Wstydliwe zwycięstwo

Wstydliwe zwycięstwo

Dodano:   /  Zmieniono: 

Jan Pietrzak od lat walczy o to, by do roku 2020, do 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej, stanął w stolicy godny tego wydarzenia łuk triumfalny. Miałem honor dołączyć do jego starań swoje skromne wysiłki, bo fakt, że największe wydarzenie we współczesnej historii Polski jest tak lekceważone, uważam za haniebną aberrację. Urządzamy co roku coraz bardziej wymyślne obchody kontrowersyjnego (najdelikatniej mówiąc) powstania, a o tym, jak Polacy potrafili własnymi siłami odnieść ogromny triumf, zbudować błyskawicznie struktury nowego państwa, zdolne w szybkim czasie zorganizować i wyekwipować milionową armię, która powstrzymała pochód bolszewizmu, a tym samym uratować i siebie, i całą Europę – pamiętać nie chcemy.

Nie było w dziejach Polski większego sukcesu – być może Grunwald, ale do zwycięstwa nad Krzyżakami przygotowała się Polska wiele lat, podczas gdy szarańcza bolszewicka spadła na świat i na nas nagle. I cóż, oficjalnie nawet to właśnie 15, a nie 1 sierpnia jest świętem państwowym – ale w walce o pamięć przegrywa. Rymkiewiczowskie wizje monumentalnej ofiary, całopalenia setek tysięcy i zagłady miasta, ot, tak, żeby pokazać światu, jaki był dla nas niedobry, a my jacy dzielni – podniecają chorego polskiego ducha znacznie bardziej niż historyczny dowód, że wbrew stereotypowi Polacy potrafili nie tylko cierpieć i ginąć, lecz także odnosić oszałamiające sukcesy.

Wieloletnie starania Towarzystwa Patriotycznego i kilku innych społecznych inicjatyw o uczczenie tej wielkiej daty, po licznych rozmowach, obietnicach i dyskusjach nad lokalizacją, ostatecznie zaowocowały niedawno telefonem od jakiegoś niskiego rangą urzędnika, że administracja Hanny Gronkiewicz-Waltz gotowa jest nazwać imieniem Bitwy Warszawskiej… kładkę rowerową, którą zamierza zbudować nad Wisłą. Budowy czegokolwiek specjalnie dla uczczenia rocznicy, a już zwłaszcza łuku triumfalnego, nie widzi potrzeby.

Po pani Gronkiewicz-Waltz nikt rozsądny nie spodziewa się niczego dobrego. Jednak niestety tępego oporu doświadcza pamięć o wielkim polskim sukcesie nie tylko ze strony niedobitków odwołanej przez wyborców władzy i jej zaplecza. Pod tym względem, niestety, żadna dobra zmiana nie nastąpiła. A czasu coraz mniej… 

Cały artykuł dostępny jest w 33/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Rafał A. Ziemkiewicz
 0
Czytaj także