowań. Kapitana interesowało tylko przejęcie pełnej władzy i założenie legionowego państwa. Działalność Gwardii ciągle destabilizowała sytuację w kraju i spychała każdy rząd w skrajności. Antysemityzm stał się oficjalną polityką państwa. Żydom odbierano obywatelstwo, zamykano ich gazety i zabraniano wykonywania niektórych zawodów. Rumunia dla Zachodu stawała się pariasem, wpadając w objęcia Hitlera. Co zresztą było mu bardzo na rękę.

Krwawe porachunki

W końcu, w lutym 1938 r. król zniósł konstytucję i wprowadził rządy dyktatorskie. W marionetkowym rządzie patriarchy Mirona Cristei tekę ministra spraw wewnętrznych objął Armand Călinescu, sojusznik Polski, Wielkiej Brytanii i Francji, a zapiekły wróg Codreanu. Niemal natychmiast rozpoczęły się brutalne prześladowania ruchu legionowego. Jego przywódca został aresztowany pod pretekstem obrazy ministra, potem doszły jeszcze zarzuty usiłowania obalenia władzy. W zmanipulowanym procesie został skazany na 10 lat więzienia. 24 listopada gwardziści zamordowali przyjaciela Călinescu, rektora Uniwersytetu w Klużu Stefanescu Goanga. Cierpliwość króla wyczerpała się. Podczas powrotu z rozmów z Adolfem Hitlerem, który naciskał na uwolnienie członków Gwardii i utworzenie rządu z jej udziałem, Karol II wydał brzemienny w skutki rozkaz. Codreanu został zamordowany podczas konwoju do więzienia Jilava wraz z 13 członkami dwóch komand śmierci Gwardii - DecemviriNicadori. Zwłoki przestrzelono, polano kwasem i pospiesznie pochowano.

Oficjalnie podano, że gwardziści zginęli podczas ucieczki, ale powszechnie było wiadomo, że morderstwa dokonano na rozkaz króla. Przez kraj przelała się fala oburzenia. Przywódcą ruchu niespodziewanie został Horia Sima. Zwolennik przemocy i współpracy z Niemcami, daleki od mistycyzmu Codreanu. Spirala terroru rozkręcała się jeszcze bardziej. Władze masowo aresztują gwardzistów. Ci, którzy zeszli do podziemia organizują bojówki mordujące Żydów i urzędników państwowych, rozbijające żydowskie sklepy, podpalające synagogi. Po objęciu przez Călinescu teki premiera w marcu 1939 r. zaczyna się właściwie regularna wojna z Żelazną Gwardią. Gwardziści mścili się za śmierć Kapitana, państwowe represje były coraz brutalniejsze.

Prozachodni Karol obawiał się, że Gwardia jest narzędziem w rękach Hitlera, który chce odsunąć go od władzy. We wrześniu 1939 r. gwardzistom, prawdopodobnie przy niemieckiej pomocy, udało się zorganizować zasadzkę, w której zastrzelony został Călinescu. Na rozkaz króla sprawców zabito bez sądu, z broni użytej do zamachu, przy kilkutysięcznej publiczności. Ich ciała porzucono na kilka dni na miejscu zamachu. W każdym powiecie żandarmi zamordowali po 3 wybranych gwardzistów, często wieszając ich na telegraficznych słupach, pod które przyprowadzano szkolne wycieczki. Bez sądu rozstrzelano też ok. 90 członków organizacji przetrzymywanych w więzieniach.

Po agresji Niemiec na Polskę stało się jasne, że brytyjskie i francuskie gwarancje niezawisłości udzielone Rumunii, na które tak liczył król, były nic nie warte. Sytuacja w kraju stała się jeszcze bardziej niestabilna po aneksji Besarabii przez ZSRR w czerwcu 1940 r. i utracie północnego Siedmiogrodu na rzecz Węgier w sierpniu 1940 r. Nieustające protesty organizowane przez Gwardię skłoniły króla do szukania kompromisu, byle pozostać przy władzy. Jednak żaden z przywódców politycznych ani wojskowych nie chciał utworzyć rządu. Wojsko odmówiło strzelania do demonstrantów. W końcu 6 września skompromitowany monarcha abdykował na rzecz syna i wyjechał z Rumunii. Jego pociąg członkowie Żelaznej Gwardii pożegnali gradem karabinowych kul. Jak donosił polski ambasador rządu emigracyjnego, w dniu abdykacji cały Bukareszt upstrzony był portretami Codreanu.

Ofiara założycielska

Dyktatorska władza przeszła w ręce gen. Antonescu. Fiasko pozyskiwania szerokiej bazy politycznej dla utworzenia nowego rządu sprawiły, że szybko musiał on szukać wsparcia w Gwardii. Pod naciskiem generała, młody król Michał ogłosił Rumunię „narodowym państwem legionowym”. Horia Sima został wicepremierem, a gwardziści objęli 5 tek w rządzie, w tym MSW i MSZ. Ofiara złożona przez Codreanu przyniosła w końcu skutki.

Szybko wprowadzano nowe porządki. Na prefektów policji w terenie mianowano członków Gwardii. Żydom odbierano nieruchomości i statki. Zaczęto eksperymenty z „rumunizacją” gospodarki, co wywołało niepokój Niemców, obawiających się jej rozregulowania i wstrzymania rumuńskich dostaw zboża i ropy. Gwardziści kontrolowali restauracje i nocne kluby nakazując skromne życie. Uliczne megafony wzywały przechodniów do klękania i odmawiania modlitw. Podwyżki płac i poprawę warunków pracy wymuszano groźbami i przemocą. Jednocześnie członkowie ruchu zatrudnieni teraz na państwowych posadach nie mieli skrupułów, żeby brać łapówki jak za rządów króla. Gwardia wzięła też odwet za śmierć Kapitana i jego towarzyszy. W nocy z 26 na 27 listopada 1940 r. w więzieniu w Jilavie gwardziści zmasakrowali 64 ministrów, żołnierzy i policjantów, mających związek z egzekucją. To z kolei wywołało masowe protesty społeczne. Gwardia nie miała innej recepty na rozwiązywanie problemów jak przemoc.

W końcu dosyć destabilizacji kraju powiedzieli Niemcy, dla których Rumunia w tym czasie stawała się ważnym sojusznikiem na Bałkanach. Hitler bojąc się anarchii na zapleczu planowanego frontu postawił na Antonescu. Pretekstem do ostatecznej rozprawy było zabójstwo przez gwardzistów oficera niemieckiej misji w Bukareszcie mjra Doeringa. W odpowiedzi na usuwanie przez Antonescu członków Gwardii z ministerstwa spraw wewnętrznych i policji, ci w styczniu 1941 rozpoczęli pucz. W Bukareszcie wybuchły regularne walki. Wykorzystując zamęt, gwardziści spalili synagogę w stolicy, a w rzeźni miejskiej zaszlachtowali ponad dwustu Żydów. Grób Călinescu został wysadzony w powietrze. Antonescu do stłumienia buntu użył artylerii i czołgów. Po trzech dniach walk powstanie zostało zduszone, a przywódcy Gwardii w większości uciekli do Niemiec.

Tragiczny finał nastąpił pod koniec II wojny światowej. Po obaleniu dyktatury Antonescu w sierpniu 1944 r. i przystąpieniu Rumunii do koalicji antyhitlerowskiej, Niemcy utworzyły marionetkowy rumuński rząd z Horią Simą na czele. Przebywający w Niemczech gwardziści wstępowali do formowanego Rumuńskiego Pułku Grenadierów SS. Organizacja, która zaczynała od chrześcijańskich ideałów przemiany człowieka, kończyła jako część jednej z najbardziej zbrodniczych organizacji w historii. W samej Rumunii pozostałości Gwardii zostały szybko rozbite przez służby bezpieczeństwa, chociaż niektórzy z gwardzistów prowadzili działania partyzanckie w górach do początku lat 50-tych.

Spuścizna

Zbrodnicza działalność Żelaznej Gwardii znacznie ułatwiła komunistycznym władzom wymazanie idei Codreanu i jego ruchu z pamięci Rumunów. Jak mistrz Manole swoją świątynię, Codreanu zbudował swój ruch na zbrodni. Nie dziwi więc, że nie stał się on źródłem moralnej odnowy dla Rumunów. Dzisiaj odwołują się do niego jedynie skrajnie prawicowe ugrupowania o marginalnym poparciu.

W ostatecznym rozrachunku, Codreanu nie był pewnie ani lepszy, ani gorszy od watażków z drugiej strony sceny politycznej jak Che Guevara, którzy chcieli tworzyć nowego człowieka i lepszy świat przy pomocy rewolweru. Dzisiaj jego idee, przefiltrowane przez sita popkultury są bardziej znane na Zachodzie niż w samej Rumunii. Ostatnio zainspirowały demonstrantów protestujących w 2017 r. przeciwko usunięciu pomnika gen. Lee w Charlotesville w Virginii. Na ich koszulkach widniała podobizną Kapitana.

/ pwł
 13
  • Pozdrawiam IP
    Wysiada przy Ante Pavelicu
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Kapitan Codreanu? Obecny! IP
      Widzicie tylko element przemocy, pomijajac wszystkie piękne idee które kierowały legionistów, Codreanu był strasznie wierzącym człowiekiem, walka legionu opierała się na duchowości, na kształceniu siebie, na pracy dla narodu rumuńskiego i zbawienia niszcząc w sobie materializm
      Dodaj odpowiedź 25 6
        Odpowiedzi: 0
      • Arek M IP
        Autor artykułu to skończony dureń żeby mnie użyć bardziej dodanych określeń. Tego syfu i półprawd nawet nie mam sily komentować. Z jednego z najbardziej żarliwych ideologow narodowych robi demona.
        Dodaj odpowiedź 23 8
          Odpowiedzi: 0
        • Niech żyje Kapitan Codreanu IP
          Autor ma chyba coś z głową albo wierzy komunistycznej propagandzie. Codreanu to przykład patrioty nacjonalisty i chrześcijanina który oddał się w ręce nieprzyjaciół zawierzając się pokornie Bożej Łasce
          Dodaj odpowiedź 25 5
            Odpowiedzi: 0
          • Aleksander IP
            Zbrodnią to jest porównanie Codreanu do Che Guevary. Codreanu był wielkim człowiekiem, jego myśl to prawdziwe dzieło pokrzepiające ducha. Owszem, miał on swoje wady, tak jak i jego ruch, ale nazywanie go zbrodniarzem to nieporozumienie. Ale czego się spodziewać po pisowskich mediach. W końcu Codreanu nie zabili komuniści, ale właśnie konserwatyści. Dziś też PiS bardzo chętnie pozbyłby się nacjonalistów.
            Dodaj odpowiedź 24 4
              Odpowiedzi: 0
            • Andrzej z Balto IP
              Nie wiem do czego był potrzebny p. Janiszewskiemu wtręt nt. pomnika gen. Lee. Czyżby w ten sposób chciał ubliżyć pamięci wielkiego bohatera Skonfederowanych Stanów Ameryki, generała Roberta E. Lee?
              Dodaj odpowiedź 15 1
                Odpowiedzi: 0
              • Radosław Świerzko IP
                Ciekawy kilkunastominutowy dokument o Codreanu z komentarzem J. Bartyzela:

                https://m.youtube.com/watch?v=IP7pHoLEszg
                Dodaj odpowiedź 14 0
                  Odpowiedzi: 0
                • trochę historii IP
                  Dobrze że to towarzystwo nie doszło do władzy we wrześniu 1939 roku, wtedy jeszcze sporo propolskich, profrancuskich polityków rumuńskich było u władzy. Gdyby ci z LMA/ŻG byli w rządzie wydali by Hitlerowi wszystkich Polaków którzy znaleźli się w Rumunii.
                  Dodaj odpowiedź 13 7
                    Odpowiedzi: 0
                  • Zielinski IP
                    Dziś Zieliński uratował by Polskę przed Mosbacher
                    Dodaj odpowiedź 19 4
                      Odpowiedzi: 0
                    • Jot-23 IP
                      Hehe... co za niewdzieczne wiesniaki! Mieli za zle dobrodusznym zydom ze wszystko do nich “nalezalo” - przeciez, tak jak w reszcie swiata gdzie moga sie oni ukrywac wsrod lokalnej populacji, tak “jakos samo wychodzi”.... ze 100% powtarzalnoscia....
                      Dodaj odpowiedź 25 4
                        Odpowiedzi: 0
                      • Asdfgh IP
                        Dodajmy, że Corneliu Codreanu był Rumunem pochodzenia polskiego. Z rodu Zielińskich. On był raczej ideologiem niż praktykiem.
                        Dodaj odpowiedź 10 2
                          Odpowiedzi: 1
                        • say69mat IP
                          Z Archaniołem Michałem to to towarzystwo ma raczej niewiele wspólnego. Poza uzurpacją jego imienia do autoryzacji swoich zbrodni. Jeżeli każdy z Archaniołów jest Słowem Boga, to jakim cudem organizacja odwołująca się do zbrodni ma być narzędziem Bożej Sprawiedliwości. Odwołując się do doktryny z Bożą Sprawiedliwością nie mającą nic wspólnego. Skoro Bożą Sprawiedliwość opisuje Dekalog, a wyznacza Zmartwychwstanie człowieka i Stworzenia.
                          Dodaj odpowiedź 14 11
                            Odpowiedzi: 0

                          Czytaj także