Koniec Polski kawaleryjskiej
  • Jacek KomudaAutor:Jacek Komuda
  • Krzysztof MasłońAutor:Krzysztof Masłoń

Koniec Polski kawaleryjskiej

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Z Jackiem Komudą, autorem powieści „Hubal” rozmawia Krzysztof Masłoń

Krzysztof Masłoń: Czy wpisuje pan mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” w ciąg takich postaci jak sienkiewiczowski Kmicic i bohater cyklu pańskich powieści, XVII-wieczny awanturnik szlachecki Jacek Dydyński?

Jacek Komuda: Major był idealną postacią dla mnie, bo kimś w rodzaju zagończyka rodem z XVII stulecia, który kompletnie nie mógł się odnaleźć w życiu garnizonowym w czasie pokoju. Za wojnę 1920 r. dostał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari, później wyżywał się w sporcie, był świetnym jeźdźcem, olimpijczykiem. Kiedy jednak zakończył karierę sportowca i wrócił do służby, rozpoczęła się jego gehenna – wędrówka po różnych pułkach kawalerii. „Henio” był ceniony przez podwładnych, ale przełożeni uważali, że po prostu mu „odbijało” w czasie pokoju. Ot, w czasie służby w 18. pułku w Grudziądzu kazał żołnierzom powycinać drzewka posadzone przez mieszkańców w czynie społecznym, za co przeniesiono go do Rzeszowa, a potem do Hrubieszowa. Podobno gdy sobie tam popił w kasynie, strzelał w sufit. Tego typu ekscesom towarzyszyły skandale towarzyskie, choćby romans z hrabianką Natalią Czapską, którą wywiózł od męża, lekceważenie obowiązków służbowych w szwadronie zapasowym w Wołkowysku (gdzie w ogóle się nie pojawiał). W końcu przeniesiono go w stan nieczynny. Wiadomo, że kawalera Virtuti Militari nie można było ot, tak wyrzucić z wojska, więc rozstano się z nim „za porozumieniem stron”. Później, we wrześniu 1939 r., gdy wybuchła wojna, nikt nie chciał dać mu przydziału, aż w końcu trafił na drugiego takiego zagończyka jak on sam, tyle że starszego od siebie, ppłk. Jerzego Dąmbrowskiego. (...)

„Hubal” Poręby miał niezasłużenie złą sławę, „gębę” dorobioną mu przez niechętną reżyserowi część środowiska filmowego, na szczęście publiczność nie dała się oszukać i głosowała nogami. Był to jeden z największych sukcesów kinowych tamtych czasów. Nie zmienia to faktu, że wymogi cenzuralne rzeczywiście zniekształciły obraz.

To jest bezdyskusyjne. Próżno na przykład szukać w tym filmie elementów dopełniających portret „Hubala”, tak charakterystycznych jak choćby jego ciepły stosunek do Józefa Piłsudskiego. Major otaczał go wielką czcią, co widać po tym, jak w oddziale obchodzono 19 marca 1940 r., czyli imieniny Marszałka. Przywiązanie „Hubala” do wartości patriotycznych ujawniało się także w jego licznych wizytach w pobliskich dworach, nie tylko u Sienkiewiczów w Oblęgorku, lecz także w Rzeczycy i Olesznie. (...)

Cały wywiad dostępny jest w 18/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także