FelietonyBezpartyjni Samorządowcy

Bezpartyjni Samorządowcy

Dodano
Moja bajka

Nareszcie! Od tego roku w gminach niebędących powiatami zmieniają się zasady wyborcze. Koniec z partyjnymi listami, narzucaniem przez pomagdalenkowe klany swoich namiestników. Od 16 listopada 2014 r. radnych w gminach (podkreślę – niebędących powiatami) będziemy wybierać w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych. Każdy będzie mógł skorzystać z biernego prawa wyborczego i zgłosić swoją kandydaturę. To szansa dla bezpartyjnych samorządowców. Żebyśmy nie popadli w euforię, wskażę kilka pułapek zastawionych przez postbolszewicki System. Musimy zachować czujność, bo wielu kandydatów chowa się za lokalnymi komitetami. Wiedzą, że szyld partii przeszkadza. Pamiętajcie, że kandydaci mają obowiązek złożenia deklaracji o przynależności partyjnej, co skutkuje umieszczeniem adnotacji na liście, obok nazwiska. Czytajcie uważnie listy lokalnych komitetów, a jeśli macie pewność, że któryś z kandydatów jest członkiem partii i nie poinformował o tym wyborców, zgłoście oszusta komisji wyborczej.

Ponadto, kodeks wyborczy nadal faworyzuje partie polityczne kosztem obywateli. Dlaczego? Ze względu na formalności, jakie trzeba spełnić. By wystartować na radnego w swojej gminie, każdy do 8 września 2014 r. musiał zarejestrować swój komitet. Do tego potrzeba pięciu osób i kilku dokumentów (wyjaśnię to w kolejnym felietonie). Po rejestracji takiego komitetu przez PKW (co wymaga spełnienia warunków określonych w kodeksie wyborczym) pełnomocnik wyborczy komitetu może do 7 października 2014 r. zgłosić listy kandydatów i dopiero rejestracja tych list przez PKW skutkuje wpisaniem ich nazwisk na karty do głosowania. Zamierzający kandydować powinni się zgłosić odpowiednio wcześniej. Partie takich problemów nie mają. „Pełnomocnik” jest kolejnym ograniczeniem. Wyjaśnia to Jerzy Gieysztor (jeden z prekursorów walki o JOW-y), którego zacytuję: „Nadanie pełnomocnikom wyborczym komitetów wyborczych prawa wyłączności w zgłaszaniu list kandydatów w wyborach jednomandatowych jest więc:

1. Istotnym ograniczeniem biernego prawa wyborczego, gdyż ostateczną decyzję o zgłoszeniu kandydatów podejmują pełnomocnicy, a nie kandydaci.

2. Perspektywa konieczności spełnienia warunków rejestracji komitetu wyborczego wyborców narzuconych przez kodeks wyborczy, zniechęcająca do rejestracji własnych komitetów wyborczych, skłania potencjalnych kandydatów do ubiegania się o przyjęcie na listę jednego z partyjnych komitetów wyborczych. Co z kolei poddaje kandydujących partyjnym naciskom i kontroli”.

Te utrudnienia można usunąć, eliminując formalności i wprowadzając swobodę indywidualnego kandydowania. Niestety, obecny System broni się przed tym rękami i nogami, a jego bronią jest proporcjonalna (partyjna) ordynacja do Sejmu. Dopóki będzie obowiązywać, dopóty możemy Systemowi nagwizdać. Kiedyś z pewnością ją zmienimy. Dziś skupmy się na własnym podwórku i głosujmy na Bezpartyjnych Samorządowców. •

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 41/2014
Cały wywiad opublikowany jest w 41/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ atr

Czytaj także

 0

Czytaj także