FelietonyTusk każe, tuskowiec musi

Tusk każe, tuskowiec musi

Dodano
Czyli jednak niemal wszyscy są za referendum w sprawie euro?

Nawet ci, którzy jeszcze niedawno całym sercem byli przeciw? Wystarczy, że Donald Tusk pozwolił czy raczej nakazał być „za”?

Zabawnie jest obserwować popłoch, w jaki wpada prorządowa orkiestra medialna, gubiąc się w trakcie wykonywania taniej operetki: „Referendum w sprawie euro? Ależ to

PiS - owskie ścierwo!”. Jak się dławi i fałszuje, próbując niezauważalnie dostroić się do nowych wytycznych płynących z ust jedynego wodza. Który w dodatku nie wiadomo, co wymyśli jutro.

No bo jakże to?! Jednego dnia zgoda na referendum w sprawie euro jest objawem braku europejskich aspiracji, zapóźnienia cywilizacyjnego i umysłowej tępoty, jednym słowem: ciemnogrodu, a już następnego – wręcz przeciwnie? Symbolem ultranowoczesności, dowodem posiadania aspiracji na miarę silnej Polski w silnej Europie, warunkiem koniecznym do uchodzenia za admiratora nieustannego pogłębiania i poszerzania UE, czyli postępu?

Najbardziej oddani z oddanych nawet takie zakręty biorą, po prostu ich nie zauważając. Pokonują je z miedzianym czołem i ani powieka im nie drgnie na przypomnienie epitetów, jakie ciskali w stronę tych, którzy ośmielali się mieć w tej sprawie odmienne zdanie. Ba, którym przyszło do głowy wyrazić jedynie wątpliwość, czy w zmienionej, kryzysowej sytuacji władze RP mogą wprowadzić euro bez referendum, bez zapytania narodu o zdanie w tej niełatwej przecież kwestii, nawet jeśli wiemy, że przystąpienie przez Polskę do UE było wyrażeniem woli także w tej sprawie; woli przyjęcia unijnej waluty.

Z kolei ci, którzy próbują zachować pozory niezależności myślenia, starają się zyskać na czasie, by się nie ośmieszyć nazbyt gwałtowną zmianą stanowiska w tej kluczowej sprawie. Na razie więc skrywają swe nowo wyfasowane poglądy na przykład za parawanem analizy, w której niby to po prostu na zimno ważą nowy koncept Tuska. Tak jak w „GW”, gdzie szybciutko ukazał się artykuł pod niepozostawiającym cienia wątpliwości tytułem: „Tusk nie straci na referendum”.

Cóż, welcome to the club! Tym bardziej że nie tylko Donald Tusk, ale także 38 544 512 pozostałych Polaków na tym nie straci. Zastąpienie złotego euro bez referendum – po tym wszystkim, co z projektem wspólnego pieniądza stało się po 2003 r., gdy zatwierdziliśmy w referendum przystąpienie do UE – byłoby przecież czymś trudnym do wyobrażenia.

Wszelako podpisania przez Polskę traktatu akcesyjnego wraz z deklaracją o przyjęciu w przyszłości euro nie da się zbyć ot tak, machnięciem ręką. Choćby to była ręka samego wodza Tuska. Niewykluczone zatem, że konieczne jest wszczęcie jakichś międzynarodowych działań, które sprawią, iż rozpisanie referendum w tej sprawie nie narazi naszego kraju na zarzut złamania traktatu. Zwłaszcza gdyby Polacy – w referendum – odstąpienie od narodowej waluty odrzucili.

 0

Czytaj także