EuroDonek

Dodano

Od dawna mówię publicznie, że Merkel nie da polskiej dziczy skrzywdzić EuroDonka. Bo Niemcy zawdzięczają mu wiele – między innymi tanią siłę roboczą z Polski, milczącą zgodę na nazywanie niemieckich obozów zagłady „polskimi”, osłabienie swojego wschodniego sąsiada dzięki takim „rządom” naszego pana premiera, które doprowadziły do zrujnowania gospodarki i destrukcji armii oraz policji. A gdyby Polska jakimś cudem zaczęła się odradzać, to zawsze mają możliwość wprowadzenia do nas swoich służb. I to zgodnie z polskim prawem (ustawa o pomocy zagranicznych służb). Po to, aby przywrócić „ład i porządek publiczny”. Jednak dziś czołgi im nie są potrzebne. Mają EuroDonka, który już prawie od dekady skutecznie realizuje interesy Niemiec. 

Przede wszystkim jednak Niemcy mają w Polsce system ustrojowy oparty na proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Bez tego sam Donald Niemcom by nie wystarczył. W prawdziwej demokracji, w systemach JOW-owskich i mieszanych, Donaldy są kontrolowalne i nie mają możliwości sprawowania władzy absolutnej. U nas – tak, ponieważ Donaldy same wybierają sobie „posłów”, przyznając najwierniejszym swym żołnierzom (częstokroć najmierniejszym) na tyle wysokie miejsca na partyjnych listach wyborczych, aby „posłowanie” mieli zagwarantowane. Mechanizm ten powoduje, że los „posła” leży tylko w rękach Wodza, sam Wódz zaś – dzięki takim narzędziom – staje się alfą i omegą, początkiem i końcem.

 Proszę zauważyć, że ci, którym robimy laskę, i w Afganistanie, i w Iraku pozostawili po sobie „demokrację” proporcjonalną. Pragmatyzm – przez jednego Wodza mogą kontrolować cały naród. A jeśli coś idzie nie tak, to amerykańskie służby mogą niesprawnego Wodza albo wyeliminować, albo... ewakuować.

Pierwszy raz Angela zaniepokoiła się o Donalda przy okazji afery Amber Gold, w którą zamieszany był (jako doradca OLT) syn premiera – Łukasz Michał Obojga Imion. Wówczas to (sierpień 2012 r.) po raz pierwszy ogłosiła, że widziałaby Tuska na stanowisku szefa Komisji Europejskiej. 

Potem – w maju 2013 r. – kiedy 66 proc. Polaków domagało się zmian w rządzie (zegarek Nowaka i inne zegarki), Protasiewicz przypomniał, że frakcja chadecka „bardzo by sobie życzyła”, by Donald Tusk był przewodniczącym Komisji albo Rady Europejskiej.

No, a teraz czytam, że to nadal aktualne. I o ile wówczas, kiedy to Tuskowi udało się perfekcyjnie wszystkie wały pozamiatać pod dywan – a w związku z tym czuł się u siebie (?) w Polsce bezpiecznie i wykluczył kategorycznie swoją kandydaturę do KE – o tyle dziś „POWAŻNIE SIĘ WAHA” (tytuł z Interia.pl). Czyli chyba tak do końca wszystkiego poukładanego nie ma, a w związku z tym nie wyklucza, że trzeba będzie dać drapaka do swoich (?). 

Na szczęście na Ukrainie zestrzelono samolot. Wybuch zagłuszył lichy szmer nagranych u Sowy rozmów. Teraz znów – przynajmniej do końca wakacji – najważniejszym tematem stanie się pytanie, czy 1 września dzieci pójdą do szkoły. 

/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także