FelietonyDożywocie dla Rostowskiego

Dożywocie dla Rostowskiego

Jacek Rostowski - World Economic Forum Meeting 2009
Jacek Rostowski - World Economic Forum Meeting 2009
Dodano

Gdybym za nic miał interes Polski i jednocześnie mógł wskazać sprawiedliwą karę dla Jacka Rostowskiego, ministra finansów, jednego z największych politycznych szkodników w historii III RP, to zaleciłbym skazanie go na dożywotnie piastowanie urzędu szefa resortu finansów Rzeczypospolitej.

Niechby pił razem z nami piwo, którego nawarzył, a nie – jak to zapewne wkrótce uczyni – salwował się ucieczką do Londynu (i tyle go będziemy widzieli!), gdzie czeka na niego brytyjska emeryturka oraz dochody z wynajmu kilku mieszkań i domów w Wielkiej Brytanii i we Francji. A nas zostawi ze zdewastowanymi przez siebie finansami publicznymi Rzeczypospolitej: z niemal podwojonym za jego urzędowania długiem publicznym (z 500 mld zł do niemal biliona złotych), ze zlikwidowanym kapitałowym filarem systemu emerytalnego i ukradzionymi nam oszczędnościami, ze zdemontowanym hamulcem bezpieczeństwa w ustawie o finansach publicznych. Słowem – na skraju bankructwa.

Gdybym za nic miał interes Polski, byłbym więc za tym, aby Jacek Rostowski do końca życia ponosił konsekwencje wszystkich swoich fatalnych decyzji z lat 2007–2013. Aby po kres życia razem z nami płacił coraz wyższe podatki, które musiałby sam na siebie i na nas nakładać, bo przecież w końcu będziemy musieli spłacić długi, w jakie wpędził nasz kraj. Aby razem z nami cierpiał, obserwując, jak nasi – i być może także jego – bliscy muszą szukać pracy za granicą, której brakuje i będzie brakować w zadłużonej przez niego po uszy, źle rządzonej Polsce.

Aby tak jak zdecydowana większość Polaków po kres swych dni musiał się utrzymywać przy życiu, mając do dyspozycji jedynie mizerną emeryturę, pochodzącą wyłącznie z walącego się ZUS, do którego wszystkich nas zapędza, likwidując OFE (a bez swoich wpływów z zagranicznych funduszy emerytalnych). I by przy tym był zmuszony do wyciągania każdego roku nie tylko z naszych kieszeni, ale także ze swojej coraz większych sum dla ZUS, by ten nie zawalił się pod ciężarem własnych zobowiązań.

I by za to wszystko spotykał się – każdego dnia, na każdym kroku, w każdym miejscu, gdzie by się pojawiał – ze zrozumiałym niezadowoleniem współobywateli.

Jednak ja oczywiście życzę Polsce jak najlepiej. Dlatego uważam, że Rostowski nie tylko powinien zostać niezwłocznie usunięty z fotela ministra finansów, ale także nigdy nie powinien był na niego trafić. A jeśli już miałby gdzieś teraz zasiąść – czy raczej stanąć – to przed Trybunałem Stanu, przed którym powinien zostać czym prędzej osądzony za doprowadzenie do ruiny finansów publicznych RP.

Czytaj także

 0

Czytaj także