FelietonyUpamiętnić Tuska

Upamiętnić Tuska

Upamiętnić Tuska
Upamiętnić Tuska
Dodano
Protestujący związkowcy wystawili Tuskowi pomnik i zapowiadają, że będą objeżdżać z nim kraj. Poczekajcie, ja mam pomysł na lepszy pomnik!

Pomnik – powiem słowami poety – trwalszy od spiżu, a już na pewno od styropianu pomalowanego na kolor mosiądzu. A mianowicie: wydajmy premierowi „Dzieła zebrane”.

Marzy mi się taka pomnikowa edycja. „Tusk: Dzieła wszystkie”. Wszystkie przemówienia, referaty programowe, kolejne exposé, filipiki sejmowe… No i przede wszystkim wywiady. Wywiady z różnych momentów jego politycznej kariery, zapisujące wszystkie kolejne wcielania – prawicowe i lewicowe, liberalne, patriarchalne i antyklerykalne, „zdroworozsądkowe” i „genderowe”… Nazbierało się przecież tego przez lata.

Warto by mieć wreszcie to wszystko pod ręką. Te wywiady sprzed wyborów w 2005 r., w których niedoszły „prezydent Tusk” mówił o rządzącym III Rzeczpospolitą układzie, wyrastającym z komunistycznych służb specjalnych, zwłaszcza wojskowych, o konieczności walki z korupcją, głębokiego rozliczenia się ze spuścizną komunizmu. A obok − te późniejsze, w których walka z korupcją to już tylko „atmosfera zastraszania”, a dopatrywanie się w czymkolwiek działalności układu – paranoja i obsesja Kaczyńskiego. Warto by mieć stale pod ręką, bez potrzeby szukania w archiwach, stare zachwyty Tuska nad gen. Franco i Pinochetem (to właśnie one, przypomniane ostatnio na okoliczność oskarżeń, że Kaczyński „przytula” faszystów, nasunęły mi pomysł pomnikowej edycji) – zachwyty, które wtedy ściągnęły na niego gromy starszych partyjnych kolegów z UW. Nie mówiąc już o rożnych Tuskowych facecjach, takich choćby jak brzmiące dziś szczególnie szampańsko kpiny z faceta, który wszędzie stawia fotoradary, wszystkich chce kontrolować i stale kimś straszy.

Proszę mi wierzyć, gdy zacząłem sobie w zaciszu domowym komponować ten zbiór, polegając tylko na własnej pamięci i notatkach, to już widzę, że lektura dzieł zebranych przewodniczącego PO i premiera byłaby pełna zaskoczeń, szczególnie dla podążających za nim bezrefleksyjnie lemingów. Kto wesprze ideę? Potrzebne są komitet redakcyjny, moce drukarskie oraz dobra introligatornia. Bo rzecz przecież konieczne musi być oprawiona w skórę. Najlepiej z kameleona.

Czytaj także

 0

Czytaj także