Gitary przeciw milicyjnym pałom. Rock walki z komuną

Gitary przeciw milicyjnym pałom. Rock walki z komuną

Podobizna Grzegorza Ciechowskiego (Obywatel GC, Republika)
Podobizna Grzegorza Ciechowskiego (Obywatel GC, Republika) / Źródło: Wikimedia Commons / Fot: Tookapic
Dodano 14
Podobno im gorszy kryzys, im większy marazm, im mniej wolności – tym dynamiczniej rozkwita sztuka. Najlepszym potwierdzeniem tych słów jest słynny boom polskiego rocka. Muzyka oparta na buncie, indywidualizmie i szczerości, wykiełkowała na gruncie wijącego się w konwulsjach PRL-u.

Adam Adamczyk

Korzenie rodzimego rocka sięgają głębiej niż do lat 80., lecz przez długi czas nie potrafił on wybrzmieć z należytą mocą. Poszczególne zespoły jak gdyby dopiero badały teren i nabierały rozpędu, powoli kształtując swój styl. Szlaki przecierali Skaldowie, Czerwone Gitary, Niebiesko-Czarni oraz Czesław Niemen. Jednak mimo paru perełek (album Enigmatic Niemena) Polacy nie znaleźli swoich Beatlesów, zaś dekada lat 70-tych minęła w lżejszych rytmach: disco, popu, a dla ambitniejszych – jazzu lub bluesa. Co prawda na horyzoncie pojawiła się lublińska Budka Suflera oraz bluesowo-rockowe SBB (Silesian Blues Band, przemianowany na Szukaj, Burz, Buduj) z Siemianowic Śląskich – jednak to wciąż było zbyt grzecznie, konwencjonalnie, bez kontrowersji. Sygnałem do nadchodzącej rewolucji stało się powołanie do życia w 1978 roku Muzyki Młodej Generacji. Był to twór trudny do zdefiniowania. Pełnił rolę zarówno organizacji managerów i muzyków dostrzegających nadciągającą rewolucję, jak i swoistego nurtu artystycznego.

I tak początek nowej dekady okazał się jednocześnie zaczątkiem nowej epoki w polskiej kulturze muzycznej i młodzieżowej. Pomysłodawcy Muzyki Młodej Generacji, wraz z Telewizją Polską, postanowili dać wchodzącemu w dorosłość pokoleniu festiwal jakiego jeszcze nie było. Pełny ostrzejszych i alternatywnych brzmień, goszczący największe gwiazdy estrady, ale jednocześnie promujący muzyczne nowinki. Tak właśnie, w czerwcu 1980 roku opodal Kalisza rozpoczął się pierwszy Przegląd Muzyki Młodej Generacji – czyli po prostu Festiwal w Jarocinie.

Nie bez znaczenia pozostawały inne bigbitowe imprezy. W tym samym roku Toruń gościł pamiętny Festiwal Muzyki Nowofalowej, gdzie swój marsz na szczyt rozpoczęła Republika. Poznaniacy mieli swoją Rock Arenę, łodzianie Rockowisko, zaś wrocławianie koncerty Rocka na Wyspie. Nawet słynne Opole nie pozostało bierne i zaczęło chętniej promować odważniejszych wykonawców. Jednak to Jarocin zmienił układ sił. Był prawdziwą Mekką – uświadamiał fanom rocka i alternatywnego stylu życia z całego kraju, że nie są sami. Każda edycja oferowała słuchaczom występy największych gwiazd – z jednej strony – oraz konkurs talentów z drugiej. Nowe grupy po przejściu wymagających eliminacji miały realną szansę na ogólnopolską karierę. Możliwość tą wykorzystało zresztą wielu artystów, którzy nierzadko pozostawali na szczycie przez długie lata.

Kora dała czadu

W przełomowym 1980 roku, najpierw w Jarocinie, a zaraz potem w Opolu, popis dała grupa Maanam (wcześniej Maanam Elektryczny Prysznic). Charyzmatyczna Kora (właść. Olga Jackowska) – partnerka założyciela zespołu, Marka Jackowskiego – porwała tłumy surowym, ale żywiołowym wykonaniem przeboju Boskie Buenos.

Poza Maanamem w eterze pojawił się Porter Band (wcześniej związany z Jackowskimi), Kombi, Kasa Chorych, Exodus i Krzak. Ogółem, zainteresowanie nowym festiwalem zgłosiło aż 65 kapel (w kolejnych edycjach liczba ta przebijała 300!), z których kilkanaście najlepszych przeszło kwalifikacje. W konkursie talentów udział wziął – wkraczający na profesjonalne tory – Dżem z Ryśkiem Riedlem, który jednak przegrał finałową batalię z Ogrodem Wyobraźni. Swój debiut, za sprawą Nocnych Szczurów z Władysławowa, zaliczył także punk inspirowany zagranicznymi sukcesami Sex Pistols. Swoją szansę na debiut stracił natomiast tworzony przez nasto- i dwudziestolatków Kryzys (późniejsza Brygada Kryzys). Jak głosi plotka, rockmani nie dotarli do Jarocina, ponieważ… basista nie dostał zgody na wyjazd od rodziców.

Zresztą, początki rodzimego punk rocka – również przypadające na przełom lat 70. i 80. – siłą rzeczy nie mogły być usłane różami. Bo czy artyści kontestujący rzeczywistość, agresywni w formie i treści, mogli być w pełni akceptowani przez komunistów? Oczywiście nie, a cenzura sięgała nie tylko tekstów piosenek, ale nawet nazw zespołów! Dosadnie przekonała się o tym wspomniana Brygada Kryzys, której występ na jednej z imprez, organizatorzy uzależnili od zmiany lub skrócenia nazwy do Brygada K. Dla młodych punkowców taki kompromis był nie do przyjęcia, co przypłacili odsunięciem od koncertów i w niedalekiej przyszłości rozwiązaniem grupy. Tego błędu nie popełnili członkowie SS-20. Nazwa pochodząca od oznaczenia sowieckiej rakiety balistycznej Pionier – jednego z symboli zimnowojennych zmagań – została przeformowana na Dezertera. Swoją strategię wobec nowych form artystycznego wyrazu opracowała również propaganda. O młodzieżowej muzyce mówiono raczej niewiele, a jeśli już, to głównie artykułując przestrogi. Widzowie emitowanego w TVP programu Camerata mogli m.in. usłyszeć, że popularność punk rocka „z całą powagą uświadamia, jak wielkie szkody uczynił lekceważący stosunek władz oświatowych do spraw wychowania muzycznego i estetycznego w polskim szkolnictwie”.

W efekcie najbardziej hardkorowi wykonawcy początkowo nie liczyli na wielkie imprezy, trzymając się raczej klubów studenckich, na czele ze legendarnymi Hybrydami. Właśnie przy dzisiejszej ul. Złotej w Warszawie, schronienie w ciężkich momentach znajdowały takie zespoły jak Dezerter, Kult i T.Love. Jednak w końcu i oni wyszli z cienia.

Rok 1981

Mimo pewnych niedogodności, scena muzyczna rozwijała się lepiej niż dobrze. Koncerty organizowano wszędzie, zaś nowe kapele rosły jak grzyby po deszczu, również w mniejszych miastach. Te, które wybiły się dzięki Muzyce Nowej Generacji błyskawicznie uzyskały sławę i prestiż, w nielicznych tylko przypadkach blaknąc. Drugi Festiwal w Jarocinie przyniósł debiuty TSA (Tajne Stowarzyszenie Abstynentów) z Opola, Braku z Częstochowy oraz Opozycji (po roku przemianowanym na T.Love) z nastoletnim Muńkiem Staszczykiem. Kilka miesięcy później, podczas drugiego Festiwalu Grup Nowofalowych w Toruniu swoje przygody rozpoczęli TZN Xenna i Novelty Poland (późniejszy Kult).

Rockowa eksplozja idealnie zgrywała się z klimatem epoki. Muzyka oddawała narastające niepokoje społeczne, mówiąc głośno o tym, o czym wielu wolało milczeć.

Wtedy niespodziewanie, 13 grudnia 1981 roku gen. Wojciech Jaruzelski ogłosił wprowadzenie stanu wojennego na terenie całego kraju. Wydarzenie dezorganizowało życie każdego obywatela, ale muzykom szczególnie jawiło jako koniec świata. Grzegorz Ciechowski z Republiki wspominał: „Było takie partykularne myślenie. Chociaż przyszli rano po mojego byłego teścia, ja pomyślałem: k***a, co z koncertami? Padł strach, że to wszystko, co szykowaliśmy, runie”. Młodzi ludzie, którzy jeszcze kilka tygodni wcześniej występowali na scenie, podróżowali po kraju i nierzadko sympatyzowali z „Solidarnością” – nagle musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W świecie, gdzie radio unika rozrywki, wyjazd z miasta wymaga przepustki, wieczorami obowiązuje godzina milicyjna, a mężczyźni w wieku poborowym mogą w każdej chwili otrzymać powołanie do wojska.


Koncerty wentylowe

Dekret o stanie wojennym kładł w ręce urzędników niemal nieograniczone narzędzia służące „ochronie porządku publicznego, interesów państwa i praw obywateli”. Większość z nowych bądź zaostrzonych przepisów prawnych dotyczyła co prawda strajków i związków zawodowych, ale były również regulacje bardzo ogólne, mogące dotknąć także artystów. 5 lat pozbawienia wolności groziło za rozpowszechnianie wiadomości mogących wyrządzić poważną szkodę interesom PRL; za szerzenie wiadomości mogących wywołać niepokój publiczny lub rozruchy, a także za tworzenie nagrań zawierających takie treści.

Spodziewać byłoby się można, że kultura rockowa w Polsce padnie lub przynajmniej ulegnie zamrożeniu. Paradoksalnie jednak, władza nie odważyła się stawiać zapór na drodze nowej fali. W istocie, nawet feralnego 13 grudnia 1981 roku w Zamościu odbył się koncert TSA! Lokalni mundurowi wykazali się rozsądkiem i uznali, że nagłe odwoływanie ustalonej wcześniej imprezy mogłoby rozjuszyć setki zebranych sympatyków rocka.

Organizowanie kolejnych zgromadzeń często wymagało ustępstw i kompromisów, ale było wykonalne. Już w lutym 1982 roku Sala Kongresowa w Warszawie ugościła zespoły Kombi, Mech i Exodus. Oficjalnie był to koncert charytatywny na rzecz mazowieckich powodzian. Udało się nawet przekonać milicję, aby nie wprowadzała funkcjonariuszy na imprezę. Ze swojej strony menadżerowie mieli zadbać o to, aby występy zakończyły się odpowiednio wcześnie – tak by fani mieli szansę wrócić do domów przed godziną milicyjną. Dzięki tej specyficznej kooperacji, do poważnych incydentów dochodziło zaskakująco rzadko. Interwencje ZOMO lub MO były sporadyczne (podczas jednego z punkowych występów pomiędzy milicjantów a fanów weszli żołnierze na przepustce, rozładowując napięcie), podobnie jak prowokacje. Bodaj najbardziej pamiętna miała miejsce na koncercie Perfectu, gdy publika spontanicznie zamieniła słowa utworu Chcemy być sobą, skandując Chcemy bić ZOMO!

Jeśli chodzi o największe imprezy, to co ciekawe, nie odbył się festiwal w Opolu, ale już ten w Jarocinie – bez względu na pogłębiający się kryzys – konsekwentnie rokrocznie zawsze dochodził do skutku. Dlaczego komuniści pozwalali na tak duże wydarzenia gromadzące najbardziej niepokornych artystów w kraju? Być może była to próba ugłaskania młodego pokolenia. Pozostawienia mu pewnego marginesu swobody, jednocześnie odciągając je od Kościoła czy regularnej działalności politycznej. W końcu lepiej, aby dwudziestolatek wyrażał swoje frustracje pod sceną, aniżeli zapisał się do „Solidarności”. Część środowiska dostrzegało chytry plan rządu i mówiło nawet o „koncertach wentylowych”. Jednak większość robiła swoje, dając strapionym Polakom odrobinę rozrywki. W Jarocinie czy na Rock Blok popisy dawała Republika, TSA, Dezerter, Defekt Muzgó, Oddział Zamknięty, oraz Śmierć Kliniczna. Również w stanie wojennym, w bólach rodziła się kariera obecnego posła Pawła Kukiza, który wraz z kolegami tworzył kolejno grupy: CDN, Hak, Aya RL i w końcu Piersi.

Na rozstaju dróg

Rolę muzyki w stanie wojennym dobrze ujęła Kora, mówiąc, że rock „służył jako płaszczyzna narodowej identyfikacji, wyraz solidarności z polską mową, krajem, z jednoczesnym odcięciem się od działalności władzy”. Rzeczywiście, podobnie jak w innych państwach, bigbit pełnił funkcję artykulacyjną, wyrażając głośno niepokój i protest. A, że w Bloku Wschodnim sytuacja prezentowała się wyjątkowo ponuro – tym większe było znaczenie rocka.

Niewykluczone, że artyści potraktowali ciężar tej walki z reżimem poważniej od politycznych aktywistów z łona samej „Solidarności”. Po zakończeniu stanu wojennego upadek systemu był już tylko kwestią czasu. W miarę tej agonii, pomiędzy środowiskiem muzycznym, a opozycją – wydawałoby się naturalnymi sojusznikami – ujawniało się coraz większe niezrozumienie. Kiedy na jedno ze zgromadzeń „Solidarności” zaproszono Brygadę Kryzys – organizatorzy przestraszyli się zbyt śmiałego repertuaru i wycofali koncert w ostatnim momencie. Zresztą krytyka punk rocka była jedną z tych niewielu rzeczy, które łączyły „Trybunę Ludu” z katolickimi środowiskami zgromadzonymi wokół „Tygodnika Powszechnego”.

Jak stwierdził Tomasz Lipiński: „W momencie, gdy ludzie z Solidarności zaczęli dążyć do przejęcia władzy, to przestaliśmy im wierzyć”. Według dużej części rockmanów – nie mówiąc już o środowisku punkowym – opozycjoniści przybrali postawę wyczekującą, ugodową, wręcz uległą wobec reżimu; czego symbolem stały się rozmowy przy Okrągłym Stole. Dla zbuntowanych artystów była to zdrada ideałów, pogodzenie się ze znienawidzonym systemem. Ta gorycz nie minęła nawet po wielu latach, co dobrze oddaje tekst utworu Grzegorza Markowskiego:

Kumple walczący ze mną z reżimu siłami,
przejmowali władzę i zostali ministrami,
dostałem propozycję objęcia ambasady,

i kupna tanich akcji, nie wszedłem w te układy.

Bo zdałem sobie sprawę, że coś nagle umarło,
że Solidarności już nie ma, że wszystko przepadło.

Ci co walczyli kiedyś we wspólnej sprawie,
walczą z sobą o objęcie urzędów w Warszawie.
Zaczęli się oczerniać, kłócić o pieniądze,

zniknęła wspólna sprawa, czuć tylko władzy żądzę…

Literatura:

L. Gnoiński, Republika. Nieustanne tango, Warszawa 2016;
P. Zieliński, Scena rockowa w PRL. Historia, organizacja, znaczenie, Warszawa 2005;
A. Idzikowska-Czubaj, Funkcje kulturowe i historyczne znaczenie polskiego rocka, Poznań 2006;
J. Wertenstein-Żuławski, To tylko rock’n’roll, Warszawa 1990;
R. Kaczmarek, Historia Polski 1914-1989, Warszawa 2010.

/ pwł
 14
  • INTERNET-NIE-ZAPOMINA.PL24 IP
    INTERNET PAMIĘTA: młodzieżówka UW (dzisiaj PO) ukuła hasło: „GIERTYCH DO WORA, A WÓR DO JEZIORA!” -- patrz tutaj: https://wiadomosci.wp.pl/uczniowie-protestuja-przeciw-romanowi-giertychowi-6038707646538881g/3
    No, ale wówczas „salon” uważał R. Giertycha za czołowego faszystę -- patrz tutaj:
    http://forum.gazetD.a.pl/forum/w,28,43772090,43772090,Faszysta_wicepremier_Roman_Giertych.html
    Co innego dzisiaj: dzisiaj R. Giertych bryluje w „wolnych mediach” (gł. w TVN u red. M. Olejnik), a nawet chyba jest prywatnym adwokatem rodziny D. Tuska … JUŻ SIĘ WYLECZYŁ Z FASZYZMU?
    No, a dalej to już poszło -- oto kolejne przykłady:
    ex-prezes TK J. Stępień „Nie mówimy już o prawie. Liczy się goła siła, siła fizyczna. Wygra ten kto więcej ludzi wyprowadzi na ulicę” – tutaj:
    http://blogpublika.com/2016/11/16/magister-stepien-nie-mowimy-juz-o-prawie-liczy-sie-gola-sila-sila-fizyczna-wygra-ten-kto-wiecej-ludzi-wyprowadzi-na-ulice/
    i dalej: „Jerzy Stępień: Jeśli politycy nie załatwią kwestii TK w normalny sposób, społeczeństwo ich zmusi” – tutaj:
    http://wyborcza.pl/1,75398,20106575,jerzy-stepien-jesli-politycy-nie-zalatwia-kwestii-tk-w-normalny.html
    Stępień jako prawnik doskonale wie, że to jest PODŻEGANIE DO ZBRODNI!
    Warto również zwrócić uwagę, że to nie są jakieś pojedyncze przejęzyczenia, gdyż mamy do czynienia z permanentną narracją w podobnym „demokratycznym” stylu -- bo przecież ten prostak, były prezydent L. Wałęsa, dzisiaj ikona „totalnej opozycji” z KOD na czele (powiedzmy bez owijania w przysłowiową bawełnę: po prostu … BURAK NA „SALONIE III RP”) powiada: „geje powinni siedzieć w ostatniej ławie, albo nawet za murem" patrz m.in.:
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/walesa-geje-powinni-siedziec-w-ostatniej-lawie-albo-nawet-za-murem/6vhvr
    czytamy tam m.in.: "Ja sobie nie życzę, żeby ta mniejszość, z którą się nie zgadzam (...) wychodziła na ulice i moje dzieci i wnuki bałamuciła jakimiś tam mniejszościami - przekonywał były prezydent".
    Ale też:
    https://dorzeczy.pl/kraj/56101/
    Musimy-znalezc-pale-na-tego-karakana-Skandaliczne-slowa-Walesy-o-Kaczynskim.html

    TAK WALCZY O DEMOKRACJĄ LAUREAT POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA! czytamy m.in.: Lech Wałęsa: "Staję na czele fizycznego odsunięcia głównego sprawcy wszystkich nieszczęść"

    Ale też inni wyznawcy tej sekty „salonu III RP”: były prezydent B. Komorowski (ostatnio AKTYWISTA KOD) będzie walczyć o demokrację swoją sprawdzoną metodą, tj. " CZASEM TRZEBA WALIĆ DECHĄ W ŁEB” -- patrz np. tutaj:
    http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,20993052,bronislaw-komorowski-w-poznaniu-czasem-trzeba-walic-decha.html

    TAKI TO DEMOKRATA TEN NASZ EX-PREZYDENT!

    PS! na marginesie: kiedyś rządy większości wybranej w wolnych wyborach były nazywane DEMOKRACJĄ -- dzisiaj, w czasie post-prawdy, niemieckie „wolne media” nazywają to „TYRANIĄ WIĘKSZOŚCI” -- patrz tutaj:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Tyrania-wiekszosci-Niemiecka-gazeta-dosadnie-o-postawie-Polski,wid,18708397,wiadomosc.html?
    PO prostu: „nowoczesna” wersja sprawdzonej kiedyś szkoły goebbelsowskiej propagandy?
    Dodaj odpowiedź 6 0
      Odpowiedzi: 0
    • COGITO-ERGO-SUM IP
      przy okazji
      (ZA)PYTAM: CZY NIE JEST PRZYKŁADEM ZESZMACENIA, JEŻELI POLSKI SĘDZIA (może lepiej: SĘDZIA Z POLSKI) JEDZIE Z DONOSEM (tzw. „WYKŁADEM”) DO OBCEGO, NIEMIECKIEGO TRYBUNAŁU SPRAWIEDLIWOŚCI -- TEGO SAME TRYBUNAŁU, KTÓRY UZNAŁ, ŻE PAŃSTWOWA „NIEZALEŻNA” NIEMIECKA ZDF … NIE MUSI PRZEPRASZAĆ BYŁEGO WIĘŹNIA KL AUSHWITZ? -- tutaj:
      https://www.rp.pl/Opinie/308239973-Trybunal-Sprawiedliwosci-w-Karlsruhe-uznal-ze-telewizja-ZDF-nie-musi-honorowac-wyrokow-polskich-sadow.html
      Dodaj odpowiedź 9 0
        Odpowiedzi: 0
      • xxxxxxx IP
        Poczytajcie sobie jak reżim Pinocheta i jego tajna policja DINA postępowały z buntowniczymi artystami, obcinanie dłoni, karawana śmierci, zaginięcia, oblewanie benzynom i podpalanie.........
        Dodaj odpowiedź 1 5
          Odpowiedzi: 0
        • Tomek Globisz IP
          trudna sprawa opisać. na kilku stronach ten wielowątkowy oddolny ruch społeczny jakim była muzyka nowej generacji. Zapewne prawda w tym zakresie jest jak du.a - każdy ma swoją. ja mam tylko uwagę całkowitego pominięcia wkładu zespołu Perfect, którego lider Zbigniew Hołdys ( tak , wiem, dziś jeden z naczelnych krytyków PiSu) wrócił ze Stanów i przywiózł w głowie nowy plan jak ma wyglądać muzyka dla młodych .W zasadzie w mojej ocenie pojawiły się nagle trzy okoliczności , które wezbrały i wylały na młodzież nowy sposób wyrazu. Po pierwsze wspomniany występ Maanamu w Opolu, po drugie powrót
          z USA Hołdysa i po trzecie spławienie z Budki Suflera Jana Borysewicza. Te trzy "osoby" wyzwoliły nowy potencjał, który poraził młodzież ( w tym mnie), która odcięta od muzyki z Zachodu pomijając BoneyM , Abbę czy Africa Simona dała wyraz prostocie riffów, prostocie słów, prostocie zachowań i prostocie ubioru. A potem wszystko ruszyło niczym osławione już rolling Stones.
          Dodaj odpowiedź 1 2
            Odpowiedzi: 0
          • COGITO-ERGO-SUM IP
            na marginesie: LEKTURA OBOWIĄZKOWA: DEGRENGOLADA Amnesty International w Polsce (proszę, oceńcie sami) -- KLIKNIJ TUTAJ:
            https://www.rp.pl/Opinie/302129991-Rozmowa-Mazurka-Draginja-Nadazdin-Za-PO-tez-protestowalismy.html
            Rozmowa Mazurka. Draginja Nadażdin: Za PO też protestowaliśmy
            SMUTNA KOMEDIA … NIGDY SIĘ NIE SPODZIEWAŁEM, ŻE W TEJ (kiedyś szacownej) INSTYTUCJI DOJDZIE AŻ DO TAKIEJ PROSTYTUCJI POLITYCZNEJ … TO TOTALNE UPOLITYCZNIENIE I KOMPLETNY UPADEK TEJ MIĘDZYNARODOWEJ INSTYTUCJI!
            PS! Znamienne, że nikt z AI w Polsce nie wziął udziału w pogrzebie legendarnej, rosyjskiej obrończyni praw człowieka Ludmiły Aleksiejewej! Podobnie jak nikt od RPO A. Bodnara!
            https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/pogrzeb-ludmily-aleksiejewej-szef-kprm-wzial-udzial-w-uroczystosciach,891324.html http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,24257299,ludmila-aleksiejewa-nie-zyje-slynna-obronczyni-praw-czlowieka.html
            Ludmiła Aleksiejewa nie żyje. Legendarna obrończyni praw człowieka zmarła w wieku 91 lat
            TEGO NIE MOŻNA TAK ZOSTAWIĆ … DZISIEJSZA AI W POLSCE TO KARYKATURA OBRONY PRAW CZŁOWIEKA!
            Dodaj odpowiedź 5 0
              Odpowiedzi: 0
            • J.P.2 IP
              Bunt się skończył kiedy zaczęła się kasa. Ale słowa zostały " Postawią nowy pomnik bohatera, Wybiorą sobie nowego premiera, Stworzą nowy system polityczny, Będą dumni, że jest demokratyczny; Znowu szwindel szykują nowy, Znów się chcą dobrać do twojej głowy, Nie możesz ciągle dostawać w ryj, Nie daj się zabić - żyj" i  to się dzisiaj dalej dzieje. Nieważne 1985r czy 2018r. Władza działa tak samo niezależnie od systemu. Tacy sami ludzie mają ciąg na kasę i władzę czy w podległej czy w niepodległej. A młodzi zawsze będą zbuntowani - nie mają nic do stracenia.
              Dodaj odpowiedź 7 0
                Odpowiedzi: 0
              • Ruch11listopada IP
                TERAZ TO BY SIE PRZYDAŁO BO KOMUNA NIE UPADŁA A JEST OBECNA I TO PRZEZ UMOWE PRZY OKRĄGŁYM STOLE EPISKOPATU I PISU I PO SLD I PSL NOWOCZESNA ....TRZEBA W KOŃCU LUDZI KTÓRZY WYZNAJĄ TAKIE WARTOŚCI JAK BÓG HONOR OJCZYZNA POLSKA
                Dodaj odpowiedź 2 2
                  Odpowiedzi: 0
                • Pan M*rzyński - Filipiński IP
                  Oczywiście nikt na tej "walce", albo może na przaśnym show biznesie, "na miarę naszych możliwości i potrzeb" nie zarobił ani grosza.
                  Dodaj odpowiedź 0 0
                    Odpowiedzi: 0
                  • POLEXIT! IP
                    Wszystko nadal aktualne.
                    Dodaj odpowiedź 2 2
                      Odpowiedzi: 0
                    • Marta Kaczyńska IP
                      Ja nigdy nie byłam przeciwko pałom!!
                      Dodaj odpowiedź 2 6
                        Odpowiedzi: 0
                      • cesia IP
                        Tzw.muzyka młodzieżowa była lansowana i dotowana przez komunę , Republika miała się świetnie w stanie wojennym ...
                        Dodaj odpowiedź 1 3
                          Odpowiedzi: 0
                        • Freud IP
                          No i gdzie ci buntownicy z wentylowych koncertów wylądowali? W Kodach, Konstytucjach i innych bzdetach, okazali się umysłowymi miernotami. W sumie dziwaczny artykuł mieszający kolesi robiących karierę z bezkompromisowymi buntownikami, oraz miernotami intelektualnymi, którzy dawali się wkręcić służbom. Niestety, chyba większość młodzieży słuchała w tamtych latach Maanamu, Perfectu, Budki Suflera, itd., bo słuchali rzeczy popularnych, czyli wentyla bezpieczeństwa dla młodzieży, np. w postaci Listy Przebojów radiowej Trójki, prowadzonej przez obciachowego kolesia z dedeerowskim wąsikiem. Ale masa właśnie taka była. Normalna. Chodziła do szkoły, uczyła się i chciała do czegoś dojść, żyć normalnie jak szczęśliwcy na zachodzie, a w wolnej chwili poszaleć na koncercie. Większość zwyczajnie się nie buntowała, nie była tuzami inteligencji, ale czuła hormony okresu dojrzewania. Jedni chcieli zaliczać laski, a laski chciały dawać słynnym rockmenom. Popatrzcie kim są dziś nieomal wszyscy muzycy. Większość to skończone durnoty interesujące się tylko kasą i sławą. Robiące często laskę politykom. Ilu z nich myśli o sobie jako o elicie, której coś się należy? Dotyczy to również gwiazd z zachodu. Dlatego czytając artykuł zrozumiałem, że o wiele bardziej cenię dziś Ciechowskiego z Republiki niż buntowników jak Lipiński z Kryzysu. Biała Flaga Republiki nie była taka głupia, bo większość, która jej słuchała dziś maszeruje w pochodzie z białymi flagami lub różami. Kiedy myślę o muzykach z tamtych lat przypomina się mi kilka słów z piosenki WC (takiej punkowej grupy, a nie podróżnika) z około 1986 r.: "pokolenie konformistów - syf, pozabijać ich - czas już czas".
                          Dodaj odpowiedź 5 5
                            Odpowiedzi: 0
                          • trochę historii IP
                            Walka z Kumuną na festiwalu w Opolu -)))
                            Dodaj odpowiedź 4 0
                              Odpowiedzi: 0
                            • alpha IP
                              BRAK był z Łodzi a T.Love z Częstochowy :-)
                              Dodaj odpowiedź 3 0
                                Odpowiedzi: 0

                              Czytaj także