FelietonyOpieka, czyli ubezwłasnowolnienie

Opieka, czyli ubezwłasnowolnienie

Dodano

Likwidacja papierosów mentolowych (niestety, dopiero za osiem lat) uratuje życie 291 784 ludziom rocznie, wyliczyli eksperci Parlamentu Europejskiego. Albo 12 498 ludziom. Albo większej, a może mniejszej grupie, ale na pewno niezwykle precyzyjnie policzonej. Przy okazji kolejnej antynikotynowej akcji unijnej ponownie w mediach pojawili się biegli UE, którzy nieomal co do jednego podawali liczbę uśmierconych przez papierosy, a więc jednocześnie tych, którzy zostaną uratowani ich zakazem.

Nie pamiętam, czy osobna rubryka poświęcona była papierosom mentolowym. Jak zostało to policzone, dyskretni dziennikarze się nie dopytywali. Media współczesne mają zaufanie do liczb i podających je specjalistów zwłaszcza tak poważnej jak UE instytucji.

Być może eksperci rzeczywiście coś policzyli. Na przykład pomnożyli liczbę zgonów na raka płuc przez współczynnik określający, za ile przypadków tej choroby odpowiada tytoniowy nałóg. W każdym razie coś – niezwykle precyzyjnie – wyliczyli. Tego, jakim cudem osiągnęli tak detaliczną wiedzę na temat etiologii tej choroby, nie wiem, choć samo ustalenie pewnej zależności pomiędzy paleniem papierosów a chorobami płuc i krtani wydaje się dość oczywiste. Pal więc diabli precyzję wyliczeń – jeśli istnieje taka zależność, to dlaczego oburza mnie kolejna „zdrowotna” decyzja PE?

Ano dlatego, że pod pretekstem opieki pozbawia się mnie kolejnych obszarów wolności. Żyjemy w czasach, gdy rozmaite światłe gremia chcą rozciągnąć nad każdym mieszkańcem cywilizacji zachodniej troskliwą kuratelę. Szczególną aktywnością w tej mierze cechuje się UE. A ja chcę sam odpowiadać za siebie, a więc i swoje zdrowie.

Relacja między opiekunem a obiektem opieki z zasady nie może być symetryczna. Im więcej opieki, tym mniej wolności. W sferze, w której zdaję się na opiekę, wyrzekam się niezależności. Nawet pacjent w szpitalu podporządkować się musi dyscyplinie ośrodka i reżimowi leczenia, dostaje się we władanie lekarzy. Im bardziej ktoś jest niedołężny i więcej opieki potrzebuje, tym bardziej skazany jest na swoich opiekunów. Małe dziecko bez reszty znajduje się pod kuratelą dorosłych, dojrzewając – usamodzielnia się.

W opiekuńczym modelu politycznym następuje regres obywatela do roli pensjonariusza wielkiego ośrodka opiekuńczego, w jaki przebudowują Europę jej światłe elity. Zgadzając się na to, oddelegowujemy władzę im i ich armiom ekspertów.

Współczesna cywilizacja, redukując nasze bytowanie do tu i teraz, prowadzi do obłąkańczego kultu zdrowia i fizycznej doskonałości. Ci, którzy w nic nie wierzą, chętnie uwierzą w specjalistów oferujących wieczną młodość.

Wszechstronna opieka to doskonały interes w każdym tego słowa znaczeniu. Daje nieograniczone wręcz środki panowania, wpływu oraz zysków dla polityków, biznesmenów i najrozmaitszych grup zawodowych. Staje się świetnym narzędziem walki politycznej, czego doskonałym przykładem jest ekologia.

Właśnie PE tak obostrzył normy wydobycia gazu łupkowego, że uczynił je na gruncie europejskim właściwie nieopłacalnym. Oczywiście, lobbującym na rzecz tego rozwiązania firmom wykorzystującym tradycyjne źródła energii przyświecały wyłącznie ekologiczne motywy. Zwłaszcza Gazpromowi.

Czytaj także

 0

Czytaj także