Nowa książka Anny Popek. Zapraszamy na spotkanie z dziennikarką!

Nowa książka Anny Popek. Zapraszamy na spotkanie z dziennikarką!

"Piękna pięćdziesiątka. Jak wyglądać 10 lat młodziej". Nowa książka Anny Popek / Źródło: materiały prasowe
Dodano 6
Chcesz być piękna? Chcesz wzbudzać podziw? Chcesz przykuwać spojrzenia? „Rozpoczniemy od przyjrzenia się samej sobie i docenienia własnych atutów. A potem? Zaczniemy wydobywać piękno, które jest w każdej z nas, pozwolimy, by rozkwitło i zachwycało innych” - tłumaczy w swojej nowej książce Anna Popek. Spotkanie z dziennikarką już dzisiaj!

Publikacja "Piękna pięćdziesiątka. Jak wyglądać 10 lat młodziej" to poradnik dla kobiet napisany przez doświadczoną dziennikarkę. Książka jest ciepła w swoim przesłaniu. Pokazuje, jak być piękną „bez filtra” zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Autorka przybliża sposoby na dobre budowanie relacji, czy też dbanie o zdrowie i urodę. Dziennikarka podpowiada również – jak dobrze wyglądać i jak się ubrać stosowanie do okazji. Ponadto przypomina zasady savoir-vivre, czy też podaje sposoby na walkę ze stresem.

Spotkanie z Anną Popek już dzisiaj w Warszawie!

Poniżej prezentujemy fragment z książki "Piękna pięćdziesiątka. Jak wyglądać 10 lat młodziej":

Odchudzałyście się kiedyś? Na pewno tak. Ja całą młodość próbowałam walczyć z moimi krągłymi pośladkami i mocnymi nogami. Zwłaszcza,że kobiety w mojej rodzinie były zażywne i pierwszym pytaniem moich babć i ciotek gdy się spotykały było -„Ile ważysz?”albo „schudłaś coś?”

Dopiero po wielu wielu latach wyzwoliłam się z tej konieczności odchudzania ale przyznaje, stało się tak dopiero,kiedy trwale schudłam. Przechodziłam różne diety. Nieraz radykalne. pamiętam raz – miałam chyba z 16 lat, przez cały tydzień nic nie jadłam. Piłam tylko herbaty i wodę. O postach wtedy mało kto coś wiedział,więc ja też pościłam, dość amatorsko, jeśli można tak powiedzieć. Po prostu zawzięłam się i nic nie jadłam. Moja mama z troska patrzyła na mnie, ale co można zrobić jak się ktoś uprze? Po tygodniu tej dziwnej diety zważyłam się – waga i centymetr były najczęściej używanymi narzędziami kontroli urody w moim domu – i stwierdziłam,że jest lepiej niż było. Tak się składało,że niemal nazajutrz po poście miałam jechać do babci i dziadka na wieś, do Strojcowa nieopodal Dąbrowy Tarnowskiej.

Dziadkowie mieli tam mały domek, do którego przyjeżdżali na lato i gdzie wszystkie dzieci w naszej rodzinie spędzały gromadnie wakacje. Już jadąc pociągiem, a podróż z Bytomia do Tarnowa, z Tarnowa do Dąbrowy Tarnowskiej, z Dąbrowy Tarnowskiej do Bolesławia i z Bolesławia do Pawłowa i potem jeszcze trochę na piechotę – otóż jadąc pociągiem już czułam się trochę słabawo. Kręciło mi się w głowie, Warsu oczywiście nie było, a ja nie zabrałam ze sobą wody do picia. Jakoś doczłapałam się do domu dziadków i pamiętam, że w sieni stało mleko z wieczornego udoju, które dziadkowie kupowali od pani Weronki. Pyszne, jeszcze ciepłe z pianką na wierzchu. Zawsze z kuzynkami biłyśmy się o tę piankę, bo była najpyszniejsza, ale akurat byłam tam sama jedna więc wszystko dla mnie! Byłam strasznie głodna, ale pomyślałam,że mleko to przecież napój więc w ramach diety wypiłam chyba z pół litra. W nocy obudził mnie straszny ból brzucha. Ale to straszny. Kiszki skręcały mi się w jakiś potwornych konwulsjach, mleko przelewało się w żołądku bulgocząc głośno, a biedny mój organizm wyposzczony i nienawykły do takich ilości tłuszczu i świeżych kultur bakterii nie wiedział co z tym fantem zrobić. Ledwo doczekałam poranka, bo dopiero wtedy można było iść do sąsiada i prosić, by podwiózł do ośrodka zdrowia w Bolesławiu. Ośrodek umieszczony w dawnym dworze, był mocno zniszczony, ale przez to jeszcze bardziej romantyczny. Stare mury zarośnięte były bluszczem i chyba krzewami bzu, zaraz za ogrodzeniem pasły się krowy na które ze zrozumiałych względów nie mogłam patrzeć i wszystko to wyglądało bardzo malowniczo. Gdyby nie ból, który wywracał mi żołądek na druga stronę mogłoby być nawet przyjemnie. Trafiłam na przytomnego lekarza, zapisał mi jakieś tabletki które już po południu zaczęły działać i powoli wykaraskałam się z mojego „odchudzania”. Do dzisiaj nie mogę pić mleka, bo mnie zaraz boli żołądek... Jak się można domyśleć, po tym incydencie schudłam jeszcze bardziej, ale tylko po to żeby dwa tygodnie później wyglądać tak samo okrąglutko jak wcześniej. No i całe odchudzanie na nic.

 6

Czytaj także