EkonomiaZ USA bezpieczniej

Z USA bezpieczniej

Tankowiec LNG, Clean Ocean
Tankowiec LNG, Clean Ocean / Źródło: PAP / Jerzy Muszyński
Dodano 5
Amerykański gaz staje się elementem geopolityki, i to w naszym regionie Europy

Stany Zjednoczone za sprawą rewolucji łupkowej są w światowej naftowej czołówce i w najbliższych latach dołączą do liderów eksportu gazu. Dla Europy Środkowej – takich państw jak Polska czy kraje nadbałtyckie, uzależnionych przez lata od dostaw „błękitnego paliwa” z Rosji – to dodatkowa możliwość w całym procesie odzyskiwania niezależności energetycznej.

Donald Trump od początku prezydentury postawił na energetykę – eksport surowców ma zmniejszyć deficyt w handlu zagranicznym, a sama branża napędzać gospodarkę. Przewidywania są wyjątkowo optymistyczne, skoro tylko dzięki budowie terminali do skraplania gazu (obecnie pięciu) będzie miało pracę 170 tys. ludzi (nie tylko bezpośrednio), a potem na stałe 50 tys. osób, tzw. wartość dodaną zaś szacuje się na 20 mld dol. rocznie (przez najbliższą dekadę). Tak wynika z danych American Petroleum Institute. Na USA przypada teraz jedna piąta światowego wydobycia gazu, a Energy Information Agency prognozuje, że eksport amerykańskiego gazu skroplonego (LNG), który teraz trafia do 20 krajów w różnych częściach globu, w ciągu najbliższych pięciu lat zostanie potrojony.

Na przekór Rosji

Pierwsza dostawa gazu skroplonego z USA do gazoportu w Świnoujściu dotarła na zamówienie PGNiG miesiąc temu, a w sierpniu statek z amerykańskim paliwem dopłynie do litewskiej Kłajpedy. To przełom, ale nie znaczy, że Amerykanie wybrali te kraje z czystej przyjaźni. Chodzi o biznes i politykę, które działają na naszą korzyść. Ułatwiając Polsce, Litwie czy innym zainteresowanym krajom naszego regionu zróżnicowanie dostaw gazu i poprawiając bezpieczeństwo, Amerykanie uderzają w rosyjskie interesy gazowe. Chociaż to nie jest cios na miarę nokautu. Jedna trzecia gazu, który importuje Europa, pochodzi z Rosji. I kraj ten od lat skutecznie gra gazową kartą we współpracy z firmami z Niemiec, Włoch, Austrii czy Francji. Gazprom, budując gazociąg przez Bałtyk do Niemiec (Nord Stream), zyskał nową drogę transportu gazu, a teraz zabiega o budowę drugiej równoległej nitki i nie będzie już w ogóle musiał się przejmować krajami tranzytowymi, takimi jak Ukraina czy Polska, do niemieckiego wybrzeża zaś trafiać będzie 100 mld m sześc. gazu. Dla porównania – w zeszłym półroczu import z Rosji wyniósł 178 mld m i tym właśnie wynikiem tydzień przed wizytą amerykańskiego prezydenta w Warszawie chwalił się szef Gazpromu Aleksiej Miller. Chwalił się, bo to oznacza wzrost o 12 proc. a na dodatek Nord Stream pracuje na pełnych obrotach. Jednocześnie przypomniał, że unijne zamówienia na LNG spadły o 2 proc. Gazowe terminale nie wykorzystują bowiem w pełni swoich możliwości, największe – w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii – tylko jedną piątą.

Dla Polski gaz z USA to dodatkowy wybór wobec Rosji. Pierwszy zapewnił Qatargas, podpisując długoletni kontrakt z PGNiG. Amerykańskie poparcie dla polskich planów uniezależniania się od Rosji ma jednak szczególne znaczenie. Minister Piotr Naimski na niedawnym Energy News Congress przekonywał, że w sprawie gazu mamy w USA sojusznika. – Dywersyfikacja leży w naszym interesie – mówił Piotr Naimski. – Chociaż Gazprom broni monopolu i dominującej pozycji na rynku, mnożąc drogi dostaw swojego gazu do Europy – dodał. Przytoczył wypowiedź jednego z szefów Gazpromu – że cena gazu rosyjskiego dla Polski będzie taka, jaką ta firma podyktuje.

Wiceprezes PGNiG ds. handlowych Maciej Woźniak przyznaje, że formuła cenowa w umowie z Gazpromem „jest nieadekwatna do warunków rynkowych i odbiega na niekorzyść od tego, na co liczyć mogą jego zachodnioeuropejscy klienci”. – Warunki cenowe gazu rosyjskiego są również gorsze niż większość aktualnych ofert na dostawy LNG do Europy – dodał.

Jego zdaniem wraz z rozwojem eksportu z USA i Australii w ogóle rynek gazu skroplonego stał się obecnie rynkiem kupującego i trend ten utrzyma się co najmniej przez cztery lata, a wraz z nim ceny spadną.

Import gazu skroplonego stał się możliwy dzięki budowie gazoportu w Świnoujściu, który od początku był uważany za nasze okno na gazowy świat. Teraz w planach jest rozbudowa. Jak mówił na Energy News Congress szef GAZ-SYSTEMU Tomasz Stępień, decyzja już zapadła, a przygotowania trwają. Trzeba wybudować nowe stanowisko dla statków. Spółka zastanawia się, czy zainwestować w kolejny – trzeci zbiornik na gaz i bocznicę kolejową, by w ten sposób, a nie tylko rurociągami, gaz mógł być wywożony z portu (GAZ-SYSTEM poprzez swoją spółkę zależną Polskie LNG odpowiadał za budowę terminalu LNG, który zaczął działać ponad rok temu). Jeśli plan się powiedzie, to przez gazoport do Polski będzie trafiać 7,5 mld m sześc. gazu rocznie – pod warunkiem, że będzie w pełni wykorzystywany (obecnie do 5 mld m sześc.). Jest też pomysł dalszej rozbudowy do 10 mld m sześc. rocznie. Czy to się uda? Jak wyjaśniał prezes Stępień, będzie to zależeć od klientów. Rozbudowa gazoportu to niejedyny pomysł na uniezależnienie się od Rosji. GAZ-SYSTEM przygotowuje się do budowy (wspólnie z Duńczykami) gazociągu z Morza Północnego do Polski (via Dania właśnie). Projekt zwany jest potocznie Bramą Północną. Dla spółki to duże wyzwanie, bo jest kosztowne – prawie miliard euro, a ciągle otwartą kwestią jest jego opłacalność. Prezes Stępień zapewniał na Energy News Congress, że już wstępne badanie rynku pokazało, iż to będzie opłacalne przedsięwzięcie. – Polska gospodarka odniesie korzyści, bo będziemy mieć dodatkowy dostęp do tańszego gazu. Dywersyfikacja źródeł gazu kosztuje, ale jej brak kosztuje o wiele więcej – dodał.

Naftowy lider

Niewykluczone, że wkrótce w Polsce pojawią się też tankowce z amerykańską ropą. Negocjacje w tej sprawie w ubiegłym roku prowadziła Grupa LOTOS (właściciel rafinerii w Gdańsku), ale do transakcji nie doszło. Prezes firmy Marcin Jastrzębski zapewnia, że jeśli chodzi o możliwości rafinerii, to bez problemu można amerykańską ropę przerobić i wyprodukować najwyższej jakości paliwo. – Zakup musi się nam jednak opłacać i ten czynnik jest decydujący – dodaje.

Grupa LOTOS i PKN Orlen ostatnio kupują ropę z różnych rejonów świata. Nie zmienia to jednak faktu, że dominują dostawy rosyjskie, ale te proporcje – gdy Rosjanie odpowiadali za ponad 90 proc. naftowego importu do Polski – to już przeszłość. Na przykład gdańska rafineria w pierwszym kwartale roku niemal jedną trzecią ropy sprowadziła spoza Rosji. – Nie podejmujemy decyzji, żeby komuś zrobić na złość, tylko po to, żeby poprawiać wyniki finansowe firmy – mówi szef LOTOSU. I wyjaśnia, że ze względów czysto biznesowych lepiej jest mieć do wyboru więcej gatunków i dostawców niż jednego. Większość rafinerii na całym świecie stosuje taką taktykę i jest to też element polityki bezpieczeństwa każdej firmy. Na zmianę podejścia polskich rafinerii musiały zareagować PERN – spółka, która odpowiada za transport ropy rurociągami, oraz Naftoport – gdzie zawijają tankowce.

Na początek powstał terminal w Gdańsku – swoista baza do magazynowania różnych gatunków ropy. Teraz – jak mówił podczas Energy News Congress prezes Igor Wasilewski – firma przygotowuje się do jego rozbudowy. Zainteresowanie projektem przerosło zaś oczekiwania, bo po oddaniu do użytku terminalu okazało się, że jest bardziej efektywny, niż zakładano przed rozpoczęciem prac.

Amerykanie tymczasem pompują coraz więcej ropy i zaczynają odgrywać kluczową rolę w światowej grze rynkowej. Część ekspertów skłania się ku opinii, że mogą mieć większy wpływ na ceny surowca niż osławiony OPEC. Ostatnie miesiące pokazały, że nawet jeśli kartel zdecyduje się wpuścić na rynek mniej ropy, to i tak efektu w postaci wyższej ceny nie widać. I nawet majowa decyzja OPEC, by utrzymać niższe wydobycie aż do marca przyszłego roku, niczego nie zmieniła. Nie jest tajemnicą, że to właśnie branża amerykańska doprowadziła do tego, że mamy jej nadmiar. Jak dużo zależy od USA, pokazuje przykład notowań ropy z przełomu czerwca i lipca (br.), które – po trwających wiele dni spadkach – nieco poszły w górę. A powodem były informacje, że wydobycie ropy w USA nie rośnie w takim tempie jak wcześniej.


Organizatorami Energy News Congress, który odbywał się w dniach 28–29 czerwca w Warszawie, były tygodnik „Do Rzeczy” i Centrum Gospodarcze im. M. Kopernika.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 28/2017
Artykuł został opublikowany w 28/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
100 lat śmiałych decysji PKO Banku Polskiego
 5
  • realista IP
    Ale za to 400% drożej ale co tam Polacy zapłacą Tak to nas robią w bambuko ale te bzdety łykają tylko pelikany
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • gazrura IP
      Żeby Fritz z Helgą mieli tańszy ruski gaz to My musimy nadpłacić i to jest proste jak projekt kuli.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Juras IP
        Jak znam ruskich to zaczna doplacac do gazu aby tylko wyszydzic Nasza inwestycje ze nieoplacalna ;o))
        Dodaj odpowiedź 4 1
          Odpowiedzi: 0
        • kucharz IP
          Jesli najtanszy gaz ma byc z Rosji , to komu to przeszkadza .
          Dodaj odpowiedź 5 3
            Odpowiedzi: 0
          • smith IP
            Zaden lupkowy tylko z kataru.
            Dodaj odpowiedź 4 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także