Codzienne felietonyPowrót kwestii kapłaństwa kobiet

Powrót kwestii kapłaństwa kobiet

Papież Franciszek i bp Kościoła Szwecji ks. Antje Jackelén
Papież Franciszek i bp Kościoła Szwecji ks. Antje Jackelén / Źródło: PAP / ETTORE FERRARI
Dodano 35
To, że Kościół czeka wiosna, że znajduje się on u progu nowego, nadzwyczajnego rozkwitu było, można sądzić, stałym elementem przesłania Jana Pawła II. Jednak ta przynajmniej przepowiednia najwyraźniej się nie sprawdziła. Według danych „Osservatore Romano” z początku lutego 2017 roku nie tylko, że ciągle spada ogólna liczba powołań, ale także rośnie grupa ludzi, którzy odchodzą z zakonów i ze stanu kapłańskiego. Statystyki są wręcz przerażające.

Jak podał arcybiskup Jose Rodriguez Carballo, sekretarz Kongregacji ds. Życia Konsekrowanego każdego roku ponad dwa tysiące osób porzuca stan duchowny. Komentując te informacje włoska „La Repubblica” przypomniała słowa papieża Franciszka, który w obliczu tak głębokiego kryzysu powiedział, że „jest zrozpaczony” i dodał w swoim stylu, że istnieje ryzyko, iż „coraz mniejsze zakony przywiązują się do pieniędzy, które są diabelskim nawozem”. Mówił także, że powodem tak licznych odejść jest panująca >>kultura prowizorki<<, relatywizm i >>dyktatura pieniądza<<. Franciszek porównał nawet narastający proces odchodzenia duchownych z Kościoła do „krwotoku”. Rzeczywiście, czytając dane podawane przez arcybiskupa Carballo trudno mieć inne skojarzenia. Tym bardziej że większość wystąpień dotyczy ludzi w wieku od 30 do 50 lat, co pociąga za sobą coraz szybsze starzenie się zakonników, sióstr zakonnych i księży. To zatem, że Kościół zmaga się z postępującą chorobą nie ulega wątpliwości. Jednak można się spierać o przyczyny.

Papież Franciszek wspomniał o „krwotoku” i sądzę, że to porównanie wyjątkowo trafne. Tyle że, niestety, użycie trafnej metafory nie wystarczy. Jeśli mowa o krwotoku to powstaje proste pytanie skąd on się wziął? Jaka rana go wywołała? Co sprawia, że ów upływ krwi zamiast maleć z roku na rok zdaje się mieć bardziej gwałtowny charakter?Nie wydaje się, żeby mogły to wytłumaczyć wspomniane przez Franciszka powody, czy to owa kultura prowizorki czy też dyktatura pieniądza. Ten drugi powód jest stary jak świat, dążenie do bogactwa i chciwość nie są obecnie większe niż w przeszłości. Podobnie „prowizoryczność” cywilizacji współczesnej jakoś nie przeszkadza rosnąć w siłę innym wspólnotom religijnym, czy to muzułmańskim w Europie czy zielonoświątkowym, jak to się dzieje w Ameryce Południowej. Gdzie zatem tkwi źródło owego „krwotoku”? Czym jest ta pierwotna rana, która jest tak otwarta, że Kościołowi nie udaje się wciąż zatamować krwi?

Łatwo sprawdzić, odwołując się do statystyk, że pierwszym i prawdziwym momentem załamania były lata 60., okres po Soborze Watykańskim II. Wydaje się, że doskonale to rozumiał poprzednik Franciszka, Benedykt XVI. Wiedział, że prawdziwym źródłem kryzysu katolicyzmu jest zerwanie ciągłości z Tradycją, oderwanie współczesnego Kościoła od dziedzictwa, które powinno być dla niego zawsze jedyną prawdziwą miarą. Benedykt XVI rozumiał dobrze, że wspólnota, która neguje, kwestionuje i podważa nieustannie to, co wcześniej ją uformowało, co było dla niej święte i nienaruszalne staje na skraju rozpadu. Widział choćby jak straszliwe szkody wyrządziła Kościołowi przeprowadzona przez Pawła VI reforma liturgiczna, która z dnia na dzień przekreśliła wydawało się nienaruszalne formy pobożności. Więcej: zachwiała ona tożsamością kapłanów.Zamiast być tymi, którzy oddzielają to co święte od świeckiego, którzy na ołtarzu składają bezkrwawą ofiarę stali się przede wszystkim liderami społecznymi i animatorami życia wspólnotowego. Dlatego Benedykt XVI w swoim programowym wystąpieniu mówił o potrzebie odczytania Soboru Watykańskiego II w świetle Tradycji, o przywróceniu ciągłości z pokoleniami minionymi, o potrzebie reformy „reformy”. Mógł to robić, bo wierzył, że źródłem kryzysu nie są same teksty Soboru, lecz ich błędna interpretacja, za co szczególnie obwiniał media. Tylko czy to słuszne? A może brutalna prawda jest bardziej bolesna? Może przyczyną krwotoku jest to, że wskutek Soboru po raz pierwszy sama władza papieska zaczęła być używana nie tak jak zawsze – do zachowania Tradycji, przestrzegania wierności, bronienia przed światem tego, co przekazane – ale do wprowadzania zmian? Urząd, który miał chronić i przechowywać, pilnując nienaruszalności i niezmienności depozytu, przeszedł mutację i stał się urzędem charyzmatycznym. Nagle okazało się, że władza może służyć do dokonywania nowych gestów i zaskakujących ruchów, formułowania oryginalnych nauk i forsowania własnych opinii z powołaniem się na rzekomo obudzonego Ducha.

Tu moim zdaniem tkwi istota problemu. Bowiem skutkiem tego nowego podejścia – tym co ostateczne nie jest głos Tradycji, ale opinia, czasem z ową Tradycją sprzeczna, urzędującego papieża, powołującego się na objawienie Ducha – musi być wprowadzenie relatywizmu w samo centrum życia kościelnego. O ile w przypadku wcześniejszych papieży zmiana dotyczyła spraw z punktu widzenia zwykłych katolików dość abstrakcyjnych – dialogu międzyreligijnego, ekumenizmu – o tyle Franciszek uznał, co wydaje się być całkiem logiczne, że może posunąć się dalej i że zmiany mogą obejmować też etyczną naukę Kościoła. Tak jak Paweł VI nie czuł się związany encykliką Piusa XII „Mediator Dei”, która uniemożliwiłaby reformę liturgii, a Jan Paweł II nie musiał słuchać Piusa XI i jego „Mortalium animos” organizując spotkanie w Asyżu, tak i Franciszek może podejmować nowe, niespodziewane inicjatywy i głosić nowe rozumienie starych zasad. Czasem może to prowadzić do przekreślenia nauk swoich poprzedników, co jednak jest zrozumiałe: Bóg rzeczywiście szykuje niespodzianki, a tym, który jest powołany do ich odczytania jest za każdym razem biskup Rzymu. Przeszłość już nie wiąże, to co minione nie ogranicza, stare rozstrzygnięcia nie muszą obowiązywać.

Doskonałym przykładem takiego nowego podejścia jest kwestia „kapłaństwa kobiet”. Rzecz wydawała się rozstrzygnięta nieodwołalnie, bo przecież Jan Paweł II w 1994 roku w liście apostolskim „Ordinatio Sacerdotalis” stwierdził, że Jezus wybrał na kapłanów wyłącznie mężczyzn, w całej historii Kościoła kobiety nigdy kapłankami nie były i Kościół nie może w żaden sposób udzielać kobietom kapłaństwa. „To rozstrzygnięcie ma być dla wszystkich wiernych Kościoła czymś ostatecznym”. To samo potwierdziła później Kongregacja Nauki Wiary, która ogłosiła, że nauka ta „musi być podtrzymywana zawsze, wszędzie i przez wszystkich wiernych”. Jednak jak pisze włoski komentator i publicysta, Sandro Magister, mimo tych wszystkich zakazów i jednoznacznych sformułowań, Franciszek, choć sam wcześniej potwierdził słowa Jana Pawła II, właśnie rozpoczął debatę na ten temat.

Magister przywołuje artykuł jezuity Giancarlo Paniego, który został zamieszczony w ostatnim wydaniu jezuickiego pisma „La Civilta Cattolica”, które to pismo nie tylko jest redagowane przez zaufanego Franciszka – jezuitę Antonio Spadaro – ale też uchodzi za niemal oficjalny organ Watykanu. Otóż jak wynika z artykułu ojca Pani to co Jan Paweł II uważał za rozstrzygnięte raz i na zawsze… wcale być takim nie musi. To, że coś nie miało nigdy miejsca w przeszłości, stwierdza autor tekstu, nie znaczy, że nie może pojawić się w przyszłości. To prawda, że wcześniej Kościół kobiet nigdy do kapłaństwa nie dopuszczał, jednak zmiany kulturowe doprowadziły do nowej definicji kobiety, z czego należałoby wyciągnąć wnioski. Jezuita dochodzi do konkluzji, że chociaż obecnie w kwestii kapłaństwa kobiet stanowisko Kościoła jest jasne, to „wielu katolików ma poważny problem, żeby zrozumieć racje tej decyzji, tak, że wydają się one nie tyle wyrażać autorytet, co oznaczać autorytaryzm.” Piękne określenie słów Jana Pawła II, nieprawdaż? Ale jezuita się nie waha: Bardzo trudno zrozumieć, pisze, jak pogodzić wykluczenie kobiet z kapłaństwa z głoszeniem przez Kościół ich równej godności. Sugestia jest zatem wyraźna: należałoby ponownie rozważyć kwestię i kobiety do kapłaństwa dopuścić.

Przypominam, co napisał Magister – są to tezy z artykułu pisma będącego oficjalnym niemal głosem papieża! Nie jest to tekst lewicowej ekstremistki, ale uznanego zakonnika, który ukazał się w piśmie jednego z najbliższych współpracowników Franciszka.

Czyż nie jest to najlepszy dowód na prawdziwość mojej tezy? W dzisiejszych czasach nic nie jest niezmienne i niewzruszone, raz na zawsze obowiązujące, bo Bóg pełen jest niespodzianek.

 35
  • Silesius IP
    Panie, po co te dywagacje. Sprawa jest prosta. SW II do kosza i po problemie. Po prostu reset. Alternatywą jest schizma. Wybierajcie, moderniści.
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jamci IP
      Św. Jan Paweł II powiedział, że Kościół odnowi się przez krew. Czyli - najpierw męczeństwo, potem 'wiosna Kościoła'. Się powtarzam, ale informacje podane w 1975 r. w Akita, przerażające, zostały uznane przez Kościół. Podobnie jak dramatyczne wezwanie do pokuty z Fatimy. Codzienny Różaniec konieczny, czasu już nie ma.
      Dodaj odpowiedź 6 3
        Odpowiedzi: 0
      • SOP78 IP
        Tragiczna w skutkach decyzja Benedykta XVI o abdykacji wprowadziła na tron piotrowy człowieka, który już pierwszego dnia przywitał się z wiernymi słowami: dobry wieczór, zamiast laudetur Iesus Christus. Zamiast strażnika ortodoksji i Tradycji mamy więc "równego gościa", który każdemu chce powiedzieć coś miłego. Szczególnie nieprzychylna Kościołowi prasa jest zachwycona obecnym pontyfikatem jako rzekomo nowoczesnym i otwartym na współczesność. Tradycja staje się czymś niepotrzebnym, nie ma stałych prawd, wszystko zależy od kontekstu sytuacyjnego. Nic więc dziwnego, że skoro nic nie jest stałe, to i wierność powołaniu kapłańskiemu nie jest stała, a w konsekwencji masowe odejścia księży i zakonników. Sobór Watykański II i jego aggiornamento to początek tego procesu. I jeśli Duch Święty na następnym konklawe nie powoła Piusa XIII, to czeka nas okres narastającego chaosu, coraz bardziej pustych kościołów, najpewniej zamienianych masowo na meczety.
        Dodaj odpowiedź 16 3
          Odpowiedzi: 1
        • xsawer IP
          kościół to wierni i jak ich zabraknie to wiara umiera na zachodzie jest właściwie w zaniku dominującą religią staje się tam islam Watykan cokolwiek by teraz zrobił nawet dopuszczając kobiety do kapłaństwa i tak nie odwróci tej sytuacji
          Dodaj odpowiedź 8 1
            Odpowiedzi: 0
          • luketjorself IP
            Kościół odkąd powstał "znajduje się u progu nowego" i poddany jest ciągłym zmianom.
            W VI w. pojawiła się nauka o czyśćcu.
            W IX w. wprowadzono doktrynę o wniebowzięciu Maryi.
            W XI w. pojawił się różaniec.
            Od XII w. spowiedź i kanonizacja świętych.
            XIII w. zakaz czytania Biblii.
            XVI w. początek kultu relikwii.
            itd.
            Dodaj odpowiedź 16 7
              Odpowiedzi: 1
            • Balsam Łomżyński IP
              Lisicki, czy wy przypadkiem nie uważacie, że kobiety prowadzą samochody gorzej, niż mężczyźni?
              Dodaj odpowiedź 6 16
                Odpowiedzi: 1
              • Balsam Łomżyński IP
                Lisicki, jak braliście program radiowy w Trójce z rąk po stokroć bardziej utalentowanego bliźniego, postępowaliście, Lisicki, zgodnie z Tradycją.
                Dodaj odpowiedź 10 12
                  Odpowiedzi: 0
                • Baba Banga IP
                  Nalezy przypomiec Franciszkowi bardzo stare i bardzo trafne powiedzenie: Ta odwieczna prawde zapamietaj osle, gdzie diabel nie moze , tam kobiete posle.
                  Dodaj odpowiedź 13 8
                    Odpowiedzi: 0
                  • Silesius IP
                    Panie redaktorze, po co te dywagacje. Przecież Pan świetnie wie, że przyczyna choroby Kościoła jest jedna i nazywa się Sobór Watykański II. Reszta to tylko pochodne.
                    Dodaj odpowiedź 25 7
                      Odpowiedzi: 0
                    • Wesky IP
                      Panie Lisicki. Dobrze byłoby zadać sobie w tym kontekście stanu kościoła inne zagadnienie - czy odnowienie kościoła właśnie nie przebiega w tej sposób, że stary system musi odejść. Czy istnienie kościoła w tej formie, w jakiej do tej pory istniał, jest do utrzymania? Czy nalewa sie młode wino do starych buklakow? A jeżeli te przemiany są od Boga, to czy jest Pan w stanie im sie przeciwstawić? Jako człowiek wierzący wszak Pan wie, że kościół sie nie skończy, zgodnie z obietnica Jezusa.
                      Dodaj odpowiedź 11 12
                        Odpowiedzi: 0
                      • Ken Unadjusted IP
                        "Na tej opoce zbuduję mój Kościół a bramy piekielne go nie przemogą" - więc nie ma co się za bardzo martwić.
                        Dodaj odpowiedź 29 2
                          Odpowiedzi: 0
                        • obserwator IP
                          podstawowym problemem jest zbyt duza roznica miedzy tym co mowil i robilJesus a tym czego naucza i w praktyce robi kosciol
                          Dodaj odpowiedź 15 4
                            Odpowiedzi: 0
                          • Katolik IP
                            Bez podmiotowej roli kobiet w niej religia chrześcijańska w jej powstaniu i w całej jej historii aż do dnia dzisiejszego jest wogóle nie do pomyślenia i tak też będzie na zawsze:

                            youtube
                            youtube
                            youtube
                            youtube
                            Dodaj odpowiedź 9 1
                              Odpowiedzi: 0
                            • Zamach na Beatę Szydło IP
                              Bardzo goraco polecam ten materiał i przekazcie go dalej http://www.tvradom.pl/wiadomosci/169,przyjazd-angeli-merkel-i-wypadek-pani-premier-szyd
                              Dodaj odpowiedź 1 2
                                Odpowiedzi: 1
                              • Herwin IP
                                Obawiam się, że Kościół Katolicki wkracza na drogę, którą przeszły główne kościoły protestanckie, nie bacząc na opłakane skutki jakie przyniosło im "unowocześnianie" i poddanie się politycznej poprawności.

                                Rozmiękczanie doktryny Kościoła przyniosło przewlekły kryzys wiary i powołań. Teraz próbuje się kryzys zażegnać przez dalszą relatywizację depozytu Wiary. Takie działania mogą jedynie pogłębić problemy, choć naprawdę chciałbym się w tej sprawie mylić.

                                Podobnie postępują włodarze Unii Europejskiej, których unitarna wizja sprowadziła na UE kłopoty, a oni w ramach programu naprawczego proponują jeszcze więcej tego co szkodliwe.
                                Dodaj odpowiedź 31 2
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także