FelietonyDar Kaczyńskiego dla Tuska

Dar Kaczyńskiego dla Tuska

Dar Kaczyńskiego dla Tuska
Dar Kaczyńskiego dla Tuska
Dodano
Czy Donald Tusk mógł sobie wymarzyć lepszy prezent od Jarosława Kaczyńskiego niż ten, który dostał kilka dni temu?

Czy mógł dostać coś cenniejszego niż zapowiedź Kaczyńskiego, że PiS po przejęciu władzy podniesie jedne podatki i nałoży nowe? I to zapowiedź, którą wszyscy usłyszeli w czasie, gdy on sam, premier i szef Platformy, ogłaszał, iż jego rząd oraz partia przystępują – w istocie – do znacjonalizowania OFE, czyli zagarnięcia przez państwo pieniędzy zgromadzonych na starość w znacznej mierze przez wyborców jego ugrupowania. Czyli w czasie, gdy tuż po podjęciu jednej skandalicznej decyzji – o uchyleniu trzymającego w ryzach kasę państwa pierwszego progu ostrożnościowego – podjął kolejną skandaliczną decyzję – o faktycznej likwidacji kapitałowego filaru emerytalnego.

Jarosław Kaczyński ogłosił swe plany podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, a niektóre pomysły zdradził w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. PiS zamierza więc po przejęciu władzy wprowadzić trzecią stawkę podatku PIT dla najlepiej zarabiających (na poziomie 39 proc.) i rozważa obłożenie karnym podatkiem tych przedsiębiorców, którzy wypłacają zbyt niskie płace. Jeśli dorzucić do tego zapowiedź nałożenia 1-procentowego podatku obrotowego na sieci handlowe oraz – jak rozumiem, zauważalnego, a więc znacznego – powiększenia płacy minimalnej, którą popuistyczny rząd Tuska i tak wywindował już ponad miarę, to gołym okiem widać, że Polska o radykalnym przyspieszeniu tempa wzrostu może w tej dekadzie zapomnieć.

A skoro tak, to możemy również zapomnieć o powrocie 2 mln Polaków, którzy uciekli z naszego kraju m.in. właśnie przed skutkami nadmiernego fiskalizmu. Jednym z nich jest wszak wysokie bezrobocie. Możemy zapomnieć o znalezieniu pieniędzy na politykę prorodzinną, a więc także o zażegnaniu groźby katastrofy demograficznej, która do roku 2050 zrobi z nas naród 30-milionowy. Możemy zapomnieć o wydolnej służbie zdrowia, edukacji, o dobrych drogach i szybkich kolejach, itp., itd., bo również na to wszystko zabraknie pieniędzy wskutek niskiego tempa wzrostu.

Od pewnego czasu wprost trudno sobie wyobrazić ekipę bardziej szkodliwą dla przyszłości Polski niż drużyna Tuska, która w ciągu niecałych sześciu lat rządów nie dość, że zadłużyła nas na 400 mld zł, niemal podwajając dług publiczny, to jeszcze otworzyła drogę do bankructwa państwa, kasując pierwszy próg ostrożnościowy. Niedobrze byłoby, gdyby partie opozycyjne, w tym PiS, zaczęły się ścigać z PO na czarne wizje gospodarczej – a w konsekwencji nie tylko gospodarczej – przyszłości Polski.

foto: Aargambit/wiki

 0

Czytaj także