„Wieszatiel” - krwawy kat powstańców styczniowych

„Wieszatiel” - krwawy kat powstańców styczniowych

XIX-wieczna litografia przedstawiająca
XIX-wieczna litografia przedstawiająca "Wieszatiela". Autor nieznany / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 6
Rozstrzelać, powiesić, zesłać na katorgę – tak wyglądały ulubione decyzje Michaiła Murawjowa.
„System mój nie będzie się podobał, lecz zrezygnować z niego nie mogę i z góry to zapowiadam, znam bowiem dostatecznie naród polski i jestem przekonany, iż ustępstwami i słabością rzecz całą tylko pogorszyć możemy: spokój zaś możemy przywrócić w kraju jedynie środkami srogiej sprawiedliwości i prześladowaniem buntu” – tak w kwietniu 1863 r. wykładał swoje poglądy carowi Aleksandrowi II gen. Michaił Murawjow, w chwili mianowania go przez samodzierżcę Rosji generałem-gubernatorem wileńskim. Mieszkańcy północno-wschodnich ziem Rzeczypospolitej, wcielonych przemocą do Rosji, mieli się wkrótce przekonać, jak ową „srogą sprawiedliwość” rozumiał Murawjow, którego właśni rodacy już od dawna nazywali „Wieszatielem”.

Najgorliwszy rusyfikator

Urodzony rok po trzecim rozbiorze Polski, w tym samym roku, w którym zmarła ich inicjatorka Katarzyna II, Murawjow miał odegrać w dziejach Polaków rolę szczególną, kontynuując politykę carycy z błogosławieństwem jej następców. Nie tylko bezwzględnie zwalczał polskie dążenia niepodległościowe, lecz także gorliwie wspierał politykę rusyfikacji ziem Rzeczypospolitej i wynarodowienia ich mieszkańców.

W wieku zaledwie 16 lat uczestniczył w wojnie 1812 r. z Napoleonem i był ranny w słynnej bitwie pod Borodino. Później ukończył studia matematyczno-fizyczne na Uniwersytecie Moskiewskim i rozpoczął karierę wojskową. Podejrzewany o kontakty z dekabrystami, przesiedział kilka miesięcy w więzieniu, lecz ostatecznie nie znaleziono dowodów jego udziału w spisku przeciw Mikołajowi I. Czy było to aresztowanie przypadkowe – nie wiadomo, pewne jest jednak, że po 1825 r. jego kariera toczyła się bez przeszkód. Murawjow zajmował stanowiska gubernatorów ziem dawnej Rzeczypospolitej – w Witebsku, Mohylowie, Grodnie, Mińsku. Gorliwy zwolennik rusyfikacji, w dwóch pierwszych miastach doprowadził do zniesienia języka polskiego w administracji oraz sądownictwie i zastąpienia go rosyjskim.

Stanowisko gubernatora grodzieńskiego sprawował w 1833 r., kiedy rozpoczęła się partyzantka Józefa Zaliwskiego, na podległym mu obszarze kierowana przez Michała Wołłowicza i Adama Piszczatowskiego. To Murawjow zatwierdził wyroki śmierci na obu schwytanych przywódcach tej desperackiej próby powstańczej, czym chełpił się w swoich wspomnieniach, podobnie jak represjami, które objęły blisko 200 współpracowników obu insurgentów.

W końcu lat 40. XIX w. Murawjow uzyskał stopień generalski i członkostwo w Radzie Państwa, a w latach 1857–1861 sprawował funkcję ministra dóbr państwowych. Podał się do dymisji niby ze względu na stan zdrowia, a w rzeczywistości dotknięty niełaską cara Aleksandra II wskutek dokonanych malwersacji. Odchodził znienawidzony w sferach dworskich Petersburga. Znawca dziejów tego okresu Stefan Kieniewicz pisał, że „nad Newą otaczała go pogarda i niechęć – na skutek jego złych manier, bezczelności, intryganctwa i powszechnie znanego złodziejstwa”. Polityczna emerytura nie była mu jednak pisana, a i powszechna niechęć, która go otaczała, nie okazała się zjawiskiem trwałym.

Egzekucjami i krwią…

Powstanie 1863 r. wybuchło na Litwie w marcu. Miesiąc później, po utworzeniu kilkutysięcznego zgrupowania płk. Zygmunta Sierakowskiego, odniosło na tyle znaczące sukcesy, że w Petersburgu zaczęto się wręcz obawiać utraty Litwy. Te mocno przesadzone informacje spowodowały, że Aleksander II ponownie wezwał do służby pozbawionego wszelkich skrupułów Murawjowa i rozkazał mu stłumić powstanie, pozostawiając jednocześnie wolną rękę w doborze środków.

Murawjow odjeżdżał na Litwę żegnany błogosławieństwem metropolity moskiewskiego Filareta, który przesłał mu ikonę Michała Archistratega i ujmujące chrześcijańską łagodnością życzenia: „Niechaj Bóg za pośrednictwem Pana spełni dzieło prawdy i pokoju. Niechaj ześle niebieskiego Archistratega, imiennika Pańskiego, by szedł przed Panem z mieczem ognistym i osłaniał Pana niebieską tarczą”. Gubernator odpowiedział we właściwym sobie stylu: „Ciężki obowiązek spadł na mnie – uśmierzyć kraj, ukarać krzywoprzysięzców egzekucjami i krwią” (cytaty ze wspomnień Murawjowa za edycją wydawnictwa Zebra, przekład Zbigniew Podgórzec, opracowanie Paweł P. Wieczorkiewicz).

Krew popłynęła, zanim Murawjow zjawił się na Litwie. Będąc jeszcze w drodze, nakazał rozstrzelać Leona Zyberk-Platera, wziętego do niewoli w Inflantach. Przybywszy do Wilna, natychmiast dał kolejne przykłady bezwzględności. Jak wspominał, celowo uderzył najpierw we wspierające powstanie duchowieństwo katolickie. Ofiarami gubernatora padło dwóch duchownych: ks. Stanisław Iszora i ks. Rajmund Ziemacki.

Pochodzący ze starej szlachty litewskiej 25-letni ks. Iszora był wikariuszem w powiecie lidzkim, zaangażowanym w patriotyczną działalność poprzedzającą wybuch powstania styczniowego. Po rozpoczęciu walki odczytał z ambony manifest Rządu Narodowego oraz dekret o uwłaszczeniu chłopów. Stało się to wbrew poleceniu jego proboszcza, którego zresztą natychmiast zawiadomił o tym fakcie. Ten, spodziewając się aresztowania Iszory, kazał mu opuścić granice zaboru rosyjskiego. Duchowny był już poza nimi, kiedy dowiedział się o aresztowaniu proboszcza. Natychmiast wrócił i oddał się w ręce władz rosyjskich. W maju 1863 r. został skazany na pięć lat zesłania – wbrew oficjalnym zapewnieniom zaborcy, że każdy, kto dobrowolnie odda się w jego ręce, nie będzie podlegał karze.

Czytaj także:
Sztyletnicy – zapomniani polscy egzekutorzy

Wyrok zbiegł się z przybyciem do Wilna „Wieszatiela”. Ten nakazał powtórny sąd, który skazał ks. Iszorę na publiczne rozstrzelanie. Egzekucji dokonano 3 czerwca na pl. Łukiskim, dwa dni później zaś rozstrzelano tam ks. Rajmunda Ziemackiego, wikarego kościoła św. Rafała w Wilnie, powstańca jeszcze z 1831 r., który tak jak ks. Iszora został skazany na śmieć za odczytanie manifestu Rządu Narodowego. Nikczemność Murawjowa przejawiła się także w inny sposób. Kiedy na miejscu egzekucji duchownych zaczęły się zbierać tłumy mieszkańców Wilna, by uczcić ofiarę ich życia modlitwą, Murawjow wydał takie polecenie wileńskiemu policmajstrowi: „Rozkaż pan, kiedy zmrok zapadnie, wywieźć z kloak ze czterdzieści wozów ekskrementów i niech obleją nimi całe miejsce, gdzie księdza pochowano. Zobaczysz, wszyscy uciekną”.

Kolejny wyrok moskiewskiego wielkorządcy dotyczył Zygmunta Sierakowskiego, który ciężko ranny został schwytany po bitwie pod Medejkami, oraz innego powstańczego dowódcy – Bolesława Kołyszki. Podobno kiedy małżonka Aleksandra II i Aleksander Suworow apelowali doń, by wstrzymał decyzję o rozstrzelaniu Sierakowskiego, ten odpowiedział, że nie rozstrzela go, lecz każe powiesić. Kołyszko zginął na szubienicy 9, a Sierakowski 27 czerwca 1863 r. na pl. Łukiskim w Wilnie.

Jak pisze Bohdan Cywiński w książce „Obok Orla znak Pogoni”, zarówno „egzekucja Sierakowskiego, jak i wcześniejsze egzekucje wspomagających powstanie księży, miała w zamierzeniu Murawiowa podziałać paraliżująco na samych uczestników buntu. Przede wszystkim zaś – na wszystkich wspierających ich mniej lub bardziej czynnie, a także na tych, którzy, sami nie podejmując żadnych działań, uczestniczyli w manifestowaniu patriotycznych emocji i w ten sposób współtworzyli atmosferę poparcia powstania. Wszyscy oni mieli uznać swą bezsiłę i ukorzyć się przed rosyjską władzą. Nie da się zaprzeczyć, że taka reakcja dała się po śmierci Sierakowskiego zauważyć”.

Niszczyć dwory...

Kiedy te i kolejne egzekucje nie doprowadziły do zakończenia akcji powstańczej, „Wieszatiel” sięgnął po bardziej drastyczne środki. Rozkazał „niszczyć do cna dwory ziemiańskie i szlacheckie osady [...]. Wsie zaś, które brały udział w buncie, po przeprowadzeniu śledztwa, wysiedlać do guberni syberyjskich”. Ofiarą tych bestialstw padły istniejące od wieków zaścianki szlacheckie – m.in. Dzikie, Ibiany, Łukawica, Prużanka, Szczuki, Szczuciny i położona w pobliżu Białegostoku Jaworówka. W przypadku tej ostatniej Murawjow rozkazał wieś spalić, miejsce po niej zaorać, mieszkańców zaś popędzić do Białegostoku, a następnie zesłać na Syberię, w pobliżu Kraju Turkiestańskiego. Majątki ziemskie kazał konfiskować (łącznie 573), a ich właścicieli – o ile nie zginęli w walce lub z wyroku „Wieszatiela” – zsyłać na Syberię.


Jak podaje Dawid Fajnauhz w znakomitej pracy „1863. Litwa i Białoruś”,wśród innych metod tłumienia powstania znalazły się: kontrybucja narzucona polskiemu ziemiaństwu, a wynosząca 10 proc. ich dochodów, a także doraźne, bardzo dotkliwe kary pieniężne dla poszczególnych zaścianków szlacheckich wymierzane wówczas, gdyby w ich okolicy pojawił się oddział powstańczy. Większość ze zrabowanych w ten sposób pieniędzy została przeznaczona na wznoszenie na obszarze rządzonym przez Murawjowa cerkwi i kaplic prawosławnych – w ciągu dwóch lat zbudowano ich łącznie 161. Ponadto wielkorządca wynagradzał chłopów, którzy uczestniczyli w obławach na powstańców. Z części pieniędzy nigdy się nie rozliczył, nad czym jednak władze w Petersburgu przeszły do porządku. Wszystkie te działania miały tworzyć grunt do rusyfikacji kraju, czemu służyła także likwidacja katolickiego szkolnictwa parafialnego. Od 1 stycznia 1864 r. tylko duchowni prawosławni mieli prawo nauczania w szkolnictwie ludowym.

Murawjow zwiększył też liczbę komisji śledczych, tworząc je również na szczeblu powiatowym. Z jego inicjatywy nastąpiły masowe aresztowania, które stopniowo doprowadziły do rozbicia powstańczej organizacji cywilnej, na czele której stał Wydział Litewski. W sierpniu 1863 r. na pl. Łukiskim powieszono siedmiu jej członków, w tym przysłanego z Warszawy sztyletnika Jana Bieńkowskiego, który planował zamach na Murawjowa. Wkrótce zostali aresztowani i zginęli na szubienicach lub od kul plutonów egzekucyjnych członkowie Wydziału Litewskiego – Ignacy Zdanowicz i Tytus Dalewski, w styczniu 1864 r. – Konstanty (właściwie – Wincenty) Kalinowski, dziś bohater białoruski Kastuś Kalinowski. Jedynie aresztowanemu w końcu marca 1864 r. Józefowi Kalinowskiemu, który w wydziale odpowiadał za sprawy wojskowe, Murawjow zamienił karę śmierci na dożywotnią katorgę. Nie mógł rzecz jasna wiedzieć, że darował życie przyszłemu świętemu Kościoła katolickiego (pod zakonnym imieniem Rafał).

Czytelnik wspomnień Murawjowa może być zdziwiony, że większość miejsca zajmuje w nich nie jego walka z Polakami, o których pisał, że „nie mają dostatecznej wytrwałości, by przez dłuższy czas dążyć do jednego celu”, lecz Rosjanie ze sfer rządowych i dworskich, których uważał za największego wroga swojej polityki, a którzy – jego zdaniem – na wszystkie sposoby wspierali Polaków i usilnie przeszkadzali mu stłumić powstanie.

Z największą chyba niechęcią odnosił się do brata Aleksandra II – wielkiego księcia Konstantego, namiestnika Królestwa Polskiego i zwolennika umiarkowanej polityki wobec społeczeństwa polskiego, o którym twierdził, że „głośno nazywano go zdrajcą Rosji” i dlatego on jako gubernator Litwy „nie uważał za godne przyjmować Jego Wysokość” (tak też zrobił, kiedy Konstanty w drodze do Petersburga zatrzymał się w Wilnie). Murawjow w ogóle twierdził, że przedstawiciele arystokracji rosyjskiej, „wychowani na ideach europejskich, nie żywiąc szacunku dla swojej religii i swojej ojczyzny”, poza wyjątkami żywili sympatię do Polaków „i byli gorącymi ich obrońcami”.

Niemniej znacznie wyolbrzymiał on zarówno przeciwdziałanie sfer dworskich, jak i ich nastroje propolskie. W dobie powstania 1863 r. elity rosyjskie aprobowały w pełni politykę represji wobec Polaków. Murawjow wielokrotnie doświadczył też wyrazów sympatii, chociażby wtedy, gdy tłumnie witano go kwiatami i pochlebstwami na dworcu w Petersburgu po powrocie z Wilna w maju 1864 r. (ostatecznie został odwołany 10 miesięcy później). Kiedy zaś wspomniany już Aleksander Suworow, wnuk słynnego feldmarszałka Katarzyny II i sprawcy rzezi Pragi, który jednak nie wdał się w dziada, a politykę Murawjowa wobec Polaków krytykował, narażając się z jego strony na oskarżenie o „jawne protegowanie polskich rewolucjonistów”, odmówił podpisania dziękczynnego apelu do „Wieszatiela”, okazało się, że jest w tym stanowisku odosobniony. Jak pisał Jan Kucharzewski w swoim „Od białego caratu do czerwonego”, stanowisko Petersburga wyrażał raczej jeden z najbardziej znanych ówczesnych poetów rosyjskich Fiodor Tiutczew. Ów „ułożył wiersze, w których ironicznie przeprasza »humanitarnego wnuka wojowniczego dziada« za to, że bez jego pozwolenia postanowiono uczcić bohatera, który swym ofiarnym czynem uratował całość państwa rosyjskiego”.

Czytaj także:
Żydzi z Virtuti Militari. Zapomniani obrońcy Rzeczypospolitej

Ostatnia misja

Tymczasem dobijający siedemdziesiątki Murawjow zasiadł do spisania wspomnień poświęconych tłumieniu powstania styczniowego na Litwie, zawierających także niewielkie retrospekcje ze swoich rządów tamże w latach 30., wiele miejsca poświęcił również wpływowym Rosjanom dyskredytujących rzekomo jego politykę. Kiedy 4 kwietnia 1866 r. stawiał kropkę po ostatnim zdaniu swoich memuarów, wydawało się, że jest to równocześnie ostatni wyraz jego aktywności publicznej. Zrządzeniem losu tego samego dnia do spacerującego w petersburskim Ogrodzie Letnim Aleksandra II podszedł pewien człowiek i strzelił do monarchy. W ostatnim momencie jeden z licznych świadków (spacery cara w tym parku obserwowało zawsze liczne grono jego poddanych) podbił rękę zamachowca, a inni schwytali go. Car podszedł do niego i zapytał retorycznie, czy ten jest Polakiem, na co usłyszał ku swojemu zdumieniu, że Rosjaninem.

Zamach był szokiem dla Aleksandra II i jego otoczenia, świadczył równocześnie o tym, że policja carska jest całkowicie nieprzygotowana na takie zdarzenie. To zaś oznaczało powrót do łask Murawjowa, który stanął na czele istniejącej od kilku lat komisji śledczej do spraw politycznych. Sprawa Dymitra Karakozowa, gdyż tak nazywał się zamachowiec, skutkowała licznymi aresztowaniami w środowisku kół młodzieżowych powstałych pod wpływem organizacji Ziemla i Wola (dążącej do obalenia monarchii i przekazania całej ziemi w ręce chłopów). Działania komisji Murawjowa wpłynęły również na dymisje w administracji carskiej – urząd gubernatora Petersburga stracił nieprzychylny mu Aleksander Suworow, a także szef Korpusu Żandarmów Wasyl Dołgorukow. Wkrótce, 31 sierpnia 1866 r., Murawjow zmarł – jak można przypuszczać – w poczuciu satysfakcji z odniesionego zwycięstwa nad swoimi rosyjskimi oponentami.

Minęło kilkanaście lat i kat Litwy zaczął być postrzegany przez władze rosyjskie jako zasłużony dla państwa i dynastii. Dobitnym tego wyrazem było wzniesienie mu w 1898 r. pomnika w Wilnie. Jak pisał w wydanej z tej okazji odezwie Polskiej Partii Socjalistycznej młody Józef Piłsudski: „Murawjew kamienny urągać będzie naszej niedoli, jak ongi urągał żywy”.

Pomnik gen. Michaiła Murawjowa w Wilnie był jednak świadectwem jeszcze innego zjawiska. Otóż w ten sposób władze rosyjskie wyrażały aprobatę jego działalności na rzecz nie tyle stłumienia polskich dążeń niepodległościowych, ile w ogóle polityki niszczenia polskiej obecności na tym obszarze Rzeczypospolitej i pełnej jego rusyfikacji. I nie miało znaczenia, że Murawjow czynił to z sadystyczną przyjemnością, co dostrzegali współcześni mu Rosjanie, a co najdobitniej może wyraża relacja odnotowana przez Kucharzewskiego: „Szef sztabu Murawiowa opowiadał Nikołajowi Bergowi [rosyjskiemu historykowi], że gdy referował sprawy i proponował czasem złagodzenie przygotowanej do podpisu rezolucji, Murawiow wyrywał z jego ręki papier i szybko podpisywał. »Wyrazy powiesić, rozstrzelać wypadały zawsze wyraźniej od innych, jak gdyby pisane były ze szczególną miłością«”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 6/2017
Artykuł został opublikowany w 6/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł
 6
  • hucpa KAMIENICE IP
    karnowski CENZOR- aPOWIEDZ szewachz asnarii IL E MAJĄTKÓW POLSKICH żydzi pzrejmowali JASNE karnowski CENZORZE- A  W1918 NIE musieli zydzi oddawać JASNE szudrich
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • trochę historii IP
      Jeśli Chiny zajmą Rosję to koniec Polski
      Dodaj odpowiedź 5 3
        Odpowiedzi: 0
      • trochę historii IP
        A inni rosyjscy oficerowie walczyli w polskich szeregach, strzelali do carskich oprawców. Rosyjscy i polscy narodowolcy razem organizowali zamachy na cara. Polscy socjaliści i rosyjscy socjaliści-rewolucjoniści współpracowali ze sobą. Naprawdę rusofobia to poważny defekt
        Dodaj odpowiedź 6 1
          Odpowiedzi: 0
        • RUCH NARODOWY IP
          Bo czasami nie warto robić powstania gdy nie będzie żadnych rezultatów a tylko jeszcze bardziej utrata statusu ludnościowego dobytku i ekonomicznego. Powstanie wypowiada się wtedy kiedy przeciwniki toczy śmiertelną wojnę z innym silnym podmiotem a nie w czasie jego pokoju. Robić dzieci i robić z nich Polskich Patriotów ekonomistów adwokatów praca od podstawa a nie utrata krwi na marne.
          Dodaj odpowiedź 15 0
            Odpowiedzi: 0
          • Jeszcze trochę IP
            To przyjemny tekst, zwłaszcza dla słowianofilów, ale nadciaga zemsta, Chiny wyprują flaki Rosji, nie bacząc na płeć wiek...
            Szkoda mi tylko dzieci i tych przyzwoitych Rosjan, za czyny ojców prawnuki odpowiadać będą
            Dodaj odpowiedź 6 2
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także