EkonomiaWzrost płacy minimalnej? Trzmiel wskazuje pozytywy

Wzrost płacy minimalnej? Trzmiel wskazuje pozytywy

Antoni Trzmiel
Antoni Trzmiel / Źródło: TVP
Dodano 35
– Gros Polaków zarabia w dużych firmach. Dla nich fundusz płac nie jest tak wielki. Tym bardziej, że w dużej części są to firmy zagraniczne. Zarabiamy 20 proc. pensji minimalnej mniej niż Czesi, ale nie mamy przecież aż tak dużych różnic – mówił w Radiu dla Ciebie Antoni Trzmiel, szef portalu DoRzeczy.pl i dziennikarz TVP.

Głównym tematem dyskusji w poranku RDC był wzrost płacy minimalnej. Redaktor naczelny DoRzeczy.pl oraz dziennikarz TVP Antoni Trzmiel wskazywał jako jedyny na pozytywne strony takiego działania. – Jeśli spojrzymy po PIT-ach, to 546 miliardów wypłacane jest co roku w firmach zatrudniających powyżej 9 pracowników, czyli tych większych. Jedynie 9 proc. z nich to wynagrodzenie minimalne. Jeśli chodzi o mikroprzedsiębiorstwa, czyli zatrudniające od 2 do 9 osób, to tutaj skala tych wypłaconych pensji, to 48 miliardów i tu faktycznie 33 proc. to pensja minimalna. Gros Polaków zarabia w dużych firmach. Dla nich fundusz płac nie jest tak wielki. W dużej części są to firmy zagraniczne. Zarabiamy 20 proc. pensji minimalnej mniej niż Czesi, ale nie mamy aż tak dużych różnic – mówił.

Dziennikarz zwrócił też uwagę na fakt, że kluczowym elementem będzie to, "jak to będzie wyglądało z Funduszem Ubezpieczeń Społecznych". – Każdy pracodawca wie, że te pieniądze, które dostaje pracownik, to tylko część kosztów zatrudnienia kogoś. Tutaj jest twarda deklaracja Mateusza Morawieckiego, że nikt, kto płacił ZUS w tym kształcie, który jest uregulowany do zarobków, nie zapłaci więcej, a nawet, że ma zapłacić mniej – mówił.

– Jeżeli płaca minimalna jest niska, Fundusz Płac jest niski, a wydatki na badania i rozwój są niskie oraz odstają od normy, to jaki jest impuls, by były wyższe? – wskazywał Trzmiel, który dodał, że wzrost płacy minimalnej będzie kolejnym impulsem dla gospodarki.

Czytaj także:
Zmiany w rządzie Morawieckiego. Minister bierze drugi resort

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
Gramy Razem. Dołącz do klientów PKO Banku Polskiego i kibicuj swojemu klubowi

Czytaj także

 35
  • abcde IP
    Sytuacja w polskiej gospodarce zmienia się na gorsze coraz bardziej wyraźnie. W długiej serii danych opublikowanych w ciągu ostatniego tygodnia przez Główny Urząd Statystyczny nie ma ani jednej pozytywnej niespodzianki, mamy za to wiele rozczarowań. Na pierwszy plan wybija się produkcja przemysłowa, która spadła w sierpniu o 1,3 proc. w stosunku do sierpnia ubiegłego roku.

    Częściowo odpowiada za to mniejsza niż rok temu liczba dni roboczych w ciągu miesiąca, ale większość analityków rynkowych, znając różnice w kalendarzu, oczekiwała wcześniej wzrostu produkcji o około 1,5 proc. Zamiast tego mamy spadek, zresztą już drugi w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Zdaniem ekonomistów mBanku, jeśli we wrześniu nie dojdzie do skokowego wzrostu produkcji, to trzeci kwartał będzie najsłabszym dla polskiego przemysłu od początku 2012 roku i jednym z najsłabszych w historii. Co ciekawe, przyczyną kłopotów w przemyśle wcale nie musi być coraz głębsze spowolnienie w strefie euro i prawdopodobna recesja w Niemczech. Team analityczny ING Banku wskazuje, że akurat w sektorach eksportowych polskiej gospodarki produkcja wciąż rośnie (gdyby przyczyną była słabość zagranicy to te sektory powinny mieć największy problem), za to dużą słabość widać w tych gałęziach przemysłu, które są powiązane z sektorem budowlanym.

    Spada także zatrudnienie w przedsiębiorstwach. W tych, w których pracuje co najmniej 10 osób, w sierpniu zmniejszyło się ono w stosunku do lipca o blisko 8 tysięcy etatów, co oznacza, że to najgorszy sierpień na polskim rynku pracy od 2011 roku. W ostatnich sześciu latach poziom zatrudnienia w firmach w tym okresie roku albo rósł, albo malał w stopniu. Tym razem spadł tak bardzo, że znalazł się nawet poniżej poziomu z marca, co chociażby z powodu sezonowości w gospodarce zdarza się niezwykle rzadko. Ostatni raz taką sytuację mieliśmy w roku 2012, kiedy przechodziliśmy przez ostatnie poważne spowolnienie gospodarcze (a w strefie euro właśnie bankrutowała Grecja).
    Bardzo ciekawą hipotezę zaprezentował Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Napisał on na twitterze, że jego zdaniem duże firmy już teraz szykują się na znaczący wzrost kosztów pracy związany z wprowadzeniem PPK, podniesieniem składek na ZUS związanym z likwidacją limitu tzw. 30-krotności, a szok w postaci zapowiedzianego gigantycznego wzrostu płacy minimalnej wzmocni procesy restrukturyzacji w firmach (wzrost płacy minimalnej zapowiedziano na początku września, w danych z sierpnia nie widać więc jeszcze żadnych tego efektów).
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Mirek IP
      Hahahahah widze ze wszystkie rece na poklad ratowac pis przed slowami prezesa
      Ok przyjmijmy ze zus nie wzrosnie a pensje pojda w gore tylko ze nikt nie mysli o emeryturach za kilka lat skoro malo zusu bedzie placone to jakie beda z tego emerytury to jeden blad logoczny pis
      Skoro wzrosnie placa minimalna to splaszcza sie widelki plac czyli inne pensje tez beda musialy wzrosnac od tych wzrostow tez nie bedzie wiekszego zusu
      Skoro wzrosna pensje to i koszty wzrosna czyli inflacja wzrosnie
      A co z pensjami w budzetowce kto pokryje te wzrosty

      Pis potrafi jednego dnia uchwalic ustawe a kolejnego wieczoru ja zmienic ale czy mozna uchwalic ustawe o dobrobycie w Polsce ??

      Wiadomo ze suwerenem pis sa ci najgorzej zarabiajacy ale czy sa az tacy glupi ??
      Dodaj odpowiedź 1 4
        Odpowiedzi: 0
      • Henryk IP
        Aby zrozumieć jaki mamy w Polsce system opodatkowania płacy pracowników, to po zsumowaniu wszystkich składek ZUS(tych co płaci pracownik i zakład prac) i podatku, to obecnie w sumie te obciążenie wynosi około 113%(gdy liczymy z dołu).
        Mamy więc taką sytuację , że z wynagrodzenia brutto pracownika 5000 zł dla pracownika na rękę pozostaje kwota 2350 zł(gdy liczymy z góry).
        Sprawdźmy 2350 zł + 113%= 5005 zł.
        Takie obciążenie występuje wyłącznie gdy nie jest przekroczona wyższa określona roczna wartość zarobków, także od tych więcej zarabiających te obciążenie jest jeszcze większe.
        Natomiast gdy za zarobione pieniądze chcemy nabyć jakieś dobro np paliwo do samochodu to oprócz podatku Vat w wysokości 23% musimy jeszcze zapłacić akcyzę.
        Nie piszę tego dlatego by nie płacić podatków, lecz by wskazywać , że jeżeli tak musi być, to powinno dotyczyć wszystkich jednakowo. Nie powinno więc tak dalej być, że jedni muszą pracować prawie 45 a nawet 50 lat by wypracować jakąś marną emeryturę w wysokości 2000 czy 2500 zł netto, a są grupy zawodowe którą tą emeryturę uzyskują np po 25 latach pracy płacąc takie procentowe składki ZUS.
        Dodatkowo na skutek jakiś wskaźników i relatywnie wyższych zarobków te uprzywilejowane emerytury najczęściej wynoszą ponad 4000 zł netto.
        Obecnie mamy bardzo konkurencyjny rynek pracy i coś takiego jak dla mnie to zwykły apardhejd.
        Mamy wybory oraz demokrację i trzeba o tym dyskutować.
        Dodaj odpowiedź 8 0
          Odpowiedzi: 0
        • Henryk IP
          Podniesienie minimalnej płacy do planowanej przez PIS ma się nijak do obecnych wymagań płacowych pracowników, które są pod względem bardzo wysokie. Wypowiedzi co niektórych ekonomistów są jak dla mnie więc całkowicie oderwane od rzeczywistości i są całkowicie niemerytoryczne i nieobiektywne.
          Oczywiście , ze jest grupa firm która "oszczędza" w ten sposób , że dla celów składkowych wypłaca wynagrodzenie powyżej minimalnej płacy a resztę wypłaca pod stołem, lecz przecież jest to jakby nieuczciwe rozwiązanie.
          Ta sytuacja jest spowodowana bardzo wysokim obciążeniem ZUS i podatkiem, co jak dla mnie z wielu względów jest nieuczciwe, ze względu na segregacyjne składki ZUS, gdzie istnieje wiele grup zawodowych którym inni pracownicy finansują emerytury po 25 latach pracy. Z drugiej strony jak w takich warunkach ma istnieć uczciwa konkurencja rynku płacy?
          Taki system ze względu na konkurencję oraz w szczególności wobec obecnie młodych zatrudnionych pracowników jest więc w pełni nieracjonalny , nieuczciwy i powinien być zmieniony.
          Aby określić na zasadach rynkowych wysokość składek ZUS dla tych co maja prawo do emerytury po 25 latach pracy, w stosunku do pozostałych pracowników, to stawki powinny się kształtować 3 do 1.
          Zwolnienie emerytur od podatku było by zatem już całkowicie niesprawiedliwe, gdyż od jednych podatek byłby pobierany przez okres 25 lat pracy a od innych przez całe pracujące życie a więc nawet przez około 50 lat.
          Dodaj odpowiedź 7 1
            Odpowiedzi: 0
          • Kapciarz IP
            Zatrudnic idiote na wysokie stanowisko a bedzie mowil co chcesz. Wlasnych redaktorow przedstawiacie jak niezaleznycj ekspertow. Hit.
            Dodaj odpowiedź 8 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także