FelietonyKto powstrzyma tę inwazję Niemiec?

Kto powstrzyma tę inwazję Niemiec?

Kto powstrzyma tę inwazję Niemiec?
Kto powstrzyma tę inwazję Niemiec?
Dodano

Ile jeszcze Niemcy muszą wydrenować z pozostałych państw eurolandu, żeby dojrzeć do oświadczenia: „Dość, nie będziemy was już więcej wyzyskiwać”? Ile jeszcze muszą wydrenować z nich kapitału i najlepszych pracowników? Ile jeszcze państw strefy euro musi zbankrutować, a wcześniej oddać znaczącą część swego PKB Niemcom, aby te uznały, że wystarczy już tej nieuczciwej, ekspansywnej polityki; że wystarczy polityki, którą trudno określić mianem innym niż „Drang nach Sueden”?

Niestety – niestety dla ofiar Niemiec, ale przecież nie dla Niemiec – na razie nic nie wskazuje na to, aby Berlin choćby rozważał wycofanie się z projektu euro, który okazał się znakomitym interesem dla nich, a fatalnym dla przytłaczającej większości pozostałych krajów, które biorą w nim udział.

Chociaż proceder ten uprawiany był od chwili powstania strefy euro, to dopiero kryzys unaocznił rozmiary transferu bogactwa z południa eurolandu do Niemiec. Liczby nie pozostawiają cienia wątpliwości. Oto, gdy w 2009 r. Niemcy miały aż 164 mld euro nadwyżki w bilansie handlowym, kraje południa eurolandu zanotowały potężne deficyty bilansu handlowego: Grecja na poziomie minus 36 mld euro, Hiszpania – minus 31 mld euro i Portugalia – minus 17 mld euro.

Przyjęcie euro i pozbawienie się własnej waluty, a więc także zbawiennego mechanizmu jej osłabiania się lub wzmacniania wobec innych walut, sprawiły, że dziś Grecy mogą pracować rocznie nawet więcej niż obecne 2034 godziny, podczas gdy Niemcy tylko 1397, a i tak ich bogactwo narodowe szerokim strumieniem odpływać będzie na północ, głównie właśnie do Niemiec, a nie odwrotnie. I to tam, na południu, rośnie bezrobocie – według obliczeń „DGP” w Grecji podskoczyło ono w latach 2008–2013 aż o 19,9 proc., a w Hiszpanii o 18,6 proc., podczas gdy w Niemczech spada – w latach 2008–2013 liczba szukających pracy zmalała tam o 4,5 proc.

Być może przeciętni Niemcy nie uświadamiają sobie istnienia tego mechanizmu – mechanizmu wysysania przez ich państwo bogactw z innych krajów. Z pewnością jednak doskonale zdają sobie sprawę z jego istnienia elity Niemiec. W tej sytuacji nic – nic poza chęcią dalszego wyzyskiwania państw południa – nie tłumaczy, dlaczego elity Niemiec nie próbują doprowadzić do zlikwidowania owego mechanizmu nieuczciwego transferu bogactw narodowych. Czyli do ograniczenia strefy euro do państw o zbliżonym poziomie rozwoju gospodarek albo wręcz do jej rozwiązania.

Zatem: jak dużo złego będzie się jeszcze musiało wydarzyć w Europie, nim Berlin pojmie, że także ta – pokojowa inwazja – również jemu na dłuższą metę zdecydowanie się nie opłaca? Bo przecież nie zmienią tego retransferowane do upadających krajów „pakiety pomocowe”, wykorzystywane w znacznej mierze do spłacania długów państw południa wobec banków państw północy – w tym, rzecz jasna, banków niemieckich.

Czytaj także

 0

Czytaj także