FelietonyPolska – trzyprocentowe państewko

Polska – trzyprocentowe państewko

Dodano

Polska gospodarka szoruje brzuchem po dnie. Nie, nie chodzi mi o ten rok czy przyszły, bo o tym, że będą one chude, wiadomo nie od dziś. Chodzi mi o to, że polska gospodarka została doprowadzona przez nieudolnych polityków do takiego stanu, iż nawet w najbardziej dla niej sprzyjających okolicznościach nie da rady rozwijać się szybciej niż 3 proc. PKB rocznie. A jeszcze sześć lat temu ten potencjał wzrostowy naszej gospodarki wynosił około 5 proc. PKB, zaś w latach 90. – aż 6–7 proc. PKB.

Co oznacza taki spadek potencjału wzrostowego? Na pewno znacznie wolniejsze tempo bogacenia się Polaków i dużo dłuższą pogoń za poziomem życia w najbardziej rozwiniętych państwach Europy. W dodatku bez gwarancji doścignięcia go kiedykolwiek, zwłaszcza jeśliby potencjał naszej gospodarki topniał jeszcze bardziej – do poziomu albo nawet poniżej poziomu potencjału wzrostowego gospodarek gonionych krajów.

Polska trzyprocentowa to Polska, która nigdy nie odzyska większości spośród 2 mln Polaków, których wypchnęła na emigrację, zmuszając ich do szukania pracy w innych krajach, bo w ojczyźnie nie potrafiono im jej zapewnić.

Polska trzyprocentowa to Polska, w której nie uda się radykalnie zmniejszyć bezrobocia – chyba że znowu eksportując je do innych państw, czyli w istocie skazując kolejne setki tysięcy, a może miliony Polaków na tułaczy los.

Polska trzyprocentowa to więc Polska wyludniająca się w zastraszającym tempie, to Polska z gnijącymi finansami publicznymi, z podupadającym z braku pieniędzy systemem ochrony zdrowia, takąż oświatą i wszystkimi innymi dziedzinami życia. To wreszcie Polska – choć posadowiona w samym centrum Europy – skazana na wegetowanie jak peryferyjny kraj kontynentu.

I najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że prawie wszyscy znają odpowiedź na pytanie, jak zamienić naszą ojczyznę na powrót w tygrysa Europy – w państwo kwitnące, rozwijające się w tempie 5 proc. PKB albo jeszcze szybciej. Wszyscy znają zestaw koniecznych do zrealizowania tego celu, niestety, przeważnie bolesnych społecznie prowzrostowych reform, lecz nikt nie ma odwagi go zaaplikować, bo interes własnej partii stawia się wyżej niż interes państwa.

Owszem, można się zadowolić rozwijaniem się w tempie maksimum 3 proc. PKB pod warunkiem, że się jest Niemcami albo Wielką Brytanią, z ich zakumulowanym majątkiem i gigantycznym potencjałem, bo to w ich przypadku oznacza po prostu bycie państwem trzyprocentowym. Natomiast w przypadku Polski przystanie na rozwijanie się w tempie najwyżej 3 proc. PKB oznacza bycie trzyprocentowym państewkiem.

Czy naprawdę nie stać nas nic więcej? Czy nie stać nas na to, by wskazać do kierowania polskimi sprawami kogoś, kto potrafi przekształcić nasze podupadające państewko w państwo?

Czytaj także

 0

Czytaj także