77 lat temu Niemcy zaatakowały Polskę. II Wojna Światowa stała się faktem

77 lat temu Niemcy zaatakowały Polskę. II Wojna Światowa stała się faktem

II Wojna Światowa
Dodano
1 września 1939 roku na mocy zawartego w sierpniu 1939 roku Paktu Ribbentrop-Mołotow, III Rzesza zaatakowała Polskę na lądzie, morzu i w powietrzu. Podpisany przez hitlerowskie Niemcy i ZSRS dokument zakładał podział terytorium II Rzeczpospolitej pomiędzy agresorów na linii Narew, Wisła, San.

"Postępować brutalnie! Celem wojskowym zniszczenie Polski"

22 sierpnia 1939 roku Adolf Hitler w przemówieniu do żołnierzy Wehrmachtu powiedział wprost: „Zniszczenie Polski na pierwszym planie. (…) Litość wykluczyć z serca. Postępować brutalnie! (…) Prawo należy do silniejszego. (…) Celem wojskowym jest zupełne zniszczenie Polski”. Już 1 września, inwazją lądową, morską i powietrzną plan Hitlera został z ogromną determinacją wcielony w życie. Przybyły do Wolnego Miasta Gdańsk pod pretekstem "wizyty kurtuazyjnej" pancernik „Schleswig-Holstein” o godz. 4.48 rozpoczął ostrzał polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Zdarzenie to uważa się za symboliczny początek II Wojny Światowej. Historycy wskazują jednak, że trzy minuty wcześniej Niemcy zaczęli bombardowanie Wielunia, zaś 11 minut wcześniej doszło do ataku na most w Tczewie.

Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne...

1 września do obywateli Rzeczpospolitej zwrócił się prezydent Ignacy Mościcki: „Obywatele Rzeczypospolitej! Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i Historii. W tej chwili dziejowej zwracam się do wszystkich obywateli państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały naród w obronie swojej wolności, niepodległości i honoru skupi się dookoła Wodza Naczelnego i sił zbrojnych oraz da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz działo w historii stosunków polsko-niemieckich. Cały naród polski, błogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z armią, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa”.

Zdradzeni

Polscy dowódcy doskonale wiedzieli, że w związku z przewidzianymi w umowach sojuszniczych terminami, na pomoc będą musieli poczekać przeszło dwa tygodnie. Cel jedyny: wytrwać, aby nie zawieść Wielkiej Brytanii i Francji. Podczas gdy polscy żołnierze nadludzkim wysiłkiem powstrzymywali niemiecką ofensywę, 12 września we francuskim Abbeville na tajnej konferencji spotkali się premierzy WB i Francji  Neville Chamberlain i Edouard Daladier. To właśnie tam zapadła zdradziecka decyzja o rezygnacji z obiecanych Polsce działań na froncie zachodnim i brytyjskich nalotów na Niemcy. Któż wie, jak potoczyłyby się losy Polski, Europy i świata, gdyby nie zdrada naszych sojuszników? Możliwy scenariusz września 1939 roku wyłania się z zapisków francuskiego marszałka, dowódcy sił alianckich Alphonse'a Juina: "Można było wejść jak w masło w pozycje niemieckie, można było rozstrzygnąć wojnę w 1939 roku. Trochę zdecydowania i charakteru. (...) Co za hańba, co za wstyd, co za głupota zarazem. To idealna sytuacja, wręcz modelowa, w której można było pobić przeciwnika wychodząc na jego odsłonięte tyły. Przy tym zdrada wiernego przyjaciela (Polski  - red.)". Ocenę ówczesnych zdolności militarnych III Rzeszy powielił w czerwcu 1946 roku w Norymberdze były szef niemieckiego sztabu generalnego Alfred Jodl. Stwierdził wówczas, że o ile we wrześniu '39 roku Niemcy były w stanie zniszczyć osamotnioną Polskę, o tyle nie miały zdolności odparcia ataku zjednoczonych sił sojuszniczych. – I jeżeli nie przegraliśmy już w 1939 roku, to tylko dlatego, że w czasie kampanii polskiej mniej więcej 110 francuskich i brytyjskich dywizji zachowało się kompletnie biernie, mając za przeciwnika jedynie 23 niemieckie dywizje – wskazywał Jodl.

Przypieczętowaniem polskiej tragedii roku '39 był 17 września, kiedy zamiast pomocy sojuszników, na wschodnie tereny II RP łamiąc pakt o nieagresji wkroczyła Armia Czerwona. Pod pretekstem obrony mniejszości narodowych, przyniosła terror, zagładę, mordy, perspektywę wywózek na Syberię.

Mimo beznadziejnego położenia zaatakowanej z czterech stron Polski, Wojsko Polskie broniło się do początku października. 28 września kapitulowała Warszawa, zaś 2 października przewadze nieprzyjaciela uległa załoga Helu. Jako ostatni broń złożyli żołnierze gen. Franciszka Kleeberga walczący pod Kockiem w ramach Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”.

Utrata niepodległości stawała się faktem. Ostatnia nadzieja upadła wraz z kapitulacją broniącej się bohatersko stolicy. Panujące tego dnia wśród żołnierzy polskich nastroje opisał w swojej książce „Wycinek z historii jednego życia” ppłk. Emil Kumor: „Sama myśl o utracie niepodległości doprowadziła ich do takiej depresji psychicznej, że wielu z nich popełniło w tym dniu samobójstwo w dawnym Hotelu Oficerskim w Galerii Luksemburga”. Sytuację szybko opanował jednak generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski powołując do życia Służbę Zwycięstwu Polski,  która stała się zalążkiem późniejszej Armii Krajowej.

Jesienią 1939 roku Polska znów straciła niepodległość, i trafiła tym samym pod dwie okupacje, przerastające swym okrucieństwem wszystko, czego naród polski doświadczył w swojej historii.

Fot. Wikipedia/ Domena Publiczna

 0

Czytaj także