FelietonyDobra zmiana. Gilowskiej

Dobra zmiana. Gilowskiej

Dodano
Świętej pamięci Zyta Gilowska musi się przewracać w grobie, obserwując, co obecna ekipa rządowa Jarosława Kaczyńskiego zamierza uczynić z dobrymi zmianami, które niemal 10 lat temu, z tak wielkim trudem, wprowadziła w życie poprzednia ekipa rządowa Jarosława Kaczyńskiego, w której to ona grała pierwsze skrzypce.

Dobrych zmian w gospodarce udało się PiS wtedy – w ciągu zaledwie dwóch lat rządów (2006–2007) – przeforsować wiele, ale najważniejsze dotyczyły radykalnego obniżenia obciążeń fiskalnych. I to właśnie dzięki tym reformom, w których rezultacie w kieszeniach podatników do dziś pozostaje więcej pieniędzy, Polska suchą stopą, bez recesji, przeszła globalny kryzys lat 2008–2010 i mogła przez te wszystkie lata szczycić się tym, że jest „zieloną wyspą”. 

Przypomnijmy: rząd Kaczyńskiego nie tylko obniżył wówczas podatki, lecz także skasował trzecią, najwyższą stawkę podatkową w wysokości 40 proc. Od tamtej pory płacimy podatki według dwustopniowej skali: 18 i 32 proc., zamiast, jak wcześniej, według trzystopniowej – 19, 30 i 40 proc. Oprócz tego zlikwidowano wtedy podatek od spadków i darowizn, podatek od alimentów na dzieci, podatek od pożyczek i 10-procentową akcyzę na kosmetyki. A także obniżono deficyt budżetowy z 28,36 do 15,95 mld zł, deficyt finansów publicznych z 4 do 1,9 proc., składkę rentową z 13 do 6 proc., składkę wypadkową, stawkę VAT na usługi pracochłonne z 22 do 7 proc., stawkę VAT w budownictwie z 22 do 7 proc., akcyzę na używane samochody, akcyzę na biopaliwa i wysokość opłat notarialnych.

Tamte dokonania rządu Kaczyńskiego i Gilowskiej zaczęły obracać wniwecz już rządy populisty Donalda Tuska. Podniesiono składkę rentową i podatek VAT, rozpoczęto grabież OFE, powiększono deficyt i podwojono dług publiczny. No a teraz odwracana jest kluczowa zmiana Gilowskiej – zmiana polegająca na obniżeniu fiskalizmu, zmiana, która legła u podstaw niekwestionowanego sukcesu Polski w ostatnich 10 latach. W ramach tzw. jednolitego podatku, czy jak tam się ma to coś nazywać, najwyższa stawka podatku od dochodów osobistych ma bowiem znowu sięgać aż 40 proc., a na domiar złego radykalnie wzrośnie dla wielu podatników także wysokość odprowadzanych przez nich składek na ZUS, w dodatku – niewykluczone – bez rekompensaty w postaci odpowiednio wyższej emerytury w przyszłości.

No i zachodzę w głowę, jak pogodzić to, że zarówno na czele ekipy, która w latach 2006–2007 reformowała Polskę, czyli ludzi Zyty Gilowskiej, jak i na czele ekipy, która teraz te reformy bez skrupułów demontuje, czyli ludzi Beaty Szydło, Mateusza Morawieckiego i Henryka Kowalczyka, stał i stoi ten sam Jarosław Kaczyński. Dr Kaczyński i Mr Kaczyński?

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 43/2016
Cały wywiad opublikowany jest w 43/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy
 0

Czytaj także