Arak: Odgórne zamykanie gospodarki wydaje się nierealne, ale nie można tego wykluczyć

Arak: Odgórne zamykanie gospodarki wydaje się nierealne, ale nie można tego wykluczyć

Dodano: 44
Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak
Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
– Powoli zmierzamy do drugiego etapu kryzysu, który wiąże się z druga falą wirusa. W innych krajach rządy podjęły decyzję, aby decyzyjność dotycząca ewentualnych obostrzeń należała do administracji lokalnej lub szkół. Dzięki temu nie dopuścimy do sytuacji, gdy ktoś podejmuje decyzje na szczeblu ogólnokrajowym bez wiedzy dotyczącej tego, co dzieje się w danym miejscu – mówi portalowi DoRzeczy.pl dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak.

Dorzeczy.pl: Wiceminister finansów Piotr Patkowski nie wyklucza drugiego lockdownu w Polsce. Do tej pory politycy raczej unikali takich wypowiedzi.

Piotr Arak (dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego): Dobrym podejściem w czasach kryzysu jest zdecentralizowanie strategii związanej z koronawirusem.

To znaczy?

Powoli zmierzamy do drugiego etapu kryzysu, który wiąże się z druga falą wirusa. W innych krajach rządy podjęły decyzję, aby decyzyjność dotyczącą ewentualnych obostrzeń należała do administracji lokalnej lub szkół. Dzięki temu nie dopuścimy do sytuacji, gdy ktoś podejmuje decyzje na szczeblu ogólnokrajowym bez wiedzy dotyczącej tego, co dzieje się w danym miejscu. Wyodrębnienie zon ze względu na ogniska zachorowań na koronawirusa to słuszny kierunek w walce z epidemią. Wyzwaniem będzie natomiast decyzja dotycząca norm sanitarnych w miejscach, gdzie zagęszczenie osób zakażonych koronawirusem jest większe. We Francji maski stały się obowiązkowe nawet w przestrzeni biurowej. Wracając jednak do lockdownu. Jeśli faktycznie sytuacja epidemiczna nie będzie dobra, będzie trzeba zastanowić się nad punktowym lockdownem. Jednak wszystko zależy od nas i naszego podejścia do koronawirusa. Do tej pory Polacy byli rozsądni i słuchali zaleceń.

Jeżeli mówimy o zachorowaniach i ich wzroście, to musimy wziąć pod uwagę również, że wykonujemy dużo więcej testów przesiewowych, co powoduje zwiększoną liczbę osób sklasyfikowanych jako zakażone. Zamykanie gospodarki, nawet punktowo, mając tę wiedzę wydaje się dość ryzykowne.

Na razie nie wiemy, ile osób zachoruje jesienią. Nie wiemy zatem, jakie będą przychody sektora finansów publicznych i przedsiębiorstw. Pod znakiem zapytania stoi liczba ewentualnych zakażeń w tak dużych miastach jak np. Warszawa. Jeżeli w każdym zakładzie pracy pracownicy będą chorowali, to będziemy mieli do czynienia ze sporym problemem gospodarczym, ale i zdrowotnym. Nieodpowiedzialne podejście do polityki zdrowotnej może zebrać żniwo w postaci wielu zachorowań i zgonów. To obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej. Musimy stale obserwować krzywą zachorowań. Jednak odgórne zamykanie gospodarki wydaje się nierealne, ale wykluczyć tego nie możemy.

W jakiej kondycji są obecnie polskie przedsiębiorstwa? Zdaniem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw nie będą one mogły liczyć na wsparcie państwa, jeśli dojdzie do ponownego zamknięcia gospodarki.

Dzisiejsza sytuacja polskich firm jest zbliżona do tej z początku roku. Do rodzimych przedsiębiorstw trafiło dużo środków przez publiczne instrumenty finansowe. Dzięki temu firmy mają więcej pieniędzy. Według naszych badań, ponad 54 proc. firm ma wystarczające środki by przetrwać okres powyżej trzech miesięcy, a odsetek tych bez środków jest bardzo niski. Do tego trzeba dodać, że firmy nie poczyniły inwestycji w ostatnich miesiącach, więc na ich kontach zostało trochę środków. Żadnego państwa nie stać już na wielomiesięczne utrzymywanie firm i ich pracowników, ale w dobie pandenomii, czyli polityki gospodarczej w okresie pandemii nie można powiedzieć, że coś jest niemożliwe.

Źródło: DoRzeczy.pl
 44
Czytaj także