FelietonyWicekanclerz Tusk

Wicekanclerz Tusk

Kłonica na Tuska
Kłonica na Tuska
Dodano
Gdyby tak NATO załatwiło za Donalda Tuska i jego rząd kwestię obrony naszego państwa oraz wysłało do Polski dwie, a jeszcze lepiej trzy dobrze wyposażone, doborowe brygady, zaś Stany Zjednoczone wreszcie zbudowałyby nam tarczę antyrakietową...

Gdyby tak Unia Europejska zechciała przejąć od Tuska prowadzenie polskiej polityki zagranicznej – w ramach „wspólnej polityki zagranicznej”. Gdyby tak UE wzięła na swoje barki również wysiłek uwolnienia rządu RP od monopolu gazowo-naftowego Rosji; wprowadziła „wspólne zakupy energii”, dokończyła za nas budowę gazoportu, uruchomiła wydobycie gazu łupkowego oraz wybudowała nam gazowe interkonektory. I gdyby jeszcze ta sama Unia doprowadziła do zniesienia kremlowskiego embarga na polską żywność. No, wówczas premier Tusk mógłby wreszcie porządzić Polską tak, jak lubi (czyli na przykład kopiąc piłkę od rana do nocy na zmianę z oglądaniem w telewizji innych kopiących piłkę albo wykańczając swych wrogów w partii).

Mniej więcej taki komunikat płynie z ust szefa polskiego rządu i jego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego od dawna, od kilku dobrych lat, ale w ostatnich miesiącach formułowany jest on znacznie silniej oraz dobitniej niż wcześniej. A jeśli przyjąć, że w istocie – w bardzo, bardzo dużym uproszczeniu – NATO to Stany Zjednoczone, a Unia Europejska to Niemcy (a bez uproszczenia USA to lider NATO, a Niemcy – lider UE), to najlepiej by było, gdyby to wszystko za nasz rząd zrobiły właśnie Stany Zjednoczone Ameryki i Republika Federalna Niemiec.

Natomiast Tusk w tak – czyli z zewnątrz – zarządzanej w kluczowych kwestiach Polsce mógłby zająć zgodną z tą logiką pozycję premiera Polski, rozumianego jako odpowiednik gubernatora jednego ze stanów USA albo szefa jego z landów RFN – ze względu na jego wielkość w randze wicekanclerza Niemiec.

Otóż, Szanowny Panie Premierze, nikt za szefa polskiego rządu nie zrobi tego, co należy wyłącznie do jego obowiązków, za co ponosi on konstytucyjną odpowiedzialność i co – w dodatku – od dawna powinno być zrobione. Nikt za Pana nie stworzy na tyle silnej polskiej armii, by była ona w stanie obronić terytorium Polski. Nikt za Pana nie będzie prowadził polskiej polityki zagranicznej tak, by to było korzystne dla Polski. Nikt za Pana nie uwolni Polski od gazowo-naftowego szantażysty Putina. Nikt za Pana nie wywalczy dogodnych dla polskich producentów warunków prowadzenia wymiany handlowej z innymi państwami.

To znaczy, owszem, może ktoś (prezydent czy premier jakiegoś innego państwa), nawet z ochotą, nawet z nieskrywaną, wykonałby tę całą pracę za szefa polskiego rządu i za polski rząd, ale z całą pewnością kierowałby się wówczas nie dobrem Polski, lecz własnej ojczyzny. 

 

 0

Czytaj także